Nowy numer 48/2020 Archiwum

W mackach SARS-CoV-2

Obecność koronawirusa z chińskiego Wuhanu stała się wyzwaniem dla wszystkich. Także Małopolanie muszą oswoić się z nieznaną im do tej pory sytuacją.

Wiedzą już, że wirus jest obecny w Krakowie, hospitalizowane są zaś inne osoby z podejrzeniem zakażenia. Nie mogą się uczyć, gdyż od 12 do 25 marca w szkołach wszystkich szczebli, także wyższych, nie odbywają się zajęcia. Nie mogą odreagować kulturalnie, bo na ten sam okres zamknięto wszystkie instytucje kultury, nie można zwiedzać nawet Kopalni Soli w Wieliczce. Nie mogą odpocząć w ciepłych krajach, bo odwołano loty m.in. do Włoch, które stały się jednym z głównych europejskich „rozsadników” wirusa. Nie zawsze mogą także dostać się na zabiegi do szpitala. Wykupują też masowo w supermarketach mydła w płynie, ryż, makaron, konserwy i... papier toaletowy. Nie wychodzą bez potrzeby z domu. Ulice i place miast opustoszały.

Atmosfera zagrożenia

Nową sytuacją dla niektórych jest także zetknięcie się z nadzorem epidemiologicznym, jak stało się w przypadku mieszkańców bloku wielorodzinnego w Skawinie. Jeden ze współmieszkańców był niedawno we Włoszech i miał objawy podobne do choroby COVID-19, wywoływanej przez koronawirusa SARS-CoV-2. Z gorączką, kaszlem, dusznościami, bólem mięśni, zmęczeniem przypominającym grypę pacjent został przewieziony do szpitala w Myślenicach, zaś mieszkańcy jego bloku otrzymali z sanepidu zakaz wychodzenia z domu i przyjmowania gości. Jedzenie dostarczała im gmina. Na szczęście wszystko skończyło się na strachu, i to szybko. Badania próbek pobranych od pacjenta wykazały, że nie jest zakażony koronawirusem. Atmosfera zagrożenia przejawia się m.in. w tym, że pasażerowie nie zawsze chętnie korzystają z autobusu linii miejskiej MPK nr 252, jadącego w kierunku lotniska w Balicach, gdzie lądowały samoloty z zagranicy.

– Nasze autobusy i tramwaje są codziennie dokładnie dezynfekowane. Od niedawna nasi kierowcy i motorniczowie otwierają na przystankach drzwi automatycznie, by pasażerowie nie musieli dotykać przycisków – informuje Marek Gancarczyk, rzecznik prasowy Miejskiego Przedsiębiorstwa Komunikacyjnego w Krakowie. Miasto i województwo przygotowywały się na „godzinę zero”, gdy pojawi się pierwszy pacjent zarażony koronawirusem, już od stycznia.

– Były w to zaangażowane wszystkie możliwe służby. Na lotnisku w Balicach skrupulatnie sprawdza się pasażerów przybywających z rejonów potencjalnego zagrożenia. Jest punkt pomiaru temperatury, wypełnia się także karty lokalizacyjne, umożliwiające w razie potrzeby odnalezienie pasażera. W stan gotowości zostały postawione służby sanitarne i medyczne, m.in. Wojewódzka Stacja Sanitarno-Epidemiologiczna, szpitale w Krakowie i Myślenicach mające oddziały zakaźne, Państwowa Straż Pożarna – poinformował Piotr Ćwik, wojewoda małopolski.

Pacjent nr 1

„Godzina zero” nadeszła w Małopolsce wieczorem 7 marca, gdy do Szpitala im. S. Żeromskiego na nowohuckim os. Na Skarpie w Krakowie zgłosił się mężczyzna z objawami charakterystycznymi dla skutków zakażenia koronawirusem SARS-CoV-2. Potwierdziły je badania.

– Ten przypadek jest wręcz modelowym przykładem poprawności działania wszystkich służb, które miały z nim do czynienia – twierdzi Jarosław Foremny, małopolski inspektor sanitarny, dyrektor Wojewódzkiej Stacji Sanitarno-Epidemiologicznej w Krakowie. Pacjent ze Szpitala im. Żeromskiego to krakowianin w wieku ponad 60 lat. Wrócił do Polski 29 lutego z jednej z miejscowości turystycznych na północy Włoch, gdzie był na nartach. Podróżował samolotem rejsowym do Warszawy. W tym samym dniu dojechał swoim samochodem do Krakowa. Już 1 marca, nie mając jeszcze żadnych objawów, zgłosił się do sanepidu, informując, że odbył podróż do strefy potencjalnego zagrożenia wirusem. Zalecono mu samoobserwację przez 14 dni.

– 6 marca, gdy poczuł się nieco gorzej i wystąpiła wysoka gorączka, zgłosił się ponownie do sanepidu, informując o dolegliwościach. 7 marca osoba ta została przewieziona karetką do Szpitala im. Żeromskiego. Tam pobrane zostały wymazy. W ciągu doby znaliśmy już rezultaty tych badań, wskazujące na objawy choroby COVID-19, powstającej w wyniku zakażenia koronawirusem – poinformował inspektor Foremny.

– Pacjent przebywa w sali z podciśnieniem, co skutecznie izoluje go od reszty pacjentów i personelu szpitala – powiedział Jerzy Friediger, dyrektor Szpitala im. Żeromskiego. Stan chorego był zmienny. Początkowo był dobry, pogorszył się 10 marca, lecz następnego dnia nastąpiła lekka poprawa. Szpital ma 6 sal z podciśnieniem, wyposażonych w system filtrów Hepa, które izolują pokój od otoczenia, w tym od systemu wentylacyjnego szpitala. Jedna z takich sal to tzw. boks Meltzera, będący wysokospecjalistyczną izolatką przeznaczoną do leczenia szczególnych pacjentów.

– Zwracamy szczególną uwagę na osoby przybywające do Polski z obszarów tzw. lokalnej transmisji wirusa, czyli przekazywania zakażenia między mieszkańcami danego kraju. Na szczęście wszystkie ujawnione do tej pory przypadki zakażeń w Polsce, z krakowskim włącznie, nie spełniają tego kryterium. Uznaje się je bowiem za przypadki, gdzie wirus został „zawleczony” skądinąd – tłumaczył 9 marca małopolski inspektor sanitarny. W Małopolsce było wówczas hospitalizowanych 18 osób z podejrzeniem zakażenia koronawirusem, u których bądź wystąpiły objawy kliniczne, bądź w ciągu ostatnich 4 dni miały one styczność z osobami mającymi objawy towarzyszące zakażeniu koronawirusem.

– Od początku akcji hospitalizowaliśmy na terenie województwa małopolskiego 41 osób, 249 jest zaś objętych nadzorem epidemiologicznym – wyliczył 9 marca J. Foremny. Dodał jednak dla porównania, że od początku stycznia w Małopolsce hospitalizowano tysiąc osób z objawami grypy. Zachorowało zaś w sumie ok. 150 tys. osób. W styczniu w Krakowie na grypę zmarły 3 osoby.

Łóżek dosyć, maseczek mało

Według władz wojewódzkich, Małopolska jest dobrze przygotowana do walki z epidemią koronawirusa.

– Wyniki badania próbek pobranych od pacjentów są znane nie później niż po 24 godzinach. Do niedawna pobrane próbki były wożone do województwa świętokrzyskiego, gdyż z powodu remontu w budynku Wojewódzkiej Stacji Sanitarno-Epidemiologicznej nie mogliśmy uruchomić odpowiedniego laboratorium do ich badania. W porozumieniu z marszałkiem województwa i dyrektorem Szpitala im. Jana Pawła II w Krakowie takie laboratorium uruchomiono tam 12 marca – poinformował wojewoda Ćwik. Nie obawia się on braku miejsc w szpitalach w sytuacji, gdyby liczba podejrzeń zakażenia koronawirusem lub samych zakażeń znacznie się zwiększyła.

– Co do wolnych łóżek na oddziałach zakaźnych szpitali małopolskich sytuacja jest dynamiczna, gdyż przebywają w nich pacjenci nie tylko z podejrzeniem koronawirusa. Mamy na szczęście zaplecze rezerwowe z pełnym wyposażeniem przy ul. Kopernika, pozostałe po wyprowadzeniu się Szpitala Uniwersyteckiego do nowej siedziby. Jesteśmy w stanie postawić tam do dyspozycji ok. 300 łóżek w sytuacji, gdyby wirus mocno się rozwijał. Przypominam też, że w Szkole Aspirantów Pożarnictwa pozostaje do dyspozycji szpital polowy, który został kupiony w 2016 r. na Światowe Dni Młodzieży. W Szpitalu Uniwersyteckim jest już zaś wyposażona Polowa Izba Przyjęć – powiedział wojewoda.

W wyniku oględzin na przyjęcie ewentualnych chorych wyznaczono budynki dawnych klinik laryngologicznej i onkologicznej na Wesołej. Ów urzędowy optymizm zaburzyła decyzja dyrekcji Szpitala Uniwersyteckiego o wstrzymaniu od 11 marca planowych zabiegów. Pacjenci nie są przyjmowani na oddziały i do poradni. Nie dotyczy to onkologii oraz Szpitalnego Oddziału Ratunkowego. Powodem jest niewystarczająca liczba środków higienicznych – maseczek, rękawic i fartuchów, hurtownie świecą bowiem pustkami.

Nadzieja i niepokój

Mimo zawieszenia zajęć na Uniwersytecie Jagiellońskim trwają tam prace badawcze, które mogą w przyszłości przyczynić się do opracowania szczepionki na chińskiego koronawirusa. Minister nauki i szkolnictwa wyższego Jarosław Gowin zadeklarował przekazanie 25 mln zł dla Centrum Biotechnologii UJ na dalsze badania w tym zakresie.

– Ten koronawirus wywołuje ciężkie zapalenie płuc o często nieodwracalnych skutkach. Wydaje się, że mechanizm zakażenia, który powoduje powstanie ciężkich stanów chorobowych (ok. 20 proc. przypadków), a u niektórych pacjentów prowadzi do śmierci (2 proc. przypadków, głównie spośród chorych w wieku ponad 70 lat), wynika z nieprawidłowej odpowiedzi odpornościowej organizmu – wyjaśnił prof. Marek Sanak, kierownik Zakładu Biologii Molekularnej i Genetyki Klinicznej Collegium Medicum UJ.

Badania zamierza prowadzić we współpracy z prof. Krzysztofem Pyrciem, kierownikiem Pracowni Wirusologii Małopolskiego Centrum Biotechnologii UJ. Chiński intruz wpływa nie tylko na szkolnictwo i kulturę. Zaczyna także wpływać negatywnie na gospodarkę, szczególnie w branży turystycznej, która co roku przynosi Krakowowi ok. 7 mld zł. – Odwołania wycieczek z Włoch z obawy przed koronawirusem sięgnęły w naszym przypadku 95 proc. – mówi Ernest Mirosław, właściciel dużego krakowskiego biura turystyki przyjazdowej Ernesto Travel.

– Przyjazdy odwołują także masowo grupy praktycznie z całego świata: Izraela, Francji, Hiszpanii, Stanów Zjednoczonych oraz krajów Azji. Hiszpania i Włochy były do tej pory naszymi głównymi kontrahentami – dodaje E. Mirosław. Sytuacja pogarsza się z dnia na dzień. Anulowane są nawet rezerwacje przyjazdów w sezonie letnim. Negatywne skutki dotykają nie tylko biur podróży, lecz także hoteli, restauracji, firm cateringowych oraz rolników, którzy dostarczają tam żywność.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama