Nowy numer 48/2020 Archiwum

Wojciech Pszoniak zaczynał w Krakowie

Wybitny aktor zmarł dziś rano w szpitalu w Warszawie w 79. roku życia. Karierę sceniczną rozpoczął błyskotliwie w krakowskim Starym Teatrze.

Urodził się 2 maja 1942 r. we Lwowie. Dwa lata później wraz z rodzicami opuścił miasto rodzinne, zagarnięte przez bolszewików, i zamieszkał w Gliwicach. Studia aktorskie odbył w krakowskiej Państwowej Wyższej Szkole Teatralnej, którą ukończył w 1968 roku. W trakcie studiów współpracował z Teatrem STU. Po ich ukończeniu zaczęła się zaś jego wielka przygoda ze Starym Teatrem, trwająca do 1974 roku.

"W Starym Teatrze zadebiutowałem zaraz po szkole, zaangażował mnie Zygmunt Hübner. Był to już wówczas silnie ukształtowany zespół z dwoma wybitnymi reżyserami - Konradem Swinarskim i Jerzym Jarockim. Myślę, że Swinarskiemu, który nauczył mnie teatru, zawdzięczam także wiele jako człowiek. (...) W tym teatrze również mieszkałem, a jako student Szkoły Teatralnej chodziłem na wszystkie przedstawienia, a w wielu z nich występował mój starszy brat Antoni" - wspominał w 1997 r. W. Pszoniak w opracowanym przez Dariusza Domańskiego albumie "Taki nam się snuje dramat. Stary Teatr 1945-1995". Grał na deskach Starego m.in. w "Sędziach" i "Klątwie" Wyspiańskiego (1968), "Śnie nocy letniej" Szekspira (1970) i "Biesach" według Dostojewskiego (1971).

Za najwybitniejszą kreację aktorską W. Pszoniaka w czasach krakowskich uznaje się powszechnie jego rolę Piotra Wierchowieńskigo w "Biesach", wyreżyserowanych przez Andrzeja Wajdę. Od niej zaczęła się współpraca i przyjaźń z tym wybitnym reżyserem. Jeszcze w czasie pobytu W. Pszoniaka w Krakowie zagrał u A. Wajdy rolę Dziennikarza w ekranizacji "Wesela" Wyspiańskiego (1972). Potem występował jeszcze w wielu filmach reżysera, które przyniosły mu sławę.

Doceniał bardzo znaczenie swoich krakowskich lat inicjacji artystycznej. "Jestem głęboko przekonany, że moja droga życiowa bez Krakowa, bez Starego Teatru, byłaby zupełnie inna, musiałaby być inna, myślę, że całe moje - nie tylko artystyczne - życie potoczyłoby się inaczej" - wspominał aktor w 1997 roku.

Andrzej Wajda nie był pierwszą osobą, która poznała się na znaczeniu artystycznym młodego aktora i torowała mu drogę do sławy. - 91-letni prof. Edward Dobrzański, aktor i profesor krakowskiej PWST, wstrząśnięty śmiercią swojego niegdysiejszego studenta wspomniał go dziś w telefonicznej rozmowie ze mną. Przypomniał m.in.przedstawienie  dyplomowe - "Lekcję" E. Ionesco, gdzie W. Pszoniak zagrał rolę Profesora. Spektakl ten na festiwalu w Erlangen otrzymał nagrodę - było to pierwsze wyróżnienie dla W. Pszoniaka. Warto zatem powiedzieć, że to prof. Dobrzański, jeszcze przed Swinarskim i Wajdą, torował drogę do kariery swojego studenta. Ten zaś nigdy nie zapomniał o swoim profesorze - powiedział Dariusz Domański, krakowski znawca teatru i sztuki aktorskiej.

- Z odejściem W. Pszoniaka zamyka się pewna epoka aktorów mistyków w sztuce aktorskiej. Jeszcze wiosną snuliśmy z nim telefonicznie plany spotkań publicznych. Artysta jest jednym z bohaterów mojej nowej książki pt. "Stary Teatr zawsze młody", która ukaże się w listopadzie. Pamiętam, jak powiedział do mnie: "Stary Teatr jest sceną szczególną na mapie teatralnej świata - to scena z pewną metafizyką". On także miał w tym swój udział. Pamiętam, jak mówił o przyjaźni z Konradem Swinarskim. Był ostatnim spośród aktorów, który go widział przed tragiczną katastrofą lotniczą pod Damaszkiem, w której reżyser zginął w 1975 r. - dodał D. Domański.

Wojciech Pszoniak przez wiele lat, już po emigracji do Warszawy, a potem do Francji, był związany z małopolską Lanckoroną. Zachęcony przez scenografa Kazimierza Wiśniaka kupił dom w tej uroczej podgórskiej miejscowości. Był pod jej urokiem. Ponoć w trakcie jednego z pobytów w Toskanii powiedział do żony: "Wiesz, tu jest tak pięknie, zupełnie jak u nas, w Lanckoronie!". Artysta przyjeżdżał tu na wypoczynek. Kazimierz Wiśniak wspomina wspólne biesiady lanckorońskie u Pszoniaków, gdzie aktor dawał upust swoim pasjom gastronomicznym. Był m.in. autorem książki kucharskiej "Pszoniak & Co., czyli Towarzystwo Dobrego Stołu" (1993), pełnej gawęd, przepisów oraz ilustracji jego przyjaciół plastyków.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama