Nowy numer 30/2021 Archiwum

Kraków. Pomnik węgierskiego przyjaciela Polski

Na terenie Wojewódzkiej Biblioteki Publicznej przy ul. Rajskiej ustawiono dziś rzeźbę dłuta Stefana Dousy, przedstawiającą hrabiego Pála Telekiego (1879-1941), dwukrotnego premiera Węgier (1920-1921 i 1939-1941), wielkiego przyjaciela Polski.

Rzeźba została sfinansowana z dotacji celowej województwa małopolskiego. Uroczyste odsłonięcie pomnika zostało ze względów epidemicznych przesunięte na późniejszy termin.

O pomnikowe upamiętnienie Telekiego zabiegał od lat krakowski Komitet Społeczny Budowy Pomnika Pála Telekiego, kierowany przez Andrzeja Ossowskiego, wspierany przez Komitet Honorowy pod kierunkiem prof. Tomasza Gąsowskiego. Wsparły je z czasem także: Urząd Marszałkowski, Sejmik Województwa Małopolskiego, Wojewódzka Biblioteka Publiczna oraz krakowski oddział Instytutu Pamięci Narodowej. Już wcześniej jednej z krakowskich ulic nadano imię tragicznego węgierskiego premiera.

- To upamiętnienie jest jedynie częściową spłatą długu, jaką mamy wobec premiera Telekiego - powiedział prof. Jerzy Giza, dyrektor krakowskiej Społecznej Szkoły Podstawowej nr 1 im. J. Piłsudskiego, członek komitetu budowy pomnika. 3 kwietnia 2004 r. wraz z delegacją szkoły wziął udział w Balatonboglár, gdzie w czasie II wojny światowej działało gimnazjum polskie, w którym wykształciło się kilkuset uczniów, w odsłonięciu pomnika premiera dłuta Tibora Riegera. Warto dodać, że Teleki był w Krakowie co najmniej raz, w 1935 r., z delegacją skautów węgierskich. Wraz z nimi wwiózł taczkę ziemi na sypiący się wówczas Kopiec Piłsudskiego.

- Wsparcie naszej małej początkowo grupce entuzjastów upamiętnienia okazała prof. Maria Dzielska. W jej domu w Jurczycach odbyło się spotkanie, które dało początek Komitetowi Honorowemu Budowy Pomnika, w którym znaleźli się m.in. prof. Andrzej Nowak, prof. Ryszard Legutko, Ewa Barańska-Jamrozik, śp. Attila Jamrozik, Jacek Smagowicz, o. Jerzy Pająk, kapucyn, i ks. Władysław Palmowski, niegdyś kapelan nowohuckiej Solidarności, obecnie proboszcz w Morawicy, gdzie stworzył jedno z ważnych miejsc pamięci narodowej - mówi Renata Groyecka, jedna z grona pomysłodawców upamiętnienia węgierskiego przyjaciela Polski.

Teleki był zaś przyjacielem wypróbowanym. W 1920 r., gdy był po raz pierwszy premierem, zdecydował wraz z regentem Miklósem Horthym o wysłaniu do walczącej z bolszewikami Polski amunicji z budapeszteńskich zakładów w Csepel. 20 mln sztuk nabojów dowiezionych na pole walki kilka dni przed rozpoczęciem rozstrzygającej Bitwy Warszawskiej zaważyło znacznie na jej pomyślnym dla Polaków przebiegu.

Po raz drugi okazał nam wsparcie w 1939 r., gdy wpierw odmówił Hitlerowi pomocy w jego planowanej agresji na Polskę, a potem wraz z regentem zdecydował o przyjęciu tysięcy uchodźców polskich. 24 lipca 1939 r. wysłał dwa listy do Hitlera. "Aby uniknąć możliwości wszelkiej fałszywej interpretacji mego listu z 24 lipca, mam zaszczyt oświadczyć Ekscelencji ponownie, że w obecnym stanie rzeczy Węgry, z uwagi na względy moralne, nie mogą przedsięwziąć żadnej akcji militarnej przeciw Polsce" - napisał w drugim liście. 3 kwietnia 1941 r. popełnił samobójstwo. Ów tragiczny, honorowy czyn był protestem wobec zmuszenia Węgier do współudziału w agresji niemieckiej na Jugosławię.

Polacy zachowali go we wdzięcznej pamięci. W 2001 r. prezydent Aleksander Kwaśniewski odznaczył go pośmiertnie Krzyżem Komandorskim z Gwiazdą Orderu Zasługi RP.

W szkole w Balatonboglár uczyli się m.in. pochodzący z Małopolski lub mieszkający po wojnie w Krakowie prof. Politechniki Krakowskiej Franciszek Budziński oraz redaktor "Dziennika Polskiego" Danuta Jakubiec (1923-2009), od 1990 r. członkini powstałego w Krakowie Stowarzyszenia "Boglarczycy", zrzeszającego wychowanków szkoły, od 2001 r. aż do śmierci jego prezes. Wśród nauczycieli byli m.in. krakowianin Włodzimierz Alber oraz profesor gimnazjum w Wieliczce Kazimierz Gurgul, zamordowany potem przez Niemców.

Dzięki życzliwości władz węgierskich w tym kraju mogła działać m.in. sieć kurierów, łącząca okupowany kraj z władzami Rzeczypospolitej na uchodźstwie. Kierował nią Wacław Felczak, historyk, po wojnie profesor Uniwersytetu Jagiellońskiego w Krakowie. Wśród kurierek między Węgrami a Polską była także matka Attili Leszka Jamrozika (1944-2019), wielkiego hungarofila, w okresie "pierwszej" Solidarności prezesa okręgu krakowskiego Związku Polskich Artystów Plastyków, w stanie wojennym inicjatora wielu działań nurtu kultury niezależnej. - Attila przyszedł na świat 24 października 1944 r. w Balatoföldvàr na Węgrzech. Dług wobec ziemi, na której się urodził, starał się spłacać przez całe życie, nie tylko kładąc przy swoim nazwisku na początku imię węgierskie, lecz także angażując się w rozmaite przedsięwzięcia polsko-węgierskie, szczególnie te mające upamiętnić pomoc Węgrów dla naszych rodaków - przypomniał prof. Giza.

Wśród uchodźców, którym granice Węgier otworzył premier Teleki, był także m.in. Karol Malczyk, artysta malarz, rodem z Barwałdu pod Kalwarią Zebrzydowską. W kościołach Budapesztu i innych miejscowości węgierskich pozostawił wykonane w czasie wojny malowidła ścienne o tematyce religijnej.

Kraków. Pomnik węgierskiego przyjaciela Polski   Pál Teleki jako premier rządu węgierskiego. Domena publiczna
« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama