Świętość pomimo wszystko. 100. rocznica urodzin odnowicielki duchaczek

"Serce Bogu, ludziom uśmiech, sobie krzyż" - mawiała o swojej posłudze s. Redempta Śledzińska. Jej współsiostry planują rozpoczęcie procesu beatyfikacyjnego odnowicielki i wieloletniej przełożonej generalnej Zgromadzenia Kanoniczek Ducha Świętego.

Z okazji jubileuszu w kościele św. Tomasza Apostoła w Krakowie odsłonięto i poświęcono tablicę upamiętniającą życie i posługę m. Redempty. 

Genowefa Śledzińska przyszła na świat 8 marca 1921 roku w Augustynowie. Jak wspomina siostra przyszłej duchaczki Krystyna Pucelak, była "rozumna, poważna i odważna". Od najmłodszych lat stawiana za wzór rówieśnikom, zawsze z najlepszymi ocenami, nie miała szans na kontynuację nauki, bo w okolicy, gdzie mieszkała, nie było szkoły średniej. Ostatecznie trafiła do Pacanowa, do szkoły prowadzonej przez siostry duchaczki. 

Do zgromadzenia wstąpiła tuż przed wybuchem II wojny światowej. Z tamtego czasu siostry zapamiętały ją jako niezwykle życzliwą wszystkim dziewczynę, która budziła instynktowne zaufanie. - Starsze siostry, które ją znały osobiście, zawsze mówią o tym, że kochała zakon. Myślę, że otwarcie na Ducha Świętego i miłość do zakonu to najważniejsze, czego każda duchaczka może się od niej uczyć - mówi s. Pia Kaczmarczyk. 

W nowicjacie Gienia otrzymała imię s. Redempta i wylosowała sentencję pisząc w notatkach "jestem od Baranka Bożego". Dewizą jej życia stały się słowa "Kochać, cierpieć i milczeć".
- Kochała Kościół, kochała zgromadzenie i kochała siostry. Cierpiała nie tylko z powodu pogarszającego się stanu zdrowia, ale również wtedy, kiedy przeżywała różne trudności w procesie odnowy zgromadzenia i modliła się, milczała przed Panem ofiarowując swoje życie za naród polski i swoją wspólnotę - opowiada s. Pia.

"Świętą muszę być pomimo wszystko" - taki cel życia obrała sobie przyszła odnowicielka swojej rodziny zakonnej. Ofiarowała się Sercu Jezusa za kapłanów i dusze poświęcone Bogu. Profesję wieczystą złożyła dwa lata po wojnie, 20 października 1947 roku. Była księgową i magazynierką w ochronce w Lublinie, w internacie dla dziewcząt wychowawczynią, sekretarką w prowadzonym przez siostry liceum. Pracowita, otwarta na nowe wyzwania, ukończyła szkołę pielęgniarską i trafiła do szpitala w Czeladzi, gdzie została zapamiętana jako czuła i troskliwa opiekunka, która reagowała na każdy przejaw cierpienia, smutku czy osamotnienia pacjentów. "Nie znała granicy, na której miałaby się kończyć jej troska o dobro chorych" - wspominał jeden z lekarzy.

W 1963 roku została przełożoną generalną zgromadzenia. Pełniła tę posługę w czasach odnowy soborowej, wprowadzając ją w życie swojej wspólnoty. - Sobór Watykański II wyznaczył zakonom nowy kierunek, bardziej przystosowany do współczesności i każde zgromadzenie podjęło kroki, aby wprowadzić je na nowe tory. Matka Redempta dokonała odnowy Zgromadzenia Sióstr Kanoniczek Ducha Świętego de Saxia. Zniosła tzw. chóry, czyniąc siostry równymi i wprowadzając przez to jedność. Odnowiła prawo zakonne duchaczek, czyli Konstytucje. Zmieniła wygląd stroju zakonnego. Odnowiła życie liturgiczne w zgromadzeniu między innymi poprzez reformę modlitwy  brewiarzowej - wylicza s. Pia Kaczmarczyk. 

Matka Redempta zadbała także o ich powrót do korzeni, czyli do charyzmatu założyciela, Gwidona z Montpellier. Zależało jej na tym, by Duch Święty stanowił centrum życia każdej z sióstr.

Umarła w opinii świętości 8 stycznia 1978 roku w klasztorze przy ul. Lotniczej w Krakowie. Mszę św. pogrzebową odprawił kard. Karol Wojtyła. Matka Redempta spoczywa w  grobowcu zakonnym na cmentarzu Rakowickim.

Siostry planują rozpocząć jej proces beatyfikacyjny. - Zachowało się wiele świadectw o jej życiu. Pewni świętości Matki Redempty są kapłani, członkowie jej rodziny, osoby świeckie i oczywiście jej rodzina zakonna. Jej życie wciąż zachwyca nie tylko duchaczki, które ją znały, ale też młode pokolenie sióstr, które widzą w niej matkę - podkreśla s. Pia Kaczmarczyk.


Więcej na ten temat w "Gościu Krakowskim" nr 10 na 14 marca.

« 1 »