GN 4/2023 Archiwum

Szopkarski power

Już po raz 80. miłośnicy kultury i architektury stolicy Małopolski stanęli w szranki, by kultywować wyjątkowy zwyczaj tworzenia szopek krakowskich.

A wszystko zaczęło się od XIX-wiecznych krakowskich murarzy, którzy – zmuszeni do przerw w pracach budowlanych w okresie jesienno-zimowym – zaczęli tworzyć przenośne teatrzyki lalkowe ze Świętą Rodziną, z którymi wędrowali po mieszczańskich mieszkaniach. – Zwyczaj ten po I wojnie światowej został trochę zapomniany, ale wszystko zmieniło się, kiedy mój poprzednik Jerzy Dobrzycki zorganizował pierwszy konkurs, który z przerwą wynikającą z lat okupacji trwa do dziś. Ta decyzja niewątpliwie uratowała tę tradycję – mówi Michał Niezabitowski, dyrektor Muzeum Krakowa i przewodniczący jury oceniającego prace szopkarzy.

Świat i miasto w pigułce

Jak zauważa M. Niezabitowski, prace tworzone przez szopkarzy stwarzają przestrzeń, która umożliwia też wejście do wyjątkowego świata wyobraźni i zachwytu. – W ciągu tylu lat stylistyka zmieniła się nieznacznie, choć doszły nowe elementy, jeszcze bardziej szopkę wzbogacające. Pojawiło się oświetlenie, szopkarze zaczęli tworzyć ruchome figury, a coraz większe znaczenie zaczynają nabierać multimedia – wymienia. Dodaje, że jubileuszowa odsłona konkursu wskazuje, że zwyczaj tworzenia szopek krakowskich jest naprawdę żywy. – Nie da się ukryć, że przez lata wydarzenie to stało się nieodłącznym elementem genotypu mieszkańca Krakowa, niezależnie od wyznania, światopoglądu czy gustu estetycznego. Szopka opowiada o nas, o rzeczywistości i – co ważne – nie boi się prawdy. Dlatego szopka cały czas jest power – ocenia dyrektor Muzeum Krakowa, który zmagania szopkarzy ocenia już prawie 20 lat.

Potwierdza to Małgorzata Niechaj, kustosz Muzeum Krakowa, która od lat kieruje pokonkursową wystawą. – Nie należy patrzeć na szopkę tylko jak na makietę. To coś więcej – to świat i miasto w pigułce. To niezwykłe połączenie opowieści o cudzie Bożego Narodzenia i wrażliwości na tradycje krakowskie oraz aktualne wydarzenia – podkreśla, wymieniając przy tym szopki nawiązujące do Światowych Dni Młodzieży w Krakowie, pracę, gdzie Świętą Rodzinę spowijał smog, czy patriotyczne odsłony dzieł szopkarzy z okazji 100. rocznicy odzyskania przez Polskę niepodległości, które powstawały w ostatnich latach. Prace na konkurs szopkarze zawsze przynoszą w pierwszy czwartek grudnia na stopnie pomnika Adama Mickiewicza. – Nigdy nie wiemy, ile ich będzie i jest to wielkie wyzwanie organizacyjne. Podobnie jest z ich pokonkursowym przedstawieniem zwiedzającym. Ale zawsze staramy się, by każdy – zarówno szopkarze, jak i zwiedzający – poczuł się zauważony, zwłaszcza że krakowskie szopkarstwo uczy przyszłe pokolenia tradycji patriotycznych, religijnych i narodowych, co zostało docenione wpisaniem go na listę reprezentatywną niematerialnego dziedzictwa kulturowego ludzkości UNESCO – zaznacza M. Niechaj.

Pasja niejedno ma imię

Kunszt szopkarzy zachwyca w różny sposób. Wykonawcy mogą przedłożyć do konkursu szopki duże, średnie, małe i miniaturowe. Niektóre z nich mieszczą się nawet na... łyżeczce! – Stworzenie bardzo małej szopki wymaga wielkiej precyzji i cierpliwości. To dzięki nim na niewielkiej przestrzeni można umieścić kilkadziesiąt figurek, co na pewno podoba się oglądającym. Takie miniaturowe dzieło potrafi ożyć i zachwycać – opowiada Jakub Zawadziński, który wyspecjalizował się w tworzeniu szopek miniaturowych. Niektórzy z konkursem szopek związani są już dziesięciolecia. Maciej Moszew swoją szopkę wykona już po raz 62. i przyznaje, że to pasja, którą trudno opisać kilkoma zdaniami.

– Bardzo się cieszę, że konkurs odbędzie się już po raz 80., bo to dowód na to, iż szopkarstwo niezwykle przyciąga. Mnie osobiście dodaje sił, a także inspiruje i uwrażliwia, bo co roku trzeba wymyślić coś nowego, by zaskoczyć odbiorcę. Każda szopka to małe lustro Krakowa, które odzwierciedla piękno jego architektury oraz tajemnice. Myślę, że właśnie dlatego coraz więcej osób z młodszego pokolenia zaczyna zajmować się szopkarstwem – zaznacza. Zwraca na to także uwagę szopkarka Anna Malik, od lat prowadząca warsztaty z szopkarstwa dla dzieci i młodzieży. – Tworzenie szopki wymaga dobrego poznania Krakowa, i to nie tylko na spacerze, ale także pod względem historycznym. To dobry bodziec do rozwoju młodszych. Podczas warsztatów widzimy ich wyjątkowe zaangażowanie – ze wszystkich sił starają się stworzyć jak najpiękniejsze dzieła – opowiada.

W jej szopce znalazła się tym razem m.in. figurka jej zmarłego w tym roku męża, znanego szopkarza, muzyka i twórcy świątków – Jana Malika (1945–1922). W tym roku autorom szopek wyznaczono zebranie pod pomnikiem Adama Mickiewicza na Rynku Głównym 1 grudnia. Ogłoszenie laureatów jubileuszowego konkursu nastąpi 4 grudnia o godz. 13 w sali Miedzianej Pałacu Krzysztofory. W tym miejscu będzie można też oglądać szopki do 27 lutego 2023 roku.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Reklama

Zapisane na później

Pobieranie listy