Przed jej rozpoczęciem prezydent Rzeczypospolitej Polskiej Andrzej Duda wręczył na ręce prowincjała przyznany przezeń pośmiertnie o. Dominikowi Krzyż Komandorski Orderu Odrodzenia Polski, „za wybitne zasługi wychowania pokoleń młodzieży w duchu idei harcerskich, kształtowania postaw patriotycznych i osiągnięcia w pracy duszpasterskiej”. Pożegnał także w emocjonującym wspomnieniu swego starszego harcerskiego druha. - Przyszliśmy odprowadzić naszego druha, naszego opiekuna duchowego, w tą ostatnią drogę. Dziękujemy Ci za to, że byłeś z nami przez wszystkie lata swej harcerskiej służby. 96 lat ziemskiej wędrówki, służby Bogu i Polsce. Mogę z uśmiechem powiedzieć, że i nam się trochę dostało z tej służby, z tego serca, z tej wiary. To co dla mnie będzie nieodłącznie kojarzyło się z tą twarzą, z tą brodą tak charakterystyczną, nie zmieniającą się przez dziesięciolecia, to jego harcerskie imię totemowe, nadane mu w ramach kręgu instruktorskiego krakowskich drużyn lotniczych - "Pogodny Orlik". Jakże znakomicie oddawało jego osobowość i jego ducha. Zawsze był pogodny, życzliwy ludziom, ciepły, opiekuńczy i zawsze był mądry - powiedział prezydent. - Miałem ten zaszczyt w swoim życiu, że śmiało mogę powiedzieć, że uczestniczył także i w moim wychowaniu. Poznałem o. Dominika 39 lat temu, w 1985 r. podczas naszego obozu harcerskiego w Zawadach-Tworkach niedaleko Ełku. Mój Szczep 5 KDH Wichry miał obóz obok jego 19-tki Lotniczej. Służyłem wtedy do Mszy św. które dla nas sprawował o. Dominik. Potem spotykaliśmy się jeszcze wiele razy, nie tylko podczas mojej harcerskiej służby. Dziękuję za jego pamięć o nas, za to, że niestrudzenie realizował swoją misję w tak wielu środowiskach. Myślę, że nie byłby zadowolony, gdybyśmy tutaj płakali. Myślę, że do domu Ojca odchodzi z uśmiechem, pogodny jak zawsze Orlik tam wzlatuje. Ojcze Dominiku! W imieniu Rzeczypospolitej Polskiej i także w moim, dziękuję Ci za służbę Bogu i Polsce całym swoim życiem - dodał Andrzej Duda.
Po nabożeństwie trumnę z ciałem o. Dominika złożono na cmentarzu w Olszanicy.
Ojciec Dominik (imię zakonne) urodził się urodził się 29 czerwca 1928 r. w Drohobyczu, w ówczesnym województwie lwowskim, jako Marian Władysław Orczykowski. Do wybuchu wojny w 1939 r. uczył się w drohobyckiej szkole powszechnej. W 1945 r. zdał małą maturę w gimnazjum w Limanowej a następnie wstąpił w Sędziszowie Malopolskim do zakonu kapucynów. Maturę zdał w 1948 r. w Liceum Księży Misjonarzy na Kleparzu w Krakowie. 9 września 1949 r. złożył w Krakowie uroczyste śluby zakonne. Po studiach filozoficznych i teologicznych otrzymał 20 czerwca 1954 r. w krakowskim kościele ojców karmelitów Na Piasku święcenia kapłańskie z rąk bp. Franciszka Jopa.
Po święceniach pracował w różnych miejscach Polski jako kaznodzieja, spowiednik, katecheta i duszpasterz środowiskowy.
W latach 1981-1986, pełniąc służbę w Krakowie, był m.in. kapelanem Instytutu Onkologii oraz duszpasterzem harcerzy. - Nie był osobą przygodną, która tylko z doskoku odprawia Msze św. dla harcerzy. Był jednym z nas, czującym doskonale ducha harcerskiego - wspomina harcmistrz Jerzy Bukowski z Krakowa.
Zafascynowany od wielu lat lotnictwem, o. Dominik w 19. Krakowskiej Lotniczej Drużynie Harcerskiej zdobył dwa najwyższe stopnie harcerskie: Harcerza Orlego i Harcerza Rzeczypospolitej oraz wszystkie stopnie instruktorskie: przewodnika, podharcmistrza i harcmistrza. Jeździł z harcerzami na obozy i pielgrzymki. Zaangażował się w działalność w Związku Harcerstwa Rzeczypospolitej. W 1995 r. brał udział w uchwaleniu Statutu ZHR.
Nie zapominał o opiece duszpasterskiej nad środowiskami lotniczymi. Od 1979 r. odprawiał corocznie w grudniu w Domku Loretańskim przy kapucyńskim kościele Zwiastowania NMP w Krakowie Msze św. dla lotników.
Pogodna, brodata postać o. Dominika była znana harcerzom w całej Polsce.
Tomasz Rompalski/ Biuro Prasowe ZHR








