Gdy Rosja zaatakowała Ukrainę, Caritas Archidiecezji Krakowskiej natychmiast ruszyła z pomocą

Mijają cztery lata od wybuchu wojny i to wsparcie wciąż trwa, a kiedy w ostatnich tygodniach zamarzał Kijów, krakowska Caritas znów stanęła na wysokości zadania.

Ze stolicy Małopolski do stolicy Ukrainy wyruszył tiry (i nie tylko) wypełnione agregatami prądotwórczymi, ogrzewaczami i żywnością, a impulsem do szybkiego działania stała się wówczas wiadomość, jaką kard. Grzegorz Ryś odebrał od abp. Światosława Szewczuka. Po atakach Rosji, która w czasie wielkich mrozów z premedytacją niszczyła infrastrukturę krytyczną, w Kijowie nie było prądu, ogrzewania i ciepłej wody, dlatego abp Szewczuk zaapelował o pomoc, by wspólnie chronić najsłabszych. Metropolita krakowski od razu napisał list do wiernych stwierdzając, że nie możemy być obojętni i zaapelował o przekazanie na ten cel składki z pierwszej niedzieli lutego. Na konto Caritas Archidiecezji Krakowskiej szybko zaczęły też wpływać darowizny, które pozwoliły na zakup i wysłanie pierwszej transzy generatorów. W sumie na pomoc dla Kijowa udało się zebrać 5 740 000 zł, a ludzie dobrej woli kolejny raz udowodnili, że gdy komuś dzieje się krzywda, potrafimy się zjednoczyć. Co ważne, iskra dobra, która rozjaśniła mroźny Kraków, rozgrzała też serca mieszkańców innych diecezji w Polsce, ponieważ z czasem kolejne miasta zaczęły organizować zbiórki i ruszały z pomocą. Wszystko to, co kupiła Caritas Archidiecezji Krakowskiej, trafiło zaś i do przedstawicieli Kościoła rzymskokatolickiego, i do greckokatolickiego. Potem dary były przekazywane potrzebującym.

"W tych dniach, gdy Kijów i całą Ukrainę bohatersko broniącą własnej suwerenności, w środku mroźnej zimy pozbawiono ogrzewania i światła w wyniku ostrzałów setek dronów i rakiet, skierowanych przeciwko cywilnym mieszkańcom, pragnę serdecznie podziękować za solidarność i wsparcie w tym dramatycznym momencie. Apel Eminencji do wiernych Archidiecezji Krakowskiej o datki na generatory dużej mocy i mobilne kotłownie, aby ogrzać tych, którzy cierpią z powodu zimna, współbrzmi ze słowami apostoła Pawła o jednym ciele, jednym duchu i jednej nadziei (por. Ef 4,4), budząc falę życzliwości w całej Polsce i innych krajach świata. W jednej chwili oczy chrześcijan zwróciły się w stronę Kijowa, dokąd poprzez ludzką troskę i empatię podąża ciepło miłości Chrystusa, aby ogrzać przemarzniętych i dodać im otuchy" - pisał później do metropolity krakowskiego abp Szewczuk.

Gdy Rosja zaatakowała Ukrainę, Caritas Archidiecezji Krakowskiej natychmiast ruszyła z pomocą   W Polsce ludzi dobrej woli nie brakuje. Dowodem na to były transporty, które w styczniu i w lutym wyruszyły do Kijowa. Archiwum ks. Łukasza Ślusarczyka

- Już wcześniej mieliśmy kontakty do kapłanów pracujących w Kijowie, dlatego w naturalny sposób to właśnie oni wskazywali, czego najbardziej potrzeba. Jeden z nich, z Bojarki pod Kijowem, napisał mi, że ma pięć stopni w mieszkaniu i tak ciężko on i jego parafianie nie mieli od początku wojny. Chwilę później napisał inny ksiądz z Kijowa z prośbą o podstawowe produkty spożywcze, ponieważ biskup zachęcił kapłanów, żeby na plebaniach otwierali tzw. punkty niezłomności, gdzie można przyjść, coś zjeść, naładować telefon i ogrzać się - mówi ks. Łukasz Ślusarczyk, dyrektor Caritas Archidiecezji Krakowskiej. Odkąd objął tę funkcję w lipcu 2025 r., w ogarniętej wojną Ukrainie był ok. 10 razy. Jest więc naocznym świadkiem tego, co tam się dzieje i nie ma wątpliwości, że transporty z pomocą humanitarną (które także prowadził) są ogromnie potrzebne. - Jeżdżę tam z potrzeby serca, a Caritas powinna być wszędzie tam, gdzie źle się dzieje - przekonuje.

Kiedy zaś wjeżdżał do Kijowa z pierwszym transportem generatorów prądu, przez chwilę zawahał się, jaki to ma sens, skoro Kijów to gigantyczne miasto, a załadowane w Krakowie tiry to jedynie kropla w morzu potrzeb. Odpowiedź na tę niepewność przyszła szybko, ponieważ jeden z kapłanów z Kijowa powiedział, że liczy się każda z tych kropel pomocy, a najważniejsze jest to, że są ludzie, którzy o Kijowie pamiętają i nie chcą zostawić jego mieszkańców na pastwę losu. - Te wyjazdy widzę więc jako piękną część mojej posługi, a patrząc szerzej rozumiem, że naród ukraiński walczy i za nas, osłaniając naszą granicę. Ten fakt jest wystarczającą motywacją, by być z tymi ludźmi i im pomagać. Najważniejszą motywacją jest natomiast Ewangelia i słowa: „Cokolwiek uczyniliście moim braciom najmniejszym, Mnieście uczynili” - podkreśla ks. Ślusarczyk i dodaje, że spotykając się z mieszkańcami Ukrainy widzi w nich nie tylko wdzięczność za to, co robią dla nich Polacy, ale wręcz podziw, że choć mijają już cztery lata wojny, to ta pomoc wciąż płynie. - Usłyszałem nawet zdanie, że gdyby nie ta pomoc z Polski, to Ukrainy w takim wymiarze, w jakim trwa i walczy, już by nie było - wzrusza się dyrektor Caritas Archidiecezji Krakowskiej. Mówi również, że nie możemy zapominać, że ci uchodźcy, którzy podjęli w Polsce pracę zarobkową (i płacą podatki), wzmacniają PKB naszego kraju nawet o 3 proc., czego dowodzą odpowiednie raporty finansowe.

Agnieszka Homan, w Caritas Archidiecezji Krakowskiej odpowiedzialna za realizację różnych projektów, odpowiada natomiast, że w chwili wybuchu wojny nie było czasu do stracenia i ówczesny dyrektor krakowskiej Caritas, ks. Tomasz Stec, już następnego dnia, czyli 25 lutego 2022 r., zdecydował, że trzeba natychmiast zorganizować dyżury, bo za chwilę pod Wawelem będzie się dużo działo. Miał rację. Wkrótce zaczęli tu docierać uchodźcy - zagubieni i nie mający prawie nic, bo to, co zdążyli spakować uciekając przed bombami, mieściło się w jednej siatce. - Szybko uruchomiliśmy punkt informacyjny na dworcu PKP oraz namiot, który przed Galerią Krakowską był czynny całą dobę. Każdy mógł się tam ogrzać i zjeść ciepły posiłek, przygotowywany m.in. przez różne parafie naszej diecezji - wspomina Agnieszka Homan. Później powstało Centrum Pomocy Migrantom i Uchodźcom, gdzie m.in. działała baza noclegów - Ukraińcy byli tam kierowani do parafii, klasztorów, różnych ośrodków, domów rekolekcyjnych, a także do domów osób prywatnych, którzy również otwierali przed nimi drzwi swoich serc. Do Centrum mnóstwo osób przynosiło też dary - zarówno żywność, jak i wiele innych rzeczy, potrzebnych wtedy uchodźcom.

- Tylko w początkowym okresie wojny, czyli w roku 2022, Caritas Archidiecezji Krakowskiej wysłała do Ukrainy ponad 2 tys. ton pomocy humanitarnej, a w 2023 r. - kolejne 94 tony pomocy. Były to m.in. żywność, odzież, koce, śpiwory, środki higieniczne i czystości, leki, środki opatrunkowe, apteczki, sprzęt medyczny, łóżka, materace, artykuły sanitarne, aparatura medyczna (w tym aparat USG) oraz 26 agregatów prądotwórczych. Pomoc była pozyskiwana zarówno ze środków własnych Caritas, jak i od darczyńców indywidualnych, firm, instytucji oraz partnerów zagranicznych (m.in. z Niemiec, Francji, Wielkiej Brytanii, Włoch, Hiszpanii, USA), przy wsparciu Caritas Polska i Caritas Internationalis. Łączna wartość tej pomocy przekroczyła 7 mln zł. - wylicza A. Homan. Z kolei z Centrum Pomocy Migrantom i Uchodźcom Caritas Archidiecezji Krakowskiej do końca 2023 r. skorzystało kilka tysięcy rodzin i osób indywidualnych. Oprócz organizowania noclegów wydawano tam pakiety żywnościowe, udzielono pomocy psychologicznej i psychospołecznej, prowadzono kursy języka polskiego, wsparcie edukacyjne dla dzieci i młodzieży, doradztwo zawodowe, porady prawne, tłumaczenia dokumentów oraz działania integracyjne. - Pomoc dla uchodźców nie została przerwana ani na moment, tylko była i jest dostosowywana do aktualnych potrzeb, bo z czasem sytuacja zmieniała się. Obecnie prowadzi Centrum Caritas Żywiecka i realizujemy projekt FAMI, w ramach którego można skorzystać m.in. z doradztwa zawodowego oraz prawnego, warsztatów edukacyjnych z psychologiem, warsztatów z obsługi komputera, wsparcia materialnego dla najbardziej potrzebujących, czy kursów języka polskiego (ogólnych i specjalistycznych, nastawionych na pracę w konkretnym zawodzie) - wyjaśnia Agnieszka Homan.

Od początku wojny Caritas współpracuje również z braćmi albertynami, wspierając dwie placówki charytatywne w Ukrainie - w Zaporożu i we Lwowie. Albertyni udzielają tam pomocy osobom znajdującym się w skrajnym ubóstwie (bezdomność, brak żywności, brak dochodów), dlatego wsparcie z Krakowa (czyli transporty żywnościowe) są dla nich bardzo, bardzo ważne. To właśnie do Lwowa i Zaporoża trafiła w grudniu ubiegłego roku oraz w styczniu pomoc, której przekazanie było możliwe dzięki jałmużnie kapłańskiej. Poprosił o nią kard. Grzegorz Ryś podczas rekolekcji, na które zaprosił kapłanów naszej archidiecezji przed swoim ingresem do katedry na Wawelu.

Gdy Rosja zaatakowała Ukrainę, Caritas Archidiecezji Krakowskiej natychmiast ruszyła z pomocą   Jeden z transportów dotarł do celu. Archiwum ks. Łukasza Ślusarczyka

- Wielkie znaczenie dla ukraińskich dzieci mają też turnusy wytchnieniowe, na które zapraszamy je do ośrodków Caritas w naszej archidiecezji. To czas, w którym mogą się oderwać od koszmaru wojny i od strachu, w którym żyją. Pamiętam pewnego chłopca, który chwilę po przekroczeniu granicy z Polską, patrząc w niebo, niepewnie zapytał: to tutaj mogą latać samoloty? On już nie pamiętał, że niebo może być bezpieczne i że nie trzeba uciekać do schronu, widząc samolot - zamyśla się ks. Łukasz Ślusarczyk i zapewnia, że pomoc dla Ukrainy w żaden sposób nie przeszkadza ani w prowadzeniu kilkudziesięciu różnych ośrodków Caritas na terenie Archidiecezji Krakowskiej, ani w całej bieżącej działalności - chociażby w budowie nowego Zakładu Opiekuńczo-Leczniczego w Zatorze, którego mury cały czas pną się do góry.

Szczegółowe informacja o działalności Caritas oraz o tym, jak można ją wspierać - także poprzez wpłaty z tytułu 1,5 proc. podatku dochodowego, można znaleźć na www.krakowcaritas.pl.

« 1 »