Metropolita krakowski odwiedził Szpital Uniwersytecki w Krakowie. Podczas Mszy św., którą odprawił w szpitalnej kaplicy, udzielił sakramentu namaszczenia chorych.
W ten sposób, z inicjatywy Marcina Jędrychowskiego, dyrektora szpitala, w tym największym i najnowocześniejszym kompleksie medycznym w Polsce (a także jednym z najbardziej innowacyjnych w Europie) obchodzony był nieco spóźniony Dzień Chorego.
Wraz z metropolitą Eucharystię koncelebrowali ks. Arkadiusz Zawistowski, krajowy duszpasterz służby zdrowia, byli i obecni kapelani szpitala (m.in. ks. Józef Habina oraz o. Marek Donaj) oraz kapłani z dekanatu Kraków-Prokocim, na którego terenie znajduje się placówka.
W homilii kard. Grzegorz Ryś zauważył, że odczytany właśnie fragment Ewangelii św. Mateusza o sądzie ostatecznym papież Franciszek uważał za streszczenie całego orędzia Chrystusowego, który - obok Kazania na Górze - był dla niego fundamentalny i właściwy do ciągłego komentowania. Metropolita krakowski zaznaczył, że ta Ewangelia nabiera szczególnego znaczenia w szpitalu, który z definicji jest miejscem miłosierdzia.
Mówił też, że w tej dzisiejszej Ewangelii nie chodzi o tanie moralizatorstwo, ale o dzielenie się tym, czym sami zostaliśmy obdarowani. - Jesteś obdarowany w sposób niesłychany i masz wreszcie szansę się odwdzięczyć Temu, który ci wszystko dał i który się utożsamia z każdym, kto jest potrzebujący - stwierdził kardynał, zauważając, że ci, którzy pytają o motywy do świadczenia miłosierdzia, robią to z reguły dlatego, że zapomnieli, ile dostali.
- Miłosierdzie dla chrześcijanina zawsze jest relacją do Jezusa, a nie tylko do tego, kto w danej chwili tej pomocy potrzebuje - mówił i wyjaśnił, jak należy rozumieć słowa: "byłem chory, a odwiedziliście mnie". - Jezus nie mówi: "byłem chory, a uzdrowiliście mnie", tylko "odwiedziliście mnie". Jezus nie chce ode mnie, abym uzdrawiał, tylko abym poszedł i odwiedził chorą osobę, był przy niej, bo czego jak czego, ale chorzy najbardziej potrzebują spotkania i bycia przy nich - przekonywał, dodając, że ta prawda dotyczy nie tylko lekarzy (zwłaszcza w sytuacji, gdy nic nie da się już zrobić pod kątem medycznym), ale każdego z nas. - Wobec tego wyzwania, jakim jest choroba, do końca nigdy nie jesteśmy bezradni, bo na końcu jest zawsze obecność. Ta obecność sprawia, że coś jednak mogę - mówił kard. Ryś, który następnie udzielił sakramentu namaszczenia chorym w szpitalnej kaplicy.