Słowa "Memento mori" towarzyszą ratownikom każdego dnia

Właśnie dlatego Duszpasterstwo Ratownictwa Medycznego Archidiecezji Krakowskiej organizuje wielkopostne rekolekcje. Pod hasłem "Między życiem a śmiercią… Nadzieja silniejsza niż bezradność" odbędą się one w Centrum Dialogu i Modlitwy w Oświęcimiu.

Miejsce nie zostało wybrane przypadkowo. Pierwszy, prozaiczny powód jest taki, iż ks. Mateusz Wójcik, kapłan archidiecezji krakowskiej, zanim w 2023 r. został mianowany dyrektorem Domu Polskiego w Rzymie, przez jakiś czas był dyrektorem tego właśnie Centrum. Drugi, o wiele głębszy powód wynika zaś z tego, iż ks. Mateusz, kapłan o wielkiej wrażliwości na drugiego człowieka, stara się dostrzegać problemy, z którymi każdego dnia zmagają się ratownicy oraz pozostali pracownicy systemu ratownictwa medycznego i w bardzo konkretny sposób odpowiadać na nie. Proponuje więc formację polegającą na rozmowach o tym, co leży człowiekowi na sercu - mieszkając na słynnej Via Cassia, ks. Mateusz jest dostępny pod telefonem i na Whatsappie zawsze, gdy tylko ktoś potrzebuje się wygadać. Kontakt telefoniczny czy też wirtualny nie może jednak zastąpić żywych relacji, dlatego w ofercie duszpasterstwa są także spotkania (na przykład opłatkowe) i różne wspólne inicjatywy (chociażby piesza pielgrzymka na Jasną Górę), a nawet rekolekcje wielkopostne. Wszystko po to, by ci, którzy o każdej porze dnia i nocy służą bliźniemu (nawet w najbardziej ekstremalnych sytuacjach) nigdy nie zwątpili, że to, co robią, ma sens, i aby się nie wypalili, bo o to jest łatwo, gdy dotyka się śmierci.

- Lekarze, pielęgniarki (i pielęgniarze) oraz wszyscy, którzy tworzą system ratownictwa medycznego (zarówno pracujący na SOR-ach, oddziałach szpitalnych, jak i w karetkach oraz latający "śmigłem"), prosząc jakiś czas temu abp. Marka Jędraszewskiego o swojego kapelana, nie szukali księdza, który słysząc o dramatycznych sytuacjach, w jakich uczestniczą, albo o ludziach umierających na ich rękach, powie, że "taka była widocznie wola Boża". Szukali kapłana, który nie będzie dawał złotych rad, tylko wysłucha i pomoże uporać się z trudnymi emocjami, a może także doda duchowych sił do dalszej pracy. Chciałbym zawsze umieć wyjść naprzeciw ich oczekiwaniom i nigdy ich nie zawieść - mówi ks. Mateusz Wójcik i dodaje, że temat bolesnego braku kapelana dla środowiska ratowników pojawił się w sierpniu 2021 r., podczas Pieszej Pielgrzymki Krakowskiej na Jasną Górę. Ks. Mateusz po raz pierwszy szedł wtedy jako główny przewodnik Wspólnoty II Śródmiejskiej.

Dekret mianujący go kapelanem środowiska ratowniczego dostał w grudniu 2022 r. - przyjął go m.in. dlatego, iż jest jednym z niewielu kapłanów, którzy mają ukończony kurs kwalifikowanej pierwszej pomocy (zrobił go jeszcze zanim wstąpił do seminarium) i po prostu "czuje" problemy tego środowiska. - Kapelani pracują w szpitalach, swoich kapelanów i duszpasterzy mają policja, straż pożarna, lekarze, pielęgniarki, ale nie mieli go wówczas ratownicy, którzy stają przecież na pierwszej linii frontu i są świadkami tego, jak życie walczy ze śmiercią. Widzą nagłe odejścia i obserwują, co dzieje się z człowiekiem, który (jeśli jest przytomny) rozumie, że to prawdopodobnie ostatnie chwile jego ziemskiego życia. Ratownicy niosą potem tych swoich pacjentów w pamięci, ale ta pamięć nie może ich wykończyć, ponieważ po zakończonym dyżurze muszą wrócić do swoich domów, rodzin. Muszą żyć normalnie i nie mogą żyć tym, czego doświadczyli, a już na pewno nie reanimacjami, które okazały się nieskuteczne. Gdy nie są w stanie pomóc, mocno to przeżywają i bywa, że pytają: "Dlaczego tak musiało się stać?" - zauważa kapłan.

Marek Maślanka (ponad 10 lat był dyrektorem regionalnym Regionu Południowego Lotniczego Pogotowia Ratunkowego obejmującego 6 baz LPR: w Krakowie, Kielcach, Sanoku, Wrocławiu, Katowicach i Opolu), pomysłodawca duszpasterstwa ratownictwa medycznego, dopowiada, iż słowa "Memento Mori" towarzyszą ratownikom każdego dnia. - Wykonując swoje obowiązki zderzamy się z sytuacjami, które dla osób niezwiązanych z ratownictwem są trudne do wyobrażenia. Mam na myśli sytuacje z pogranicza życia i śmierci i to najczęściej śmierci nagłej, która staje się faktem w dramatycznych okolicznościach - zauważa.

Odkąd duszpasterstwo zostało zainaugurowane działa, próbując dostosować różne propozycje do dyżurów jego uczestników. Jednym z najważniejszych wydarzeń była pielgrzymka do Rzymu, podczas której ratowników pobłogosławił papież Franciszek. - Teraz chcielibyśmy spotkać się także z papieżem Leonem - zdradza plany ks. Mateusz. We wrześniu zamierza zaś zabrać swoich "podopiecznych" do Ziemi Świętej (jeśli nic nie stanie na przeszkodzie), a w maju planuje razem z nimi uczestniczyć w Konferencji Polskiego Towarzystwa Pielęgniarstwa Ratunkowego. Takie wydarzenia to dobra okazja, by przypomnieć sobie, że ratownik, wykonując swoje obowiązki, nie powinien nigdy i nikomu mówić "będzie dobrze", bo tak naprawdę nie wie, jak potoczą się losy pacjenta. Może jedynie powiedzieć bliskim ratowanej osoby, że po ludzku patrząc zrobi wszystko, by pomóc.

Słowa "Memento mori" towarzyszą ratownikom każdego dnia   Spotkanie z papieżem Franciszkiem było dla ratowników dużym przeżyciem. Archiwum Duszpasterstwa Ratownictwa Medycznego Archidiecezji Krakowskiej

- Centrum Dialogu i Modlitwy w Oświęcimiu na bazę wielkopostnych rekolekcji wybrałem jeszcze z dwóch ważnych powodów. Nazwa "Auschwitz Birkenau" wielu ludziom kojarzy się z "odczłowieczeniem" - z miejscem, w którym człowiek człowiekowi odbierał godność. Każdy, kto odwiedza dziś teren byłego obozu koncentracyjnego, pyta więc i o sens cierpienia, i o godność człowieka. Zapraszając ratowników do Oświęcimia, chciałem, by przypomnieli sobie, iż wybierając taki, a nie inny zawód stanęli po przeciwnej stronie najstraszniejszej historii XX wieku. Wszak praca ratowników polega nie tylko na ratowaniu życia, ale i na przywracaniu godności tam, gdzie jest ona zagrożona lub deptana - zamyśla się ks. Mateusz i apeluje do wszystkich, którzy są świadkami akcji służb ratowniczych: nie nagrywajcie filmików i nie udostępniajcie w sieci takich materiałów. - Uszanujcie dramat tych, którzy są ratowani i tych, którzy zjawili się na miejscu zdarzenia, by ratować. Dla nich tłum "gapiów" ze smartfonami w rękach to dodatkowe obciążenie i coś, co nie pomaga w akcji, a osobie, która jest na przykład ofiarą strasznego wypadku, odbiera godność - podkreśla ks. M. Wójcik.

Co więc, jego zdaniem, ratownicy powinni zabrać w swoim sercu z wielkopostnych rekolekcji? - Nadzieję, która jest silniejsza niż bezradność. Nadzieję, która rodzi się w cieniu krzyża i która przemienia ludzkie cierpienie - mówi kapelan ratowników. W planie rekolekcji, oprócz ciekawych konferencji, nie zabraknie więc również zwiedzania byłego obozu koncentracyjnego Auschwitz, Drogi Krzyżowej, która zostanie tam odprawiona (na terenie byłego obozu koncentracyjnego Auschwitz II - Birkenau) oraz zwiedzenia wystawy "Klisze pamięci. Labirynty" autorstwa Mariana Kołodzieja, byłego więźnia Auschwitz. Można ją oglądać w pobliskich Harmężach.

Ostatnim z powodów, dla których spontanicznie zrodziła się idea wielkopostnych rekolekcji, jest natomiast bezradność, i… nie bez powodu stała się ich tematem. Ks. Mateusz doświadczył jej w ostatnim czasie kilka razy, także wtedy, gdy sam, w trybie pilnym, trafił do krakowskiego Szpitala Uniwersyteckiego. - Bezradność bolała, gdy 8 lat temu umierał mój tata. Reanimowałem go do przyjazdu ratowników, którzy przejęli tę akcję, ale taty nie udało się uratować. Byłem więc przy nim i jako ratownik, i jako ksiądz, udzielając mu rozgrzeszenia w godzinie śmierci, odmawiając Koronkę do Bożego Miłosierdzia i dając "bilet na życie wieczne". Bezradność bolała też, gdy w mojej rodzinnej miejscowości byłem świadkiem dramatycznego wypadku - udzielałem pomocy człowiekowi, który leżał na nasypie kolejowym, potrącony przez pociąg - wspomina. Niedawne wydarzenia również nie były dla niego łatwe, a dwa tygodnie spędzone w szpitalu zaowocowały konferencjami napisanymi dla ratowników. - Za opiekę, jaką zostałem otoczony (początkowo nikt nie wiedział, że jestem księdzem, bo zależało mi, abym był potraktowany jak każdy zwykły pacjent, jak wszyscy!), jestem bardzo wdzięczny całemu personelowi Oddziału Gastroenterologii, Hepatologii, Toksykologii i Chorób Wewnętrznych Szpitala Uniwersyteckiego, a zwłaszcza pani doktor Barbarze Balickiej-Ślusarczyk. Mogę też z pełną odpowiedzialnością powiedzieć, że w Krakowie mamy szpital na najwyższym, europejskim poziomie, nawet przewyższający te szpitale, które znam z Rzymu. Te wszystkie doświadczenia ułożyły mi się w jedną całość i podsunęły myśl, że od bezradności silniejsza jest nadzieja - zaznacza ks. Mateusz.

Szczegółowe informacje o rekolekcjach oraz zapisach na nie można uzyskać pisząc pod adres duszpasterstwo.rat.med@gmail.com lub na Facebooku, na profilu Duszpasterstwa Ratownictwa Medycznego Archidiecezji Krakowskiej. Formularz zapisów można również znaleźć TUTAJ.

Słowa "Memento mori" towarzyszą ratownikom każdego dnia   W tym wielkopostnym spotkaniu każdy szczegół został dobrze przemyślany. Materiały organizatorów
« 1 »