Jej pomysłodawcą i organizatorem jest od samego początku Juliusz Zgliński, który dzieli się swoją historią, zaprasza ciekawych gości i chce, by innym żyło się łatwiej.
Tym razem konferencja odbyła się w gościnnych wnętrzach hotelu Novotel Centrum - w sobotę 18 kwietnia wśród prelegentów byli m.in. twórcy Fundacji Dobry Hasztag: Maciej Kotarski (biznesmen z Gdańska, tata Janka z zespołem Downa), Alicja Bazan (edukatorka i mówczyni) oraz prof. Wiesław Nowiński - naukowiec światowej sławy. Goście nie tylko opowiadali o różnych nierównościach społecznych dotykających osoby zmagające się z niepełnosprawnością, ale także o tym, jak je pokonywać i przełamywać bariery, spełniać marzenia i korzystać z nowoczesnych technologii. Dużo emocji wzbudziło też wystąpienie pokazujące zjawisko hejtu, który coraz bardziej szerzy się w wirtualnym świecie. Hejtu, który potrafi tak bardzo zranić doświadczającą go osobę, że czasem potrzeba już bardzo niewiele, by doszło do tragedii. Jak więc walczyć z tym zjawiskiem? Wydaje się, że sposób jest tylko jeden - trzeba promować dobro, uczyć młodych ludzi wrażliwości na drugiego człowieka oraz odwagi, by reagować, gdy ktoś jest krzywdzony (czy to słownie, czy to fizycznie, czy to poprzez obraźliwy komentarz np. w mediach społecznościowych). Wszystko po to, jak mówią Krzysztof Myszkowski oraz Hubert Pietrus (twórcy Dobrego Hasztagu), by nie trzeba było organizować już ani jednego marszu sprzeciwu, by już nikt nie targnął się na swoje życie i nie czuł się zaszczuty przed rówieśników.
Juliusz Zgliński także wie coś na ten temat - gdy był uczniem szkoły podstawowej, nie miał łatwo. Wiele razy słyszał przykre słowa zarówno od rówieśników, którzy śmiali się z jego niepełnosprawności (ruchowej), jak i od nauczycieli (!), którzy uważali, iż chłopiec nie powinien uczyć się w zwykłej szkole. Na szczęście Juliusz miał w domu tarczę obronną w postaci mamy, która walczyła o lepsze jutro dla niego, rodzeństwa, na które zawsze mógł liczyć, a także m.in. pani psycholog, do której trafił jako 10-letni chłopiec i która dziś z dumą obserwuje, jak bardzo Juliusz rozkwitł i teraz to on pomaga innym.
- Pamiętam nasze pierwsze spotkanie, gdy przyszedł do mnie chłopiec w ortezach i wydawał się kruchy fizycznie, ale już bardzo dojrzały emocjonalnie. Jako dziesięcioletnie dziecko doświadczył już w szkole różnych sytuacji, a mnie uderzyła jego chęć, by bronić innych przed podobnymi nieprzyjemnościami. Smutne było natomiast to, iż nawet nauczyciele nie potrafili zrozumieć, że on ma prawo czuć się gorzej, ponieważ przechodził operacje i bolesną rehabilitację. Miał natomiast w sobie ogromny potencjał intelektualny, pięknie poukładany system wartości i wielką empatię - wspomina Maria Borczyk, psycholog z poradni psychologiczno-pedagogicznej i dodaje, że przez te wszystkie lata wspierała i Julka, i jego mamę. Wielokrotnie interweniowała też w szkole, gdy tylko wymaga tego sytuacja. - Bardzo się cieszyłam, że rok temu Juliusz dostał się aż na trzy kierunki studiów (prawo, historia sztuki i psychologia) i jest mi miło, że wybrał psychologię. Myślę, że on się w tym zawodzie sprawdzi, ponieważ jest w nim otwartość na drugiego człowieka. Udowadnia to chociażby konferencja "Powiem TAK!", która pokazuje, że każdy z nas, a więc także osoby z niepełnosprawnością, mogą mieć marzenia i je spełniać. Julek jest przykładem tego, iż można osiągnąć naprawdę wiele, tylko trzeba mieć w sobie motywację do działania - przekonuje M. Borczyk. Juliusz w podziękowaniu za całokształt wsparcia, jakie dostał od pani psycholog, wręczył pani Marii piękny obraz przedstawiający skrzydła anioła.
Mama Juliusza, Grażyna Zgliński-Brzózy, mówi z kolei, iż to właśnie konferencje, które jej syn organizuje, stały się czymś, co przypieczętowało wybór psychologii. - Są sytuacje, które mnie po ludzku przytłaczają. A Julek stwierdza, że jemu one dają siłę, by psychologię zgłębiać. On nawet potrafi przekuć coś, co jest przykre, w coś wartościowego, a tą swoją radością i pozytywną energią emanuje na ludzi, których spotyka. Siłę daje mu też wiara, która jest dla syna ważną sprawą i wiele rzeczy mu ułatwia. Patrząc dziś na niego, jestem spokojna, bo wiem, że poradzi sobie w życiu. Chce zmieniać świat na lepszy, a ja ufam, że to mu się uda - wzrusza się pani Grażyna. Przyznaje też, iż przyczyna niepełnosprawności Julka nigdy nie została do końca zdiagnozowana i zagadką pozostaje, co się stało. Juliusz urodził się bowiem zdrowy i dopiero jakiś czas później jego mama zauważyła, że coś jest nie tak - że Julek porusza się inaczej niż jego rodzeństwo i inne dzieci. Początkowo lekarze bagatelizowali jej spostrzeżenia, aż w końcu przyszedł moment, w którym orzekli, że Julek nie będzie chodził, że zostaje mu tylko wózek inwalidzki. Determinacja chłopca sprawiła jednak, że chodzi, choć dojście do tego etapu, w którym jest dziś, kosztowało go wiele wysiłku.
Mnóstwo pracy włożył również w to, by dziś jego nazwisko było uznaną marką (nie ma w tym stwierdzeniu żadnej przesady!) i aby firmy oraz instytucje, które zaprasza do współpracy wiedziały, że na Juliuszu Zglińskim na pewno się nie zawiodą. - Gdy zaczynałem działalność w mediach społecznościowych, na Linkedin miałem zaledwie trzy kontakty. Tamten przełomowy post, w którym napisałem o swoich doświadczeniach zdobył jednak 600 tys. wyświetleń i kilka tysięcy reakcji. Kilka chwil później powiedziałem do mamy (miałem wtedy 16 lat), że chciałbym zorganizować ciekawe wydarzenie, ale myślałem o tym w perspektywie kilku lat. A mama powiedziała, żebym zaczął działać od razu. W efekcie 10 czerwca 2023 r. odbyła się pierwsza konferencja "Powiem TAK!", a potem wszystko potoczyło się błyskawicznie - wspomina Juliusz. W ciągu tych trzech lat sporo się wydarzyło - łącznie z tym, że Julek jest zapraszany na inne wydarzenia, jako prelegent, a tym, co robi, zdobywa uznanie wielu osób. - Ta działalność nie jest łatwa, ale jest potrzebna i widzę sens w konsekwentnym przełamywaniu barier. Chociażby dlatego, iż wciąż zdarza się, że jakaś firma mówi, że nie wesprze mojej konferencji, ponieważ wsparcie oznaczałoby, iż osoby z niepełnosprawnościami poczułyby się do niej zaproszone i ta firma musiałaby je zatrudniać. Z dyskryminacją trzeba walczyć do skutku - nie ma wątpliwości Juliusz.
Mocno wierzy też w niego prof. Wiesław Nowiński - wybitny naukowiec w dziedzinie nauk technicznych, kawaler Orderu Zasługi Rzeczypospolitej Polskiej, laureat wielu prestiżowych światowych nagród, autor komputerowych map mózgu, który pracował m.in. w Medical Center University of Washington w Seattle, w Nanyang Technological University w Singapurze i w chińskim Harbin Institute of Technology. Zaproszenie od Juliusza przyjął kolejny już raz. - Patrząc na działalność tak młodego człowieka, jakim wciąż jest Juliusz, ufam, że to dopiero początek i że jeszcze przyjdzie czas, gdy rozkwitnie w nim geniusz. Oby tylko starczyło mu energii, by to wszystko kontynuować. Widzę jednak, że inicjatywa jest wspaniała. Dlatego przyjeżdżam i chcę ją wspierać - mówi prof. Nowiński. Przekonuje też, iż niepełnosprawność to pojęcie względne, ponieważ każdy człowieka ma pewne ograniczenia, ale chodzi o to, by ta niepełnosprawność stała się czynnikiem, który będzie motywował do jeszcze większej pracy. - Życzę Juliuszowi jeszcze więcej pasji i determinacji na przyszłość, by przez to, co robi, rzeczywiście miał wpływ na otaczającą go rzeczywistość - zaznacza prof. Wiesław Nowiński.
Honorowy patronat nad konferencją objął prezydent Krakowa Aleksander Miszalski.
Do tematu wrócimy w numerze 18. "Gościa Krakowskiego" (na 3 maja).