Kard. Grzegorz Ryś powiedział przed przyjęciem paliusza, że to już szósty raz, kiedy będzie przyrzekał w Kościele posłuszeństwo. - Ciekawe, że mi Pan Jezus właśnie to przyrzeczenie zadaje tak często. Ale to jest dla mnie też takie poczucie bezpieczeństwa, że nie robię niczego sam z siebie, tylko właśnie w jedności z Piotrem, w jedności z innymi - mówi. Metropolita wskazuje, że paliusz jest także zewnętrznym znakiem, że bierze na swoje ramiona metropolię krakowską, z którą już zdążył się zżyć. - W tym nie ma nic oczywistego. Za każdym razem na nowo zadane - dodaje.
Przekazuje także wiernym Kościoła krakowskiego słowo "miłość". Jak mówi kardynał, jedyną kompetencją, która sprawia, że ktoś może być pasterzem, jest właśnie miłość. - To jest wielkie słowo. Nie wszystkie relacje są równie proste, nie wszyscy muszą się ze mną zgadzać. Ale potrzebuję powiedzieć, że naprawdę niczego nie robię przeciwko komuś, tylko zawsze z szacunku i z miłości do tych, którzy są mi zadani - podkreśla kard. Ryś.
Abp Andrzej Przybylski mówi, że otrzymany paliusz jest znakiem jedności Kościoła, który jest na Śląsku, całej metropolii górnośląskiej, z Ojcem Świętym. - Oznacza, że Śląsk nie tylko jest jedno z Polską, ale też jest jedno z Kościołem, który jest w Rzymie - podkreśla metropolita katowicki. Otrzymaniu paliusza towarzyszą arcybiskupowi dwie refleksje - o zaufaniu i zobowiązaniu. - Po prostu jestem onieśmielony takim zaufaniem Pana Boga i Kościoła, że na barki słabego człowieka kładzie cały Kościół lokalny - dzieli się arcybiskup. - Z drugiej strony jest to wielkie zobowiązanie, ponieważ to nie sztuka przyjąć znak, symbol, ale należy na ten znak mocno odpowiedzieć - dodaje.
Metropolita łódzki podkreśla z kolei, że włożenie paliusza oznacza zacieśnienie relacji między Ojcem Świętym a Kościołem lokalnym, ale to również odpowiedzialność, w której nie chodzi o rządzenie. - Chodzi o odpowiedzialność biskupa za ludzi, którym trzeba przywracać godność; za ludzi, którzy się pogubili; za ludzi, którzy potrzebują odnaleźć się w Kościele. Paliusz jest bowiem znakiem owcy, którą niesie pasterz, owcy, która się zgubiła - mówi kard. Krajewski. Dodaje, że ta relacja biskupa z ludźmi dotyczy wszystkich. - Po trochu każdy z nas gdzieś gubi się, dlatego ten paliusz jest czasem taki ciężki - podkreśla, ponieważ chodzi o dostrzeżenie tych ludzi, bycie obecnym pośród nich i towarzyszenie im. - Sam Ojciec Święty nosi paliusz i tym paliuszem dzieli się z każdym z nas, żebyśmy naśladowali Chrystusa, Dobrego Pasterza - podsumowuje kardynał.








