Gdy dr n. med. Lidia Stopyra, pracująca na co dzień w krakowskim Szpitalu im. Żeromskiego jako ordynator Oddziału Chorób Infekcyjnych i Pediatrii, po raz pierwszy wyruszyła na Madagaskar, by wraz z zaufaną ekipą lekarzy i we współpracy z Polską Fundacją dla Afryki poprowadzić tam misję medyczną, trafiła do szpitala w Antsirabe. To właśnie tam poznała o. Dariusza Maruta, duchacza, który powiedział, że jeszcze większy dramat dzieje się w Mampikony, gdzie od lat jest duszpasterzem. Dr Lidia nie mogła nie sprawdzić, co ów zakonnik ma na myśli… – W Mampikony zderzyłam się z absolutnym brakiem dostępu do opieki medycznej, a do tego jeszcze z głodem, który wyniszczał ludzi; z chorobami, które w związku z tym, iż nie były leczone, stawały się chorobami przewlekłymi, bardzo zaawansowanymi, a potem „nakładały się” na kolejne ciężkie choroby, powodując kalectwo i ogromne cierpienie, często prowadząc do śmierci. Nie miałam wątpliwości, że trzeba naprawić ten kawałek świata – opowiada dr Lidia. Już wtedy pojawiła się myśl, że najlepiej byłoby wybudować szpital, lecz trudno planować takie przedsięwzięcie, gdy nie ma dostępu do wody i prądu, a drogi są w zasadzie nieprzejezdne. – A potem na Madagaskar spadły epidemia odry (ze śmiertelnością wśród dzieci rzędu 30 proc.) i pandemia COVID, która pokazała, że w Mampikony konieczny będzie tlen. Mimo że wizja powstania szpitala wydawała się abstrakcyjna, trzeba było zacząć działać. Dziś niemożliwe stało się możliwe, a szpital wygląda jak z bajki – wzrusza się dr Lidia.
To dla nas sygnał, że cenisz rzetelne dziennikarstwo jakościowe. Czytaj, oglądaj i słuchaj nas bez ograniczeń.
Czytasz fragment artykułu
Subskrybuj i czytaj całość
już od 14,90 zł








