Jan Głąbiński: Skąd pomysł, by do tak wielu pasji i talentów dodać próbę sił w chórze gospel?
Alicja Sokołowska: Nigdy nie przypuszczałam, że odkryję w sobie jeszcze chęć do muzyki gospel. Do chóru trafiłam rok temu. Znalazłam o nim informację gdzieś na społecznej platformie. Pojechałam na Festiwal "Gospelowe Lato" do Bochni i od razu złapałam bakcyla. Wiem, że jest wiele osób z naszego regionu, które szukają nowych wyzwań w artystycznym, muzycznym świecie. Myślę, że to jest dobra okazja dla nich, by pojechać na Gospelowe Lato, a potem spróbować zasilić nasz Gospel Choir. Śpiewamy cały rok przy Stowarzyszeniu "Gospel nad Rabą".
Nad Festiwalem "Gospelowe Lato" patronat objął "Gość Niedzielny". Co ciekawego czeka na wszystkich uczestników w tegorocznej edycji?
Przed nami m.in. koncert solistów, w którym i ja zaśpiewam. Cieszę się z tego bardzo. Będzie też wielki koncert uwielbienia. Można przybyć z całą rodziną, bo są warsztaty nie tylko dla dorosłych, ale także dla dzieci. Myślę, że to taka fajna wakacyjna opcja na trochę rozśpiewane lato. Festiwal potrwa od 7 do 9 sierpnia w Bochni. Atmosfera na Gospelowym Lecie jest niesamowita, nigdy wcześniej czegoś takiego nie doświadczyłam, a śpiewam w różnych miejscach. Spotkałam tam cudownych ludzi, zawiązaliśmy piękną wspólnotę. Myślę, że ważnym aspektem jest też to, że jakość muzyczna jest bardzo wysoka. Warsztaty prowadziła Gabi Gąsior, poznałam też Daniela Orynicza-Cebulę, świetnego nauczyciela śpiewu i wokalistę, który współpracuje z samymi gwiazdami, a doszedł do finału szóstej edycji programu "The Voice of Poland". W tym roku przybędzie również Colin Williams z Wielkiej Brytanii.
Wspomniała Pani o śpiewaniu nie tylko muzyki gospel. A zatem gdzie jeszcze można Panią usłyszeć?
Śpiewam w żeńskim chórze Cantantes Angelicus z Rabki-Zdroju, którym dyryguje Kinga Brandys-Wójciak. Mamy ciekawy repertuar, bo występujemy nawet na Festiwalu Pieśni Cerkiewnej w Białymstoku. A w ogóle moje koleżanki z chóru zastanawiają się, czy nie spróbują swoich sił w muzyce gospel. Ponadto z kolegą pianistą z Nowego Targu Piotrem Tylką współtworzę artystyczny duet - Sokołowska & Tylka. Wystąpiliśmy m.in. na jednym z koncertów charytatywnych na rzecz Fundacji im. Adama Worwy w Nowym Targu.
Nie tylko spełnia się Pani w muzyce, ale także jako artysta plastyk.
W drewnianym, starym domu po moich dziadkach urządziłam galerię i miejsce na warsztaty dla uczniów, rodzin z dziećmi. Zaglądają do mnie nawet kobiety na wieczory panieńskie i też biorą pędzle do ręki. Zawsze towarzyszą nam moje sympatyczne czworonogi, przyjaźnie szczekając i miaucząc, siadają na krześle i obserwują autorów powstających prac. W ogóle ta pracownia powstała, kiedy z moim kuzynem założyliśmy Stowarzyszenie "Alternatywna Chabówka”, żeby współdziałać z różnymi twórcami z naszego terenu, by razem się zaktywizować, bez względu na to, czy są wykształconymi artystami, czy też nie.
Wokół nas wiszą piękne Madonny, namalowane na szkle.
Malowanie na szkle to moja specjalność. Namówił mnie do takiej formy pracy artysta Piotr Majerczyk, z którym też współpracowałam 20 lat, śpiewając covery różnych piosenek w Karczmie "Siwy Dym". Na razie mam kilka obrazów, do grudnia powstaną kolejne, bo wtedy właśnie planuję swój wernisaż w Miejskim Ośrodku Kultury w Mszanie Dolnej. Jeden ze znajomych duchownych, który do mnie przyjeżdża, mówi zawsze, że moje obrazy nie są namalowane, ale zaśpiewane przez mnie. I chyba coś w tym jest. Cieszę się z tych wszystkich Madonn, teraz zupełnie inaczej postrzegam macierzyństwo, odkąd sama zostałam szczęśliwą mamą już ponaddwuletniej Zosi.
O Alicji Sokołowskiej z Chabówki będzie można przeczytać też w "Gościu Krakowskim" nr 29 na niedzielę 19 lipca.








