Wspominano o nich modlitewnie w trakcie Eucharystii, szczególnie o tych, którzy polegli. - Patrzymy na ołtarz i chcemy się modlić o to, żeby ta śmierć była prawdziwie paschalna. To znaczy, żeby z niej tryskało życie. I to życie wieczne. I żeby ono najpierw było życiem Bożym w nas, żeby ta śmierć, niesłychana ofiara, nie była daremna. To zależy od nas - każdej i każdego z nas - mówił hierarcha.
Metropolita zwrócił uwagę, że w czasie liturgii Pan Bóg czyta życie i śmierć powstańców warszawskich swoim słowem. Odnosząc się do Ewangelii o rozmnożeniu chleba, porównał pięć chlebów i dwie ryby, które mieli Apostołowie, aby nakarmić kilkutysięczny tłum do powstańców warszawskich, którzy stanęli wobec dwóch potężnych armii: niemieckiej i rosyjskiej. - Ale ta Ewangelia pokazuje nie to, że musisz dać tyle, żeby wystarczyło, tylko musisz dać wszystko, co masz. Nawet jeśli to wszystko, co masz, wydaje się niewystarczające i niewielkie. Oni dali wszystko - mówił kardynał, zaznaczając, że tego uczą wszystkie momenty, kiedy tak łatwo człowiek chce zwalniać się z aktywności i odpowiedzialności, bo myśli, że jakaś rzeczywistość jest ponad jego siły. - Być może sam nic nie poradzisz albo nie poradzisz wystarczająco. Daj wszystko, co masz w ręce Jezusowe - dodał kardynał, podkreślając, że współczesne pokolenie do dziś żyje miłością powstańców warszawskich. - To, co dali nas karmi, dlatego jesteśmy na tej Eucharystii. To, co dali nas buduje jako ludzi, jako Polaków, jako chrześcijan. To, co dali, to nie było za mało. To było wszystko. To wszystko nas dzisiaj też żywi - mówił metropolita.
Przywołał fragment odczytywanego dziś w liturgii Listu do Rzymian: "Któż nas może odłączyć od miłości Chrystusowej? Utrapienia, ucisk, prześladowania, głód, nagość, niebezpieczeństwo, śmierć?". Kard. Ryś zwrócił uwagę, że to wszystko jest o powstaniu warszawskim. - Czy w sytuacji, która jest zaprzeczeniem wszystkiego co Boże, potrafimy zostać wierni Bogu? Wierni Bogu, to znaczy Jego myśleniu, Jego dyscyplinie, ostatecznie Jego miłości? - pytał metropolita. W tym kontekście - za prof. Normanem Davisem - zauważył, że w powstaniu posługiwało 150 kapelanów (50 z nich zginęło), którzy byli po to, żeby powstańcy warszawscy nigdy nie dopuszczali się samosądów, żeby jeńcy niemieccy byli traktowani zgodnie z prawem międzynarodowym, czyli żeby w powstańczych szpitalach byli tak samo traktowani jak potrzebujący pomocy Warszawiacy. - To jest właśnie to, że "nic nie odłączy cię od miłości Chrystusowej", że się nie wyprzesz miłości w świecie, który jest jej kompletnym zaprzeczaniem, który jest z niej drwiną, który jest zbudowany na nienawiści. Ale Ty kochasz i nic Cię nie oderwie od miłości Chrystusowej - mówił kardynał.
- Straciliśmy dziesiątki tysięcy ludzi, którzy potrafili kochać w nienormalnym świecie. I my ich dziś niesłychanie potrzebujemy, nie mamy tych ludzi. I dlatego wśród nas jest tak łatwo o mowę nienawiści, o przemoc z banalnych powodów - podkreślił metropolita, zauważając, że dziś "tak niewiele trzeba, żeby nas oderwać od miłości Chrystusowej, żeby nam narzucić kompletnie inną logikę, inną dyscyplinę".
Na koniec przywołał proroka Izajasza, który pokazuje, że to, co naprawdę człowieka może nasycić, zawsze jest bezcenne, nie jest do kupienia za pieniądze. Metropolita zaznaczył, że zwieńczeniem tych wszystkich niewycenialnych wartości w naszym życiu, na które wskazuje Izajasz jest relacja z Bogiem i z innymi ludźmi. - To jest dar od Boga, to jest zaproszenie od Boga, które nas może nasycić, które może nas budować, tworzyć, zmieniać, rozwijać. To jest bezcenne. Stają przed nami powstańcy dzisiaj i pytają się, na ile w życiu znamy takie właśnie wartości, takie postawy, takie odniesienia, których się nie przelicza na kasę - zakończył kardynał.
W Mszy św. wzięli udział m.in. członkowie organizacji kombatanckich.
Biuro Prasowe Archidiecezji Krakowskiej








