Operę pt. "Zamek na Czorsztynie, czyli Bojomir i Wanda" można było zobaczyć 1 sierpnia na dziedzińcu obiektu wspomnianego w tytule tego dzieła artystycznego.
Ruiny zamku w Czorsztynie od dawna są owiane nutką tajemnicy, a malownicze położenie pozwala na przeróżne inspiracje dla artystów. Wykorzystał to bardzo dobrze XIX-wieczny kompozytor Karol Kurpiński, któremu zawdzięczamy operę kameralną pt. "Zamek na Czorsztynie, czyli Bojomir i Wanda”.
Ten utwór został wykonany w Czorsztynie już czwarty raz z kolei. Każde z wykonań było wyjątkowe, każde odbiło się szerokim echem w świecie kultury. Tak będzie i zapewne tym razem, bo aktorzy, muzycy, reżyserzy dołożyli wszelkich starań, by nie było cienia wątpliwości co do pokazywanego przez nich dzieła. Może świadczyć o tym bardzo licznie zgromadzona publiczność i gromkie brawa na zakończenie. Było śmieszne, poważnie, romantycznie i oczywiście tajemniczo.
Do udziału w tegorocznej edycji zaproszeni zostali wybitni artyści: Leopold Stawarz wraz z Tatrzańską Orkiestrą Klimatyczną, Agnieszka Kreiner (aranżacje muzyczne), Błażej Peszek (reżyseria). Zaś główne role odegrali: Maria Złotek, Ewa Walkowska, Tomasz Świerczek, Piotr Kwinta oraz Matej Stachera. W operę zaangażowały się też młode osoby z Centrum Artystycznego i Terapeutycznego "Muzyczny Przystanek”. Słowa podziękowania należą się również Pawłowi Szczepańskiemu, który był akompaniatorem i korepetytorem solistów.
Na pomysł, żeby operę ponownie wystawić, wpadli członkowie Stowarzyszenia Lokalna Grupa Działania "Gorce - Pieniny”. Udało się pozyskać wsparcie od samorządu wojewódzkiego i wicemarszałka Witolda Kozłowskiego, a także wójta Gminy Czorsztyn Anety Markus oraz sąsiednich samorządów i powiatu nowotarskiego. Nie brakło też innych mecenatów kultury.
Zanim rozpoczęła się opera, prowadzący wieczorne spotkanie Piotr Gąsienica zaprosił na scenę wspominane osoby. Oddał też mikrofon Barbarze Węglarz, która opowiedziała o ciekawej historii zamku.