Więcej szczęścia, czyli całkowite zaćmienie będą mogli obserwować mieszkający w pasie o szerokości ok. 200 km, który tym razem przypadnie na północną Hiszpanię. W Polsce w najbardziej "zaćmionych" rejonach Księżyc zasłoni ok. 80 proc. tarczy słonecznej. To i tak sporo! Poprzednie takie zjawisko widzieliśmy w Krakowie 20 marca 2015 r. i było to także zaćmienie częściowe. Na prawdziwe, 100-proc. wyłączenie Słońca możemy liczyć dopiero w przyszłym wieku.
Wydział Fizyki i Informatyki Stosowanej AGH wraz ze studentami ze Studenckiego Koła Naukowego Fizyków "Bozon" w konferencji prasowej odbywanej nietypowo, bo na trawniku koło budynku głównego w palących promieniach jeszcze niezaćmionego Słońca, zaprezentował dziś sprzęt mogący pomóc w obserwacjach i podzielił się informacjami o naturze zjawiska i niebezpieczeństwach z nim związanych.
W historii ludzkości zaćmienia budziły strach. Nagłe zniknięcie Słońca w środku dnia wydawało się wydarzeniem nadprzyrodzonym. Dla dawnych cywilizacji było znakiem gniewu bogów, zapowiedzią katastrof lub ostrzeżeniem przed nadchodzącym nieszczęściem. Jedna z najbardziej znanych historii związanych z zaćmieniem wydarzyła się w VI w. p.n.e. podczas bitwy nad rzeką Halys (obecnie Turcja). W trakcie walk dzień niespodziewanie zamienił się w noc. - Żołnierze uznali to za znak i zakończyli walki. Zaćmienie miało doprowadzić do zawarcia pokoju między zwaśnionymi stronami - opowiadał dr inż. Paweł Janowski, fizyk z AGH.
Obserwatorzy Słońca muszą jednak dobrze zabezpieczyć oczy. Astronomowie zajmujący się obserwacjami i badaniami Słońca opowiadają sobie krótką, ale treściwą dykteryjkę. Pytanie: "Ile razy astronom może spojrzeć na Słonce przez teleskop?". Odpowiedź: "Dwa razy. Raz prawym okiem i raz lewym. Potem już na nic nie będzie mógł spojrzeć, bo bezpowrotnie oślepnie".
To samo dotyczy też lornetek, aparatów fotograficznych, w ogóle wszelkiego sprzętu optycznego. Bezpieczną obserwację zaćmienia i w ogóle tarczy słonecznej zapewnia jedynie profesjonalna folia obserwacyjna, czyli filtr spełniający normę ISO 12312-2. I, co bardzo ważne, folia musi być umieszczona przed obiektywem lornetki czy aparatu! Umieszczenie jej od strony wizjera w najlepszym wypadku spowoduje wypalenie w niej dziury, w najgorszym - zniszczenie matrycy aparatu lub, co gorsza, siatkówki oka i ślepotę. Na zdjęciu, które publikujemy w galerii, student z "Bozonu" podpala kawałek papieru skupionymi promieniami Słońca. Nie chcielibyśmy, by coś takiego stało się z naszym okiem.
Stosowanie "domowych" sposobów typu obserwacja przez różnego rodzaju przyciemnione półprzezroczyste przedmioty (specjalnie nie podajemy, o jakie przedmioty chodzi, żeby komuś nie przyszło do głowy ich stosować!) też może się skończyć nieciekawie. Zwłaszcza dotyczy to dzieci.
Na szczęście folia i różne gadżety, jak okulary i zasłonki na oczy, są łatwo dostępne w sklepach ze sprzętem astronomicznym (w Krakowie jest ich kilka, łatwo znaleźć w internecie) albo w sprzedaży wysyłkowej w serwisach internetowych. Kosztują niewiele, a czasu do zaćmienia jest dość, żebyśmy zdążyli sobie coś takiego kupić. A potem zobaczyć, jak Słońce gaśnie. Chyba, że będą chmury...
Tak wyglądały fazy częściowego zaćmienia Słońca nad Krakowem 20 marca 2015 roku.
Grzegorz Kozakiewicz









