Jak już pisaliśmy, prof. Marcin Nałęcz-Niesiołowski, artysta, muzyk i dyrygent, od lat wyrusza w długie rowerowe trasy, które łączą w sobie zwiedzanie pięknych miejsc z elementami pielgrzymki i z działalnością dobroczynną. W tym roku postanowił dojechać do Asyżu, ponieważ trwa rok jubileuszu 800. rocznicy śmierci św. Franciszka. Wyjechał z Warszawy, odwiedzając po drodze sanktuarium w Gildach oraz Jasną Górę, a w Krakowie dołączył do niego Dawid Musiał, by wspólnie i oficjalnie (od Mszy św. w Sanktuarium Matki Bożej Łaskawej Księżnej Wieliczki) rozpocząć dalszą drogę. Przemierzając Europę, zameldowali się już w Bośni i Hercegowinie. W sanktuarium Matki Bożej Królowej Pokoju planowali być we wtorek. Niestety, chwila nieuwagi zamiary nieco pokrzyżowała.
Jadąc przez malownicze tereny łatwo zawiesić oko np. na urokliwym jeziorze, jednak takie zapatrzenie się może słono kosztować. Tak właśnie się stało - Dawid zaliczył solidny upadek. Na szczęście ani jemu, ani rowerowi nic poważnego się nie stało, tylko kilka godzin straty spędzonych w serwisie rowerowym, by móc jechać dalej oznaczało, że panowie spędzili noc z wtorku na środę w Mostarze, a Maryi pokłonili się dopiero w środę.
- I ja, i Dawid w Medjugorje, gdzie przyjeżdżają przecież pielgrzymi z całego świata, byliśmy po raz pierwszy, więc dosłownie chłonęliśmy atmosferę tego miejsca, ciesząc się że dojechaliśmy tu na naszych dwóch kółkach - mówi Marcin dodając, iż ten przystanek w podróży był dokładnie jej połową. - Na liczniku mam 1500 km, przed nami drugie tyle. Kondycyjnie jesteśmy solidnie przygotowani, mentalnie też, dobrze nam się wspólnie jedzie i ufamy, że 10 września będziemy u św. Franciszka - zapowiada pomysłodawca wyprawy, a Dawid Musiał dodaje, że do tej podróży przygotowywał się przemierzając Polskę wzdłuż i wszerz, podczas czterech rowerowych ultramaratonów.
Ciekawostką jest, że Marcina wcześniej nie znał, tylko o nim słyszał, a że od dziecka marzył o takiej rowerowej przygodzie, to postanowił uruchomić wspólnych (jak się okazało) znajomych i zgłosić chęć uczestnictwa w tegorocznej podróży. Marcin nie miał nic przeciwko i po ustaleniu wszelkich szczegółów planowanej trasy, obaj panowie po raz pierwszy spotkali się na krakowskim Dworcu Głównym. Na dobry początek Marcin zaprosił jeszcze Dawida do Opery Krakowskiej, gdzie 16 sierpnia dyrygował podczas spektaklu "Zemsta nietoperza". Było pięknie!
- Dla mnie ta wyprawa ma jeszcze dodatkowy wymiar, ponieważ w ostatnich latach nieco się w życiu pogubiłem i teraz, jadąc, chcę na nowo odnaleźć siebie. Może pomoże w tym też pobyt w Medjugorje i niesamowity spokój, który się tam czuje - zamyśla się Dawid i dodaje, że również pomysł, aby wspomóc osoby z niepełnosprawnością jest mu bardzo bliski, ponieważ ma siostrę, która zmaga się z porażeniem mózgowym. - Cieszę się więc, że możemy dołożyć swoją cegiełkę dobroci do świata chorych osób - mówi Dawid.
Stowarzyszenie "Wielickie Dzieci z Niepełnosprawnością" na pewno będzie szczęśliwe, jeśli dzięki pomocy Marcina i Dawida uda się pokryć koszty wyjazdu rehabilitacyjno-integracyjnego nad morze dla 34 podopiecznych. Tradycyjne kolonie i inne formy wypoczynku są bowiem dla nich nieosiągalne, a takie wakacje to spełnienie całorocznych marzeń. Więcej informacji można znaleźć TUTAJ. Być może uda się pomóc też Małopolskiej Klinice Hipoterapii "Serce w siodle", gdy możliwy będzie zakup podnośnika linowego dla osób z niepełnosprawnością, które dzięki temu będą mogły uczestniczyć w hipoterapii. Szczegóły - TUTAJ.








