Wielu uczniów podstawówek z całego kraju odbyło kiedyś wycieczkę do wielickiej Kopalni Soli. Obowiązkowym elementem tej wycieczki było zdjęcie zbiorowe klasy z tablicą, na której były napisane kredą data, numer szkoły i klasa. Fotograf robił zdjęcie starym aparatem na kliszę, a kiedy klasa wyjeżdżała z kopalni po wycieczce, uczestnicy kupowali gotowe zdjęcia. Taką pamiątkę miał chyba każdy, kto chodził do szkoły podstawowej w Krakowie i okolicy, bo stąd najbliżej było do Wieliczki. Przy domowych porządkach takie zdjęcie z wycieczki odkrył w starych szpargałach obecny prezes zarządu kopalni Marian Leśny i zorientował się, że w obecnym wystroju nadszybia Daniłowicza czegoś brakuje. Mianowicie nie ma posągu wielickiego górnika.
Okazało się, że pomnik, nieco podniszczony upływem czasu, został usunięty ze swojego stałego miejsca i wylądował na głębokim zapleczu kopalni, gdzie nikt oprócz nielicznych górników nie mógł go zobaczyć. Padł pomysł, aby przywrócić górnika na jego dawne miejsce. Rzeźbą zajęli się konserwatorzy, skwerem zajęli się architekci zieleni i w efekcie 8 września przedstawiciele zarządu kopalni i Bożena Żelazowska, sekretarz stanu w Ministerstwie Kultury i Dziedzictwa Narodowego, ponownie odsłonili symbolicznie odremontowanego górnika.
Zasłużeni pracownicy muzeum i kopalni odebrali odznaczenia, wiązankę melodii związanych z górnictwem oraz Krakowem odegrała kopalniana orkiestra, turyści i fotoreporterzy zrobili mnóstwo zdjęć i w ten sposób zabytek z pierwszej listy Światowego Dziedzictwa Kulturowego i Przyrodniczego UNESCO, jakim jest wielicka kopalnia, jeden z niewielu zakładów działających nieprzerwanie od XIII w., odzyskał jeden ze swoich symboli.
A wycieczki znów mogą sobie robić zdjęcia z górnikiem. Tyle, że teraz już komórkami.









