- Potrzeba nam jak najwięcej szkół wybaczania, a najważniejsza z nich to rodzina. Inaczej się pozabijamy w tym świecie - mówił kard. Grzegorz Ryś w czasie uroczystej Mszy św. przy ołtarzu polowym w Kalwarii Zebrzydowskiej. W niedzielę 13 września odbywała się tam XXXIV Pielgrzymka Rodzin Archidiecezji Krakowskiej.
Hasłem tegorocznej pielgrzymki było zawołanie "Małżonkowie w służbie wychowania”. Najpierw pątnicy wzięli udział w nabożeństwie drogi krzyżowej, potem była Msza św., której przewodniczył metropolita krakowski kard. Grzegorz Ryś. Obecny był także bp Robert Chrząszcz i kapłani z wielu parafii naszej archidiecezji. Wszystkich hierarchów, kapłanów i pielgrzymów powitał – w imieniu gospodarzy miejsca ojców bernardynów – o. Samuel Węgrzyn. Według szacunku służb sanktuaryjnych do Kalwarii przybyło około 50 tys. wiernych.
Kard. Ryś na początku swojej homilii zwrócił uwagę, że żyjemy w czasach, w których nie wybaczanie staje się istotne, ale zemsta. - Zemsta staje się czymś niemal obligatoryjnym. Jeśli ktoś zrobił mi coś złego, chcę oddać mu z nadmiarem. Coraz trudniej jest nam wybaczać, a przecież Pan Jezus daje nam zupełnie inną lekcję - lekcję przebaczenia – mówił metropolita krakowski.
Krakowski biskup przypomniał słowa św. Piotra, który pyta Jezusa: „Ile razy mam wybaczyć, jeśli mój brat wystąpi przeciwko mnie? Czy aż siedem razy?”. Jezus odpowiada: nie siedem, ale siedemdziesiąt siedem razy”. – Jezus nie daje nam konkretnej liczby, po której możemy powiedzieć: „Teraz już wystarczy”. On pokazuje, że przebaczenie nie może być ograniczone liczbą – zaznaczył metropolita krakowski. - Jezus mówi nam także to, dlaczego mamy wybaczać tak wiele razy: bo każdemu z nas wybaczono więcej. Jezus nam wybaczył i poniósł za nas śmierć, by potem zmartwychwstać – wyjaśniał kard. Ryś.
Kard. Ryś podkreślił, że to rodzina jest najlepszą szkołą przebaczenia. - To w rodzinie uczymy się, że drugi człowiek może nas zranić, może nas zawieść, może zrobić coś przeciwko nam, a mimo tego nie przestaje być naszym bratem, siostrą, mężem, żoną, ojcem, matką czy dzieckiem. I odwróćmy często powtarzane pytanie: "Co on mi zrobił?" na pytanie: "Co ja mu zrobiłem?”. Zamiast dociekać, co ktoś mi jest winien?, spróbujmy zmierzyć się z kwestią: "Co ja jestem winien Ojcu Niebieskiemu” - mówił kard. Ryś. - Problem właśnie polega na tym, że my bardzo często pamiętamy cudze długi, ale zapominamy o własnym. Przecież każdy z nas otrzymał ogromne przebaczenie - dodał metropolita krakowski.
Kard. Ryś odwołał się jeszcze do historii z kobietą oskarżoną o cudzołóstwo. - Jezus nie mówi: "Nic się nie stało”. Nie pochwala tego, co zrobiła, ale zwraca się do niej: "Ja ciebie nie potępiam”. Czy to jest tanie wybaczenie? Nie. On płaci za nie swoim życiem. Dlatego człowiek, który wie, ile sam otrzymał przebaczenia, powinien inaczej patrzeć na winę drugiego człowieka. Nie chodzi o to, żeby udawać, że nic się nie wydarzyło. Chodzi o to, żeby nie pozwolić, aby krzywda i pamięć o niej zniszczyły naszą relację - zauważył metropolita krakowski.
Na zakończenie liczni pielgrzymi wysłuchali pracowników Miejskiego Ośrodka Pomocy Społecznej w Krakowie, którzy mówili o pieczy zastępczej. Mówił o tym także ks. dr Paweł Gałuszka, dyrektor Wydziału Duszpasterstwa Rodzin Kurii Metropolitalnej w Krakowie. Ulotki z informacją o pieczy zastępczej mają roznieść kapłani w czasie wizyty duszpasterskiej na przełomie 2026 i 2027 r.
Wśród pątników byli z wielu stron archidiecezji krakowskiej byli m.in. delegaci z pocztem sztandarowym, którzy reprezentowali Stowarzyszenia "Wesele wesel”. Podczas Mszy św. śpiewał chór pod dyrekcją jednego z ojców bernardynów. Przedstawiciele rodzin przynieśli dary ofiarne do ołtarza, a kard. Ryś okadził kopię obrazu Matki Boskiej Kalwaryjskiej, która została ustawiona na ołtarzu polowym.
Nad bezpieczeństwem pielgrzymów i nad właściwym przebiegiem całego wydarzenia czuwali policjanci, strażacy i służba maltańska oraz pozostałe służby medyczne.