Wstęp na wydarzenie będzie wolny. - Biskup Małysiak jako misjonarz, z żywą wiarą i zaangażowaniem głosił Ewangelię. Przypominając o tym, przypomnimy także jego patriotyzm, umiłowanie Polski, jego radosne usposobienie, z którego był powszechnie znany a także przesłanie, które niósł przez całe swoje życie. W programie nie zabraknie krótkiej części artystycznej - rozmów ze świadkami życia biskupa Albina - mówi Marek Mirosławski, niegdyś sekretarz bp. Małysiaka, autor poświęconej mu książki "Z pastorałem i humorem" (Kraków 2013, wydawnictwo Petrus).
Gościem specjalnym wieczoru będzie bp Antoni Długosz z Częstochowy, który podzieli się swoimi wspomnieniami, a także... zaśpiewa. Zostanie także wyświetlony poświęcony bp. Małysiakowi film dokumentalny Anny Kaszewskiej i Łukasza Lecha "Z wiarą na głęboką wodę", zrealizowany w 2010 r. dla Telewizji Polskiej i Śródmiejskiego Ośrodka Kultury w Krakowie. Film otwiera niezwykła scena, gdy bardzo sędziwy biskup pływa w basenie ośrodka edukacyjnego Radosna Nowina w podkrakowskich Piekarach, prowadzonego przez Zgromadzenie Księży Misjonarzy, do którego należał. "O! Jak tu głęboko! Całe moje życie było skokiem na głęboką wodą” - mówił biskup, wychodząc z basenu. - No i było to życie pełne dynamizmu duszpasterskiego i bohaterstwa. "Ten Małysiak to jest ogień!" - mówił o biskupie Albinie kard. Wojtyła. Lubiłem słuchać jego kazań. Moi znajomi, młodzi wówczas księża, podśmiewali się nieco z tych kazań, mówiąc, że »staromodne". A ja im na to, że "Wasze uczone kazania nikogo nie porywają, a on tymi "staromodnymi« słowami, barokowymi gestami, dosłownie podrzuca ludźmi, niczym iskrą elektryczną". On chwytał dusze dla Boga! Poza tym miał do końca życia wielkie poczucie humoru, także na swoim punkcie - wspomina znający dobrze hierarchę Jarosław Kazubowski, krakowski historyk sztuki i publicysta.
Albin Małysiak urodził się 12 czerwca 1917 r. w Koconiu koło Żywca, w parafii Ślemień. Wstąpił do Zgromadzenia Księży Misjonarzy i w 1941 r. otrzymał święcenia kapłańskie. Przełożeni cenili jego dynamizm duszpasterski i dlatego powierzali mu funkcje wymagające dużej odpowiedzialności. Kierował m.in. przeznaczonym dla młodzieży Zakładem im. ks. Siemaszki w Krakowie oraz Domem Opieki im. Helclów, gdzie w czasie wojny wraz z s. Bronisławą Wilemską ukrywał pięcioro Żydów, ratując im życie. Po latach wyróżniono go za to medalem "Sprawiedliwy wśród narodów świata".
Był niestrudzonym katechetą. "W ciągu długich lat pracy kapłańskiej katechizowałem przedszkolaków, dzieci szkół podstawowych, młodzież szkół średnich i akademicką. Przekazywanie prawd wiary, a raczej wprowadzenie w te prawdy stanowiło dla mnie, i jak mi się zdaje dla słuchających, źródło wielkiej radości. Bywało ciężko. Niejeden raz prawie dusiłem się w ciasnej, zatłoczonej dziećmi lub młodzieżą salce. A przecież trzeba było w tych trudnych warunkach utrzymać uwagę młodych. Czasem po pięciu kolejnych katechezach z dużymi grupami byłem całkowicie wyczerpany" - wspominał w refleksjach "Z duszpasterskiej teki". Najbardziej cenił sobie pracę z młodzieżą szkół średnich i studentami. "Będąc z nimi, sam się dokształcałem. Budowali mnie również prostotą i szczerością oraz swym idealizmem" – wspominał.
Zostawszy w 1958 r. duszpasterzem w krakowskiej parafii NMP z Lourdes, prowadzonej przez jego macierzyste zgromadzenie, postanowił zadbać o dusze mieszkańców znajdujących się w pobliżu kościoła parafialnego domów akademickich. Mimo zachęt z ambony, niewielu spośród tysięcy studentów kwapiło się do udziału w duszpasterstwie, więc energiczny ks. Małysiak postanowił sam łowić dla Boga studenckie dusze. "Krążyłem po ulicy, między przystankiem tramwajowym a domami akademickimi, od godz. 15 do 18, bo w tym czasie młodzież wracała z wykładów. Gdy któryś z młodych pochwalił Pana Boga, albo się do mnie uśmiechnął, podchodziłem i mówiłem: »Widzę, że jesteś z religijnej rodziny, boś księdza uszanował, boś pochwalił Pana Boga, spotykając kapłana. Uśmiechnąłeś się do księdza. Proszę Cię, są konferencje akademickie w kościele o godz. 20, przyjdź koniecznie«" - wspominał po latach bp Małysiak. W efekcie do kościoła przychodziło kilka tysięcy studentów.
Władze komunistyczne patrzyły kosym okiem na jego działalność duszpasterską, szczególnie wówczas, gdy w cywilnym ubraniu przekradał się do akademików z wizytami duszpasterskimi, i mimo przeszkód zabierał też studentów na pielgrzymki oraz wycieczki. Wściekłość komunistów wzmogła się, gdy po objęciu w 1960 r. probostwa parafii MB z Lourdes, potrafił przyciągnąć do kościoła rodziny komunistów. Chciano go nawet wsadzić do aresztu. Gotowy już nakaz aresztowania cofnięto pod wpływem doniesień agenturalnych o wzburzeniu studentów.
Metody duszpasterskie proboszcza Małysiaka zostały docenione przez władze kościelne i w 1970 r. został mianowany biskupem pomocniczym archidiecezji krakowskiej. "Ceniłem biskupa Albina za jego dynamizm. Pamiętam go jeszcze jako proboszcza w Nowej Wsi, jednej z dzielnic Krakowa. Czasami nazywałem go »Albin gorliwy«" – napisał o nim Jan Paweł II w swych wspomnieniach "Wstańcie, chodźmy". "Z wdzięcznością wspominam tamte lata, w których mogłem liczyć nie tylko na Twoją pomoc, ale także na serdeczne zrozumienie i braterskie wsparcie" - napisał w 2003 roku do bp Małysiaka Ojciec Święty. Na emeryturę bp Albin przeszedł w 1993 r., lecz do końca życia, jak sam lubił powiadać, "z radością głosił Ewangelię". Osoby znające go dobrze twierdziły, że po przyjęciu sakry biskupiej nie "zbiskupiał". Nadal był bardzo otwarty, dostępny dla ludzi. Wciąż porywał swymi kazaniami i śpiewem. Zmarł 16 lipca 2011 r. Jednym z dowodów niekłamanego przywiązania Krakowian i Małopolan do swego radosnego biskupa był ich tłumny udział w jego pogrzebie 22 lipca 2011 r. na cmentarzu Salwatorskim.








