Skazany „drugi szereg”

Jerzy Bukowski, Bogdan Gancarz

|

Gość Krakowski 22/2012

publikacja 31.05.2012 00:00

Sąd Okręgowy w Krakowie skazał czterech byłych milicjantów (funkcjonariuszy plutonu specjalnego ZOMO), oskarżonych o napaść na uczestników zorganizowanej przez KPN pokojowej manifestacji
pod Wawelem
3 maja 1987 roku, na kary po kilkanaście miesięcy więzienia w zawieszeniu na dwa lata; wobec dwóch postępowanie zostało umorzone.


Esbecki film z rozpędzania pokojowej manifestacji pod Wawelem był dowodem w sprawie sądowej Esbecki film z rozpędzania pokojowej manifestacji pod Wawelem był dowodem w sprawie sądowej
Materiały operacyjne SB/Zbiory Macieja Gawlikowskiego

Dwadzieścia pięć lat. Ćwierć wieku starań, żeby na ławę oskarżonych trafili milicyjni bandyci. W tym damscy bokserzy, którzy pobili 70-letnią Petronelę Wróbel, czy ci, którzy wlekli po bruku dr Iwę Sabudę – panią, która mogłaby być ich matką – mówił 17 maja w mowie końcowej przed sądem występujący jako oskarżyciel posiłkowy Maciej Gawlikowski, jeden z pobitych wówczas opozycjonistów KPN.


Brutalni „fachowcy”


Milicjanci i esbecy byli wówczas bardzo brutalni. – Akcję grupy przestępczej z MO rozpoczął Kazimierz Lewandowski, bokser wagi ciężkiej, odbierając za moimi plecami jeden z dwóch kijów transparentu Pawłowi Sabudzie, a gdy rzuciłem się w stronę tego intruza interweniować, Lewandowski uderzył mnie w twarz pięścią. Widać to na filmie ubeckim. Następnie, jak dzisiaj pamiętam, wlokło mnie w dół do oczekujących na dole szpalerów MO dwóch cywili, którzy uprzednio wykręcili mi ręce tak, że byłem całkowicie obezwładniony – wspominał Ryszard Bocian, znany działacz KPN.
Manifestantów, w tym młodzież i osoby starsze, bito ciosami karate po twarzach i brzuchach, wleczono po bruku. Sprawa nabrała rozgłosu, kiedy Maciej Gawlikowski z Konfederacji Polski Niepodległej nakręcił o niej dwa filmy – w 1992 r. „Drugi szereg”, potem zaś „Fachowców”.

Posiłkując się materiałami operacyjnymi dawnej Służby Bezpieczeństwa, udowodnił, że występujący po cywilnemu i tworzący tzw. drugi szereg podczas patriotycznych manifestacji funkcjonariusze komunistycznej bezpieki, wspomagani przez zaprawionych w biciu ludzi zomowców (byli wśród nich bokserzy), bez najmniejszego powodu rzucili się na uczestników 3-majowej demonstracji sprzed 15 lat. Po emisji „Fachowców” w Telewizji Polskiej w styczniu 2007 roku pracę w archiwum Małopolskiej Komendy Policji stracili dwaj występujący w filmie funkcjonariusze.
– Po reportażu prokuratura wszczęła śledztwo, dzięki czemu obecny proces jest możliwy, bo sprawa się nie przedawniła. Śledztwu szybko ukręcono wówczas głowę – wspominał film z 1992 r. w mowie końcowej przed sądem M. Gawlikowski.
Korzystając z materiałów zgromadzonych przez Gawlikowskiego do kolejnego filmu „Fachowcy”, pion prokuratorski Krakowskiego Oddziału Instytutu Pamięci Narodowej wniósł jednak do sądu akt oskarżenia przeciw Kazimierzowi L., Andrzejowi Cz., Ryszardowi R., Krzysztofowi H., Kazimierzowi Z. i Janowi D. o to, że „będąc funkcjonariuszami państwa komunistycznego, dopuścili się zbrodni komunistycznej, biorąc udział w pobiciu 12 uczestników manifestacji patriotycznej 3 maja 1987 roku na Wawelu, narażając ich na bezpośrednie niebezpieczeństwo doznania ciężkiego uszkodzenia ciała lub ciężkiego rozstroju zdrowia”. Jeden z uczestników manifestacji miał m.in. złamane lewe ramię, żuchwę, żebra oraz obrażenia nogi, dwóch miało złamane nosy, a inne osoby – liczne potłuczenia i „obrażenia naruszające nietykalność osobistą”.
Podczas rozpoczętego w lutym 2010 roku procesu oskarżeni nie przyznali się do zarzucanego im czynu, a w złożonych wyjaśnieniach zaprzeczyli popełnieniu tego przestępstwa.
Na ogłoszenie wyroku nie stawił się żaden z oskarżonych, licznie przybyli zaś dawni opozycjoniści (część z nich występowała w charakterze oskarżycieli posiłkowych).


Zbrodnie napiętnować


Sąd skazał Kazimierza L. na 2 lata i 10 miesięcy pozbawienia wolności, Ryszardowi R. i Krzysztofowi P. wymierzył kary po 2 lata i 8 miesięcy więzienia, a Andrzejowi Cz. – karę 2 lat i 4 miesięcy. Na mocy amnestii wszystkie kary zostały złagodzone o połowę i zawieszone na 2 lata próby. Sąd zarządził także podanie nazwisk oskarżonych do wiadomości publicznej po uprawomocnieniu się wyroku. Za winnych uznano także Kazimierza Z. i Jana Dz., ale postępowanie wobec nich umorzono. Wyroki zróżnicowano w zależności od roli, jaką odegrali oskarżeni w pobiciu.
„Funkcjonariusze milicji, których zadaniem jest stanie na straży praworządności, nie powinni atakować pokojowej manifestacji. Zastosowane przez nich środki i stopień agresji nie były niczym uzasadnione” – napisał Sąd Okręgowy w uzasadnieniu wyroku.
– Jestem zaskoczony, bo przez 20 lat, od kiedy ta sprawa się toczy, zwątpiłem w to, że uda się doprowadzić do skazania sprawców tego bestialskiego pobicia. Ten wyrok przywraca trochę wiary w sprawiedliwość. Szkoda, że ława oskarżonych jest tak krótka, że nie ma tu innych sprawców i że nie ma mocodawców. Ale dobre i to. Sąd pokazał, że funkcjonariusz publiczny nie może bestialsko bić ludzi, że nawet po 25 latach zbrodnie komunistyczne można napiętnować – powiedział PAP Maciej Gawlikowski.
– Nie spodziewałem się, że tak pozytywnie i zgrabnie zostanie to rozstrzygnięte. To nasza determinacja i nieznany mi z nazwiska funkcjonariusz SB z wydziału T, czyli technicznego, doprowadzili do takiego końca. Człowiek ten opisał puszkę z filmem z manifestacji jako „Wypadek w Nowej Hucie”, dzięki czemu nagranie się zachowało i było głównym dowodem oskarżenia. Bez niego nie byłoby wyroku – dodał Ryszard Bocian.
Jak podkreślił prokurator Marek Kowalcze z IPN, kary w większości przypadków są zgodne z wnioskami prokuratury. Po analizie uzasadnienia wyroku podejmie decyzję, czy wystąpi z apelacją. Podobnie wypowiadali się adwokaci skazanych. Szczegółowe informacje o procesie można znaleźć w internecie, na Forum Polonus (www.polonus.mojeforum.net/viewtopic.php?t=1400) i Facebooku (http://www.facebook.com/drugiszereg).