Apostołowie dobrego humoru

Jan Głąbiński

|

Gość Krakowski 27/2012

publikacja 05.07.2012 00:00

Jubileusz Braterstwa Chorych i Niepełnosprawnych w Nowym Targu. Strony kroniki są pełne zdjęć i wzruszających świadectw. Spotkanie jubileuszowe pokazało, że „dwudziestolatków” – mimo różnych niepowodzeń – rozpiera Boża energia

Apostołowie dobrego humoru Jan Głąbiński

Choć na co dzień ich bazą jest parafia św. Katarzyny, jubileusz – ze względów organizacyjnych – przeżywali w parafii Najświętszego Serca Pana Jezusa. – Ale i tu mamy swoje korzenie. Wielu opiekunów wywodzi się z tej parafii. Tu też przez kilka dobrych lat pomagał w duszpasterstwie nasz opiekun, a ostatnio nawet mieszkał – opowiada polonistka Krystyna Pierwoła. Do braterstwa trafiła w 2000 r. Z racji wykonywanego wcześniej zawodu prowadzi kronikę. Jest w niej pełno zdjęć, korespondencji od członków braterstwa, są pozdrowienia od kard. Franciszka Macharskiego.

Trudne chwile

Dwutygodniowy wakacyjny wyjazd to najważniejszy punkt w kalendarzu wydarzeń dla wszystkich członków braterstwa. Pierwszy wyjazd odbył się w 1992 r. – Wystarczy uśmiech osoby niepełnosprawnej, a wszystkie twoje problemy w ciągu sekundy nie znaczą nic. Dziękuję Bogu za kontakt z nimi – mówi Wojtek, związany z braterstwem od 5 lat. Kiedy tylko ma czas, stara się, zwłaszcza w niedziele, zabierać na Msze św. panią Anielę, która porusza się na wózku. – Chyba najtrudniejsze chwile w naszej wspólnocie są wtedy, kiedy nasi bracia i siostry odchodzą do nieba – mówi K. Pierwoła. Pamiętano o nich w modlitwie w czasie spotkania jubileuszowego. Do Nowego Targu przyjechała Stanisława Grochal, która na terenie archidiecezji zaszczepiła pomysł braterstwa chorych i niepełnosprawnych. Przypomniała historię spotkania z francuskim księdzem – to on wymyślił ideę takiego duszpasterstwa. Stanisława Grochal zaprosiła też przyjaciół z Podhala na spotkanie w krakowskich Łagiewnikach z delegacjami braterstwa z całego świata, które odbędzie się 29 lipca. – Kiedy patrzę na te zdjęcia, uświadamiam sobie, że bardzo ważny jest kontakt między nami, nie tylko w czasie wyjazdów, ale jeszcze bardziej w zwykłe, normalne dni. Na tym polega właśnie miłość braterska – mówi ks. Tomasz Grzesiak, diecezjalny moderator osób niepełnosprawnych.

Braterska miłość... małżeńska

Ks. Tomek już jako kleryk pomagał w braterstwie, podobnie i inni kapłani, którzy przybyli na spotkanie jubileuszowe. – Wiele sióstr, posługując u nas, odkryło swoje powołanie – cieszy się ks. Janusz Rzepa, pierwszy i – jak do tej pory – jedyny duszpasterz grupy. Od 1 lipca jest proboszczem w Miętustwie na Podhalu. – Oczywiście, że dalej będę wspierał grupę, ale nie boję się o nich, bo są pełnoletni i z Bożą pomocą poradzą sobie – uśmiecha się ks. Janusz. Krysia Łabuz jest w braterstwie od początku, pełni obecnie funkcję sekretarza. – W naszej wspólnocie już dawno zatarła się różnica między chorymi a opiekunami. Nawzajem sobie pomagamy – mówi. Stanisław Mertens jest nauczycielem w nowotarskim Gimnazjum nr 2 im. kard. S. Wyszyńskiego. Do braterstwa wciągnęła go bliska sercu osoba. – W braterstwie wiele osób się poznało i pokochało – śmieje się pan Staś. Rzeczywiście, ks. Janusz w czasie spotkania jubileuszowego naliczył trochę par małżeńskich mających swoje korzenie w braterstwie. Braterstwo to także stała opieka medyczna. Chyba nie ma osoby, która by nie wskazała na doktor Małgorzatę Smirnow, ale ona zawsze chce pozostać w cieniu, nie chce, aby o niej pisano. Już wiele razy z wielkim sercem wypomniała nam fakt, że jednak – przy innych okazjach – wymieniamy ją w artykułach z imienia i nazwiska. Pani Doktor – przepraszamy, ale i dziękujemy – w imieniu rzeszy osób za wielkie świadectwo wiary i bezinteresownej pomocy drugiemu!

Wirtualne poszukiwania

Kontakt z braterstwem już w czasie studiów miała także dr Marta Kowalska. – Czasami każdy z nas czuje się słaby, gorszy, coś mu nie wychodzi, a przez posługę w braterstwie odnajdujemy swoją wartość, jesteśmy potrzebni – zaznacza. Dodaje, że z racji obowiązków rodzinnych nie angażuje się w braterstwo jak dawniej. – Ale zawsze wszyscy mogą liczyć na moją pomoc – zapewnia. Z racji obchodzonego jubileuszu zadanie odszukania wszystkich kontaktów do członków braterstwa i opiekunów powierzono młodemu jezuicie Sebastianowi Masłowskiemu. – Trochę czasu mi to zajęło, bez portali społecznościowych byłoby to bardzo trudne – śmieje się Sebastian, którego mama jest członkiem braterstwa. Nie wszyscy mogli jednak przyjechać do Nowego Targu. – Kiedy ich spotkacie, przekażcie im od nas wszystkich serdeczne pozdrowienia – prosił ks. Janusz. Palotyn ks. Piotr Worwa przyjechał na jubileusz specjalnie z Ukrainy, gdzie pracuje od kilku lat. – To był piękny okres, który cały czas owocuje w moim życiu – mówi krótko o braterstwie. Członkowie już pakują walizki na wczasorekolekcje, które w tym roku odbędą się w Zembrzycach. Po powrocie w kronice pojawi się wiele zabawnych fotografii, potem tak ochoczo i z radością komentowanych. Wszak „dwudziestolatkowie” – mimo swoich chorób, niepełnosprawności – mają się naprawdę dobrze, są apostołami dobrego humoru.