Nowe zasady, stary problem

Jan Bereza

|

Gość Krakowski 31/2012

publikacja 02.08.2012 00:00

Zmiana sposobu gospodarowania śmieciami najczęściej odwołuje się do słowa „rewolucja”, a ostatnio także do określenia „bunt”. Ludzie w Małopolsce obawiają się, że słowo „zmiana” będzie w rzeczywistości przekładało się na termin „podwyżka”.

 Wiele gmin wprowadziło segregację odpadów, nie czekając na ustawę Wiele gmin wprowadziło segregację odpadów, nie czekając na ustawę
zdjęcia Jan Bereza

Problem jest trudny i konfliktowy, więc zrzucono go – jak w wielu podobnych sytuacjach – na barki gmin. Dotychczasowe zasady, zdaniem twórców nowelizacji Ustawy o utrzymaniu czystości i porządku, nie sprawdziły się. Do tej pory bowiem to gmina ustalała zasady wywozu śmieci, odbioru odpadów segregowanych, wielkogabarytowych (np. mebli), elektrośmieci czy leków, a mieszkaniec miał się do nich stosować. Obowiązek zawarcia umowy z firmą odbierającą odpady komunalne spoczywał na właścicielu posesji.

Nikogo więc nie dziwiło, że na jednej ulicy w mieście czy w jednej wiosce pojawiały się samochody różnych firm specjalizujących się w wywózce śmieci z domów. Kryteria wyboru były różne – to właściciel decydował, czy woli płacić za opróżnienie pojemnika o pojemności 120 czy 240 litrów. Wiedział, że poważnie podchodząc do segregacji odpadów w domu i pieczołowicie dzieląc szkło, plastik i papier, może ograniczyć ilość odpadów niesegregowanych, za które musi więcej płacić. Miał więc za swój trud rekompensatę finansową, ale i świadomość tego, że segregowane odpady mogą być powtórnie wykorzystane. Przykładem efektywnej segregacji odpadów może być gmina Myślenice, która ma własny zakład utylizacji odpadów komunalnych. Podzielone w tym zakładzie szkło, plastik i papier trafiają do firm przerabiających te surowce wtórne na nowe wyroby przemysłowe, a odpady organiczne przetwarzane są na kompost. W zależności od jakości kompost sprzedawany jest do nawożenia ogródków i działek, a słabszy produkt stosowany jest do rekultywacji terenów.

Do paleniska zamiast na wysypiska

Jak w każdym systemie, tak i w tym znalazły się luki. Zamiast do kosza, część śmieci trafiała do rzek, lasów albo za płot własnego gospodarstwa, w zimie zaś to, co nadawało się do spalenia, wrzucano do domowych pieców c.o. i kuchni. Nie pomagały apele o niezatruwanie powietrza groźnymi dla zdrowia związkami wytwarzającymi się przy spalaniu plastikowych butelek czy innych opakowań. Z jednej więc strony wiadomo było, że dotychczasowy system likwidacji odpadów komunalnych nie jest bez wad, ale problem tkwił głównie w egzekucji zapisów gminnych regulaminów określających utrzymanie czystości. Z drugiej strony gminy zaczęły dopracowywać się coraz skuteczniejszych sposobów dotarcia do mieszkańców z informacjami o korzyściach wynikających z segregowania śmieci oraz o wpływie stanu środowiska naturalnego na nasze zdrowie. A prawo wyboru firmy wywożącej odpady komunalne sprzyjało konkurencji i wymuszało elastyczność ofert – w zakresie ceny, ale także częstotliwości odbioru śmieci z posesji. O dotychczasowych rozwiązaniach można jednak już mówić w czasie przeszłym, bo chociaż idea poprawy czystości w domach i w przestrzeni publicznej nadal przyświeca znowelizowanej ustawie, w praktyce może ona niebawem przełożyć się na kolejny wzrost cen za usługi. Istotny w domowych budżetach.

Zapłacą wszyscy

Zmiana, określana jako „rewolucyjna”, wprowadza przede wszystkim powszechność płacenia za wywóz śmieci, co będzie egzekwowane przez gminę jako wybierającą firmę świadczącą usługi. Opłata za gospodarowanie odpadami komunalnymi będzie więc faktycznie formą podatku ustalaną przez radę gminy. Jego wysokość zależeć będzie przede wszystkim od liczby domowników, ilości zużytej wody albo powierzchni lokalu mieszkalnego. Jakkolwiek spojrzeć, w każdym z tych kryteriów pojawia się trudność w sprawiedliwym ustaleniu stawki opłaty za śmieci. Jeżeli weźmiemy pod uwagę liczbę mieszkańców, zaraz nasuwa się pytanie o to, czy dotyczy to tylko osób zameldowanych, a jeżeli tak, to kto zapłaci za niewykazanych w gronie osób zamieszkałych. Przed takim problemem staną gminy podmiejskie, gdzie w nowo wybudowanych domach mieszka wiele osób niemających formalnego meldunku. Kryterium zużytej wody jest niby łatwe w weryfikacji, tylko jak udowodnić, że ktoś, kto myje się często, wytwarza więcej śmieci w domu? Ostatnie kryterium – wielkości lokalu – uderzy w osoby mające duże domy, szczególnie w osoby samotne.

Bywają też sytuacje, gdy większość rodziny jest przez całe lata za granicą, a w domu pozostają jedna czy dwie osoby. Istotne są jeszcze przyzwyczajenia i charakter domu. Inaczej będzie w gospodarstwie rolnym czy przy zakładzie produkcyjnym lub usługowym, a inaczej w posesji zamieszanej przez rodzinę prowadzącą typowo „miejski” styl życia.

Drożej nawet o 100 proc.?

Samorządy gmin nie ukrywają, że taniej raczej nie będzie. Wstępne wyliczenia pokazują, że cena tej usługi dla jednego gospodarstwa domowego może wzrosnąć nawet o 100 proc. Pierwszym czynnikiem sprzyjającym podwyżce będzie zawężenie listy firm świadczących usługi. W praktyce oznacza to, że warunki podyktuje gmina, a nie mieszkaniec wybierający firmę. Zwycięzca przetargu na większym obszarze w ciągu kilku lat stanie się lokalnym monopolistą. Wtedy postawi gminy pod ścianą i określi warunki dobre dla siebie, ale już niekoniecznie dla mieszkańców. Ale nawet jeśli nie dojdzie do powstawania monopoli, to w wyniku przetargów może dojść do konsolidacji i wzajemnego przejmowania się (wykupywania) firm. Tak czy owak – w perspektywie kilku lat łatwiej może powstać monopol, który będzie maksymalizował swoje zyski. Prawdopodobieństwo takich rozwiązań jest tym większe, im szybciej znikną z rynku należące do gmin firmy komunalne zajmujące się wywożeniem i utylizacją odpadów. Autorzy zmian w Ustawie o utrzymaniu porządku i czystości w gminach w artykule 6e zapisali wyraźnie: „Spółki z udziałem gminy mogą odbierać odpady komunalne od właścicieli nieruchomości, na zlecenie gminy, w przypadku, gdy zostały wybrane w drodze przetargu”. – Obawiamy się, że w wyniku zmian wzrosną ceny, a jakość usług może się obniżyć – mówi Janusz Bielec, mieszkaniec wsi Dąbrowa Szlachecka w gminie Czernichów. Nic więc dziwnego, że w ostatnich tygodniach na łamach prasy pojawiły się artykuły mówiące o „buncie śmieciowym”, którego uczestnikami są samorządy gminne protestujące przeciw takiemu samemu traktowaniu spółek należących do gminy i firm prywatnych. Pada argument o pozytywnym wpływie samego faktu istnienia spółek komunalnych na poziom cen rynkowych. Z kolei zwolennicy nowej ustawy mówią o konieczności pełnej konkurencji i rynkowych zasadach ustalania cen. Dla zwykłych ludzi utrzymanie się cen usług komunalnych na obecnym poziomie będzie z pewnością pierwszym zwiastunem tego, czy zmiany idą na lepsze, czy na gorsze.

Terminarz zmian

• 1 stycznia 2012 roku – ustawa weszła w życie • 1 stycznia 2013 roku – termin przyjęcia uchwał dotyczących wysokości, trybu wnoszenia opłaty, wzoru deklaracji oraz sposobu i zakresu świadczonych usług • 1 stycznia 2013 roku – tracą ważność uchwalone wcześniej przez rady gmin regulaminy utrzymania porządku i czystości w gminach • 1 lipca 2013 roku – ostateczny termin wejścia w życie uchwał rad gmin