Domy na Gwiazdkę

Monika Łącka


|

Gość Krakowski 35/2012

publikacja 30.08.2012 00:00

Rok po katastrofie. 
– To cud od Boga, że cała nasza rodzina przeżyła. Zawsze będziemy pamiętać o pilocie samolotu i trzech dziewczynkach, którzy tu zginęli. Modlimy się za nich – mówi ze łzami w oczach Małgorzata Nowak.



– Jesteśmy wdzięczni wszystkim, którzy wyciągnęli do nas rękę, a za osoby, które tu zginęły, modlimy się każdego dnia – mówią (od prawej): pan Piotr, pani Maria i ich córki Małgorzata i Dorota – Jesteśmy wdzięczni wszystkim, którzy wyciągnęli do nas rękę, a za osoby, które tu zginęły, modlimy się każdego dnia – mówią (od prawej): pan Piotr, pani Maria i ich córki Małgorzata i Dorota
Ireneusz Obarski

Niedzielne popołudnie
21 sierpnia 2011 r. było upalne i spokojne. Nagle przerwał je ogromny huk, który wstrząsnął nowohuckim Wyciążem. Około godz. 20 przy ul. Podstawie rozbiła się awionetka cessna 185. Ogromna siła, z jaką uderzyła o ziemię, wyrzuciła paliwo z maszyny, prosto na położone kilka metrów dalej dwa domy należące do dwóch rodzin Nowaków. W ułamku sekundy wszystko stanęło w ogniu.