Dwa miesiące Różańca

Anna Góra

|

Gość Krakowski 43/2012

publikacja 25.10.2012 00:00

„Nowenna nie do odparcia”, „modlitwa, która wyprosi każdą łaskę” – tak nazywają sami modlący się Nowennę Pompejańską, którą także w Małopolsce praktykuje coraz więcej wiernych.

 Ewa Zięba na własną rękę kupuje foldery z instrukcją, jak odmawiać nowennę, i rozdaje ją ludziom Ewa Zięba na własną rękę kupuje foldery z instrukcją, jak odmawiać nowennę, i rozdaje ją ludziom
Anna Góra

ONowennie Pompejańskiej niektórzy usłyszeli po raz pierwszy w katolickim radiu. Na antenie różnych rozgłośni nie brak świadectw o skuteczności tej modlitwy. Z początku niektórzy myślą, że chodzi o jakieś 9-dniowe nabożeństwo... Gdy dowiadują się, na czym polega odprawienie „pompejańskiej”, zaczynają rozumieć, dlaczego nazywa się ją „nowenną nie do odparcia”.

Odmówienie całej nowenny zajmuje dokładnie 54 kolejne dni. Każdego odmawia się co najmniej trzy części Różańca. Przez pierwsze 27 dni modlitwa kończąca ma charakter błagalny, kolejne 27 – dziękczynny, za otrzymaną łaskę. Głównymi cechami tej modlitwy są więc intensywność i wytrwałość. Trzeba tak układać sobie dzień, żeby zawsze znaleźć około godziny na dodatkową modlitwę różańcową, co dla osoby świeckiej może nierzadko stanowić duży trud.

Świadectwo czcicielki

Pani Maria mieszka w małej miejscowości pod Olkuszem. Nie chce, żebyśmy podawali jej prawdziwe imię ani nawet nazwę miejscowości, w której żyje. – Rzeczy, o których opowiem, są bardzo osobiste, a dziś wiem, że nie mam się czym chwalić. Proszę napisać: „czcicielka z Małopolski”. Jej historia rzeczywiście jest poruszająca. Maria pochodzi z rodziny, w której tradycją przekazywaną z pokolenia na pokolenie stały się praktyki magiczne. Z tarotem miała do czynienia od dziecka. Sama zaczęła wróżyć jako 13-latka, niby dla zabawy. Z roku na rok wciągała się w okultyzm coraz mocniej. – Doszło do tego, że odpowiedzi na każde pytanie poszukiwałam w kartach. Nie oznacza to, że życie Marii układało się tak, jak sobie tego życzyła. Borykała się z problemami zdrowotnymi – ciężką postacią agorafobii (lęk przestrzeni), finansowymi i wreszcie, najtrudniejszymi dla niej, kłopotami małżeńskimi. – „Pracowałam” wtedy nad uratowaniem mojego małżeństwa. Układałam już kilka dni zaklęcie, zbierałam składniki potrzebne do jego wykonania, brakowało mi jednej myśli. Wpisałam w wyszukiwarkę hasło i jako pierwszy wynik wyświetliła się strona z modlitwami dla przeżywających kryzysy w małżeństwie. Na niej Maria znalazła informację o Nowennie Pompejańskiej.

W Krakowie raczkujemy

Krzewicieli Nowenny Pompejańskiej jest w Polsce jeszcze stosunkowo niewielu. Jako pierwsza rozpoczęła działalność grupa w diecezji bielsko-żywieckiej, przy parafii Świętych Apostołów Piotra i Pawła w Skoczowie. To polskie „serce” Nowenny Pompejańskiej. Z kolei Apostolstwo NP wywodzące się z archidiecezji poznańskiej ma swoich członków i przedstawicieli w wielu polskich diecezjach. W Małopolsce nie jest to jeszcze działalność zorganizowana na szeroką skalę. Ewa Zięba, jedna z najaktywniejszych działaczek w Krakowie, stale współpracująca z „centralą” w Poznaniu, ubolewa nad tym faktem. – Na własną rękę kupuję foldery z instrukcją, jak odmawiać nowennę, i rozdaję ludziom przy okazji dużych spotkań modlitewnych oraz znajomym, którzy z kolei przekazują je swoim bliskim. Widzę, że jest duże zainteresowanie. Dziwię się natomiast, że często nawet osoby z róż różańcowych nie znają nowenny – mówi pani Ewa.

W Krakowie odmawiający nowennę kontaktują się ze sobą, jak na razie, tylko mejlowo i na czatach. Czasami razem ustalają dzień rozpoczęcia kolejnej nowenny. Często wspierają się w wytrwałej modlitwie, dzieląc się informacjami o otrzymanych łaskach. I chociaż – jak twierdzi Ewa Zięba – „na razie „raczkujemy””, z roku na rok modlących się sukcesywnie przybywa.

„Magia” Pana Boga

Dla pani Marii dzień, w którym odnalazła w internecie informacje o nowennie, był dniem, w którym zdecydowała się zaprzestać praktyk okultystycznych. Wytrwała w tym postanowieniu – z nielicznymi upadkami – do dziś. Wierzy, że to dzięki odprawieniu nowenny odmieniła się też sytuacja w jej małżeństwie. Kilka dni po jej zakończeniu do domu niespodziewanie wrócił mąż. Pani Maria spotkała się też z ks. Stanisławem Deszczem CM, wtedy egzorcystą na terenie archidiecezji krakowskiej, który w domu Marii odprawił modlitwę o uwolnienie. – Ksiądz Stanisław wyspowiadał mnie z całego życia. Płakałam z emocji. Teraz codziennie odmawiam Różaniec, choćby jedną dziesiątkę, nawet gdy jestem bardzo zmęczona. Od czasu poznania nowenny moje życie zmieniło się diametralnie. Nazywam to „magią” Pana Boga – mówi. Na stronach internetowych i w książkach poświęconych nowennie jest wiele świadectw osób, które poprzez nią wyprosiły dla siebie potrzebne łaski. Najczęściej wymieniane są: uzdrowienia, znalezienie pracy, poprawa sytuacji finansowej, uratowanie małżeństwa. Lidia Greń-Wajdzik, diecezjalna zelatorka Apostolstwa Dobrej Śmierci w Skoczowie, animatorka kultu Nowenny Pompejańskiej, nawiązując do historii pani Marii, podkreśla: – Trzeba jednak stale pamiętać, że modlitwa to nie zaklęcie i zawsze spełniający się koncert życzeń. Bóg lepiej od nas wie, czego nam trzeba i z miłości do nas może chcieć dla nas czegoś zupełnie innego od tego, o co prosimy.