Żeby strażnik mógł

Piotr Legutko

|

Gość Krakowski 45/2012

publikacja 08.11.2012 00:00

Kraków chce policji municypalnej. Straż miejska nie spełnia oczekiwań, bo złe jest prawo, które określa jej uprawnienia.

W skali kraju strażnicy podejmują blisko trzy miliony interwencji rocznie W skali kraju strażnicy podejmują blisko trzy miliony interwencji rocznie
Grzegorz Kozakiewicz

Strażnik miejski nie cieszy się wielkim szacunkiem. Powszechne są narzekania, że cała energię skupia na karaniu źle parkujących kierowców, zamiast dbać o bezpieczeństwo mieszkańców. Ale mało kto wie, że nawet gdyby chciał to robić, to mu... nie wolno. Jeśli strażnik widzi chuligana rozbijającego szyby, może go jedynie doprowadzić na posterunek policyjny.

Podobną procedurę musi zastosować także wobec złodzieja, który właśnie wyrwał starszej pani torebkę. Nawet wystawiając mandat za złe parkowanie, strażnik nie może jednocześnie karać za brak prawa jazdy. Do wszystkich tych czynności potrzebny jest policjant.

Skończyć z marnotrawstwem

Ustawa o strażach gminnych ma 15 lat. Już pod koniec minionego wieku wydawała się aktem zachowawczym, ale dziś przeszkadza, zamiast pomagać. Jest wręcz źródłem marnowania energii ludzi i publicznych pieniędzy. Strażnicy miejscy nie mogą prowadzić postępowania w trybie przyspieszonym, nie mają dostępu do odpowiednich baz danych, które umożliwiłyby im podczas legitymowania weryfikację danej osoby, np. pod kątem jej poszukiwania przez policję. Są bezbronni wobec drobnych przestępców, a przecież właśnie nimi powinni się głównie zajmować. W skali kraju strażnicy podejmują prawie trzy miliony interwencji rocznie. – Czy nie warto pokusić się o lepsze wykorzystanie tego potencjału? Stać nas na takie marnotrawstwo? – pyta Janusz Wiaterek, komendant Krakowskiej Straży Miejskiej. I dodaje: – Odpowiedzią, a zarazem receptą na te problemy jest projekt pod nazwą „Policja municypalna”. Jego idea zrodziła się właśnie w Krakowie, gdzie też została zaprezentowana na październikowej konferencji poświęconej skutecznemu zarządzaniu systemem miejskiej przestrzeni publicznej.

Tu przestępczość, tam wykroczenia

Dylemat: strażnik czy policjant nie jest nowy. Zawsze budził kontrowersje. Jedni mówili, by nie zawracać głowy zmianami, bo jeśli miasta chcą podnieść swój poziom bezpieczeństwa, niech po prostu zwiększą liczbę patroli, płacąc państwowym funkcjonariuszom z samorządowej kasy. A wprowadzanie municypalnej policji tylko wywoła chaos i nakładanie się kompetencji. Zwolennicy zmian argumentują, że mieszkańcy i tak nie wiedzą, co mają zgłaszać straży, a co policji. – Stąd nasza propozycja, aby dokonać czytelniejszego podziału – przekonuje komendant Wiaterek. W przedstawionej przez niego koncepcji policja państwowa działa w obszarze przestępczości, policja municypalna – w sferze wykroczeń. – Dajmy policjantom municypalnym możliwość skutecznej reakcji na wszelkie zdarzenia dziejące się w przestrzeni publicznej – zachęca komendant. Nowe rozwiązania nie są sprzeczne z Ustawą o samorządzie gminnym. Przeciwnie, wśród jego zadań własnych wymienia się w niej „zapewnienie porządku publicznego i bezpieczeństwa obywateli”. – Ale żeby móc wypełnić to zadanie, trzeba mieć odpowiednie narzędzia – mówił do zebranych w krakowskim magistracie J. Wiaterek.

Słowacy dają przykład

Straż miejska nie jest służbą tanią. Warto więc zrobić coś, by publiczne pieniądze przeznaczane na nią były efektywniej wykorzystywane. Policja państwowa jest zainteresowana, by nie wzywano jej do najdrobniejszej utarczki. Mieszkańcy Krakowa z kolei tęsknią za sytuacją, by strażnik nie odwracał się, widząc chuliganów lub „meneli” wymuszających od ludzi pieniądze, lecz podejmował interwencję, jak to się dzieje w innych krajach. Policja municypalna nie została bowiem wymyślona w Krakowie, takie rozwiązanie ma większość krajów UE. Różnice pojawiają się na poziomie kompetencji. W Austrii prawa, obowiązki i zadania policjanta municypalnego są identyczne jak policjanta państwowego, za to we Włoszech każdy region ma w tej kwestii odrębne uregulowania. – Nasz projekt aż tak daleko nie sięga. Bliższy jest rozwiązaniom obowiązującym z powodzeniem od ponad 20 lat w Czechach i na Słowacji. Nowa formacja nie ma zamiaru zawłaszczyć sobie całości sfery bezpieczeństwa na terenie gmin i przez to wchodzić w kompetencje policji państwowej. Wprost przeciwnie. Chce przejąć te zadania, które czasami policji państwowej przeszkadzają skutecznie działać – wyjaśnia komendant Wiaterek.

Poseł Dzięcioł jest za

Krakowska konferencja stanowiła ważny krok w kierunku powstania nowej ustawy. Ustalono, że w pracach międzyresortowego zespołu ds. współpracy ze strażami gminnymi przy prezesie Rady Ministrów, który przygotuje tekst nowej ustawy, będą uczestniczyć komendanci z Krakowa, Warszawy i Łodzi. Ciekawą propozycję przedstawił podczas obrad prof. Michał Kulesza, jeden z autorów ustawy samorządowej. Jego zdaniem, można zacząć od projektu pilotażowego i przetestować nowe rozwiązania w jednym mieście. Kraków byłby takim rozwiązaniem zainteresowany. Pomysł policji municypalnej wsparł z mównicy poseł Janusz Dzięcioł, były strażnik miejski, znany szerokiej publiczności jako zwycięzca programu „Big Brother”. Opowiedział się za zmianami, uznał, że obecna formuła funkcjonowania straży gminnych po prostu się wyczerpała.