Konto Boga

Miłosz Kluba

|

Gość Krakowski 49/2012

publikacja 06.12.2012 00:00

– Ponad 2500 wersów w Biblii dotyczy pieniędzy i posiadania – mówił w Krakowie Jon Bean z Compass Catholic Ministries, duszpasterstwa działającego w Stanach Zjednoczonych.

Jon i Evelyn Bean Jon i Evelyn Bean
już dwukrotnie odwiedzili Kraków
Miłosz Kluba

Jon, wraz ze swoją żoną Evelyn, jeździ po całym świecie. Uczą, jak zarządzać domowym budżetem, wykorzystując biblijne wskazówki. – Dla potrzeb większości ludzi w zupełności wystarczy Pismo Święte – mówi Jon. Zanim zacznie się inwestować, trzeba – jego zdaniem – przede wszystkim zmienić nastawienie. – Musisz zrozumieć, że to Bóg jest właścicielem wszystkiego, nie tylko 90 proc. twojego życia – mówi Jon. – Przestań mówić, że oddasz Bogu wszystko, oprócz swojego portfela!

Zmień nastawienie

Jako przykład działania duszpasterstwa Jon opowiada historię jednej z rodzin w ich parafii. Pierwszy raz spotkali się na początku lat 90. ub. wieku. Ich dług rósł z każdym miesiącem. Zaprosili Jona do domu, by pomógł im znaleźć rozwiązanie. Mieli piątkę dzieci – cztery córki i syna, który miał wtedy zaledwie kilka miesięcy. – Siedzieliśmy przy stole, ja trzymałem na kolanach tego chłopczyka i rozmawialiśmy – wspomina Jon. Wspólnie szukali sposobów, by zmienić ich życie, ograniczyć wydatki, a zwiększyć dochody. Postanowili między innymi sprzedać niepotrzebne rzeczy. – Oni i tak ich już nie używali, wszystko leżało w garażu – mówi Jon. Stworzyli też domowy budżet. Umieścili w nim pozycję „Konto Boga”. Tam miały trafiać pieniądze przeznaczone na Kościół czy dobroczynność. Spłacili wszystkie długi, ale – jak podkreśla Jon – najważniejsze, że ich dzieci dorastały z nastawieniem, by unikać kredytów. – Ten maleńki chłopiec ma dziś 22 lata, własną pracę i samochód, który kupił za gotówkę – opowiada Jon. – Tamta rozmowa zmieniła nie tylko życie rodziców, ale przede wszystkim ich dzieci!

Trzymaj się zasad

Celem działalności duszpasterstwa jest pomoc w znalezieniu drogi do „prawdziwej wolności finansowej”. – Przychodzi ona wtedy, kiedy nie masz długów i masz wystarczająco dużo odłożonych pieniędzy, by odpowiedzieć na każde wezwanie Boga – tłumaczy Jon Bean. – Mając kredyt, który spłacasz co miesiąc, nie możesz zrobić tego, czego On od ciebie oczekuje. Po 12 latach pracy w firmie Jon postanowił otworzyć własny biznes. Stracił 250 tys. dolarów. Wtedy zaczęli płacić za wszystko kartami kredytowymi. Debet sięgnął 35 tys. dolarów. Mieli też pożyczki na dwa samochody i dom. – Nie chcieliśmy się zmienić – wspomina Jon. – Kiedy nie masz pieniędzy, nie możesz żyć tak, jak gdybyś je miał. Musisz się zmienić!. Przyznaje, że im, jak większości osób, nie pozwoliło na to własne ego. Powtarzali sobie, że pieniądze przyjdą – w przyszłym tygodniu czy miesiącu. Ale nie przychodziły. Dług się zwiększał, a wraz z nim rosły napięcia w ich małżeństwie. – Zrozumiałem, że muszę kontrolować nasz domowy budżet, muszę się na tym skupić – mówi Jon. – Tego nie można nauczyć się w jedną noc. Takie zmiany są stopniowe. Najpierw należy zrozumieć, że wszystko, co masz, należy do Boga, ale potem trzeba jeszcze przenieść to z głowy do serca. Wtedy zmienisz swoje podejście. Evelyn dodaje: – A gdy to już się stanie, to musisz tym żyć. Nieustannie.

Zacznij dawać

Przedstawiciele Compass Catholic Ministries przylecieli do Polski 16 listopada i spędzili tu nieco ponad tydzień, odwiedzając dwukrotnie Kraków. Andrzej Lewek, organizator spotkań, wyjaśnia, że gdy tylko zaprosił Jona i Evelyn, oni sami zaproponowali, by pobyt był jak najbardziej intensywny. – Mieliśmy doświadczenie w organizowaniu podobnych wydarzeń, kontakty do liderów wspólnot w różnych miastach, więc nie było problemu – opowiada członek krakowskich Mężczyzn św. Józefa. Zagadnienia dotyczące finansów pojawiają się na spotkaniach grupy przynajmniej raz w roku. Andrzej Lewek uważa, że jest to temat, który wymaga solidnego przepracowania: – To, w jaki sposób zarządzamy naszym portfelem, jest wyrazem naszych postaw życiowych. Nasze serce jest tam, gdzie wydajemy pieniądze – mówi.

– Jeśli to zobaczymy i zweryfikujemy, rodzi się w nas przestrzeń do nawrócenia. Jon i Evelyn Bean byli już w Polsce 4 lata temu, gdy świat znajdował się u progu kryzysu. Spotkanie w Krakowie przyciągnęło bardzo wielu słuchaczy, sala była pełna. – Ludzie oczekiwali konkretów, wskazówek, w co warto zainwestować, jak sobie radzić w kryzysie – wspomina A. Lewek. Kiedy Jon skończył mówić, jeden ze słuchaczy wstał i zapytał: „Dlaczego wy, Amerykanie, którzy doprowadziliście do załamania światowej gospodarki, chcecie teraz uczyć nas zarządzania pieniędzmi?”. – To prawda, Amerykanie doprowadzili do kryzysu ciągłym kupowaniem i powtarzaniem, że kredyty są w porządku – mówi Jon Bean. – Ale to, czego my chcemy uczyć, to nie ludzka ekonomia, ale Boska. Podkreśla, że nie chodzi o życie w ubóstwie, ale zrozumienie, że jesteśmy tylko zarządcami naszych pieniędzy, a nie ich właścicielami.

Tymczasem w Polsce

– Nie możemy oceniać Polskiej gospodarki – mówi Jon, choć przyznaje, że czytał dużo na ten temat i rozmawiał z polskimi księżmi pracującymi w Ameryce. – Ale to, czy ona jest zła czy dobra, w zasadzie nie ma znaczenia – dodaje. Według niego, najgorsze – niezależnie od tego, o jakim kraju mówimy – jest to, że większość osób chce koniecznie wszystko dostać natychmiast, nie chce czekać. – Nie rozumieją, że u Boga czas nie ma najmniejszego znaczenia – tłumaczy Jon. – Największym problemem Polaków jest amerykańskie podejście do pieniędzy – ocenia Evelyn Bean. Wyjaśnia, że używanie kart kredytowych, kupowanie rzeczy, których nie potrzebujemy, a jedynie chcemy je mieć, to najgorsze, czego mogliśmy nauczyć się od Amerykanów. – Ten pomysł, żeby kupować, kupować, kupować – mówi Evelyn. – I chcieć, chcieć, chcieć – wchodzi jej w słowo Jon. – A to wszystko nie czyni cię ani trochę szczęśliwszym.