Staniol w garnku z zupą

Bogdan Gancarz

|

Gość Krakowski 51-52/2012

publikacja 20.12.2012 00:00

Szopki krakowskie. Zaczęło się w grudniu 1937 r. Pod pomnik Mickiewicza na Rynku Głównym przyniesiono wtedy 86 misternych budowli.

Rodzina Malików robi szopki od ponad 100 lat. Rodzina Malików robi szopki od ponad 100 lat.
Figury Anny Malikowej (po lewej) przygotowane do szopki jej córki Rozalii nawiązują do jubileuszowego charakteru konkursu
Grzegorz Kozakiewicz

Organizatorem Konkursu Szopek Krakowskich jest od 1946 r. Muzeum Historyczne Miasta Krakowa. W tym roku zorganizowano go po raz 70. To nieodłączna już część tradycji miasta.

Radwańska w szopce

Pod pomnikiem Mickiewicza można było oglądać aż 163 szopki: duże, średnie, małe, miniaturowe. Takie, które wykonali dorośli, i takie, które skonstruowały dzieci. Wśród wykonawców były szopkarskie single i całe rodziny, gdzie tradycja budowy szopek przechodzi z pokolenia na pokolenie.

Kard. Franciszek Macharski, kibicujący od lat konkursowi i obserwujący w 1937 r. jako 10-latek pierwszą ekspozycję szopek na Rynku, uważa ten liczny udział rodzin w zmaganiach konkursowych za „wyraz wielkiego przywiązania do tradycji, sztuki i religii”. W każdy pierwszy czwartek grudnia błyszczą więc w zimowym słońcu misternie wykonane fantastyczne wieże, kopuły, zamkowe mury. Warunek konkursowy jest jeden – budowla szopki musi zawierać elementy architektury starego Krakowa: kościoła Mariackiego, Wawelu. – Motywy krakowskie są w nich stałe. Zmieniają się tylko czasem figurki nawiązujące do wydarzeń współczesnych. W tym roku np. pojawiła się figurka naszej krakowskiej tenisistki Agnieszki Radwańskiej – mówi Michał Niezabitowski, dyrektor Muzeum Historycznego Miasta Krakowa. Najmniejsza z tegorocznych szopek miała 5 cm, największa – 150 cm wysokości. W historii konkursów zdarzały się jednak szopki 3-, a nawet 5-metrowe. Były również i... kilkumilimetrowe. 8-milimetrowa szopka Macieja Moszewa miała nawet elementy ruchome!

Rekordzista Moszew

Tym razem ten krakowski architekt zrobił szopkę o wysokości 62 cm. – Zaludnia ją tłum 56 postaci. Są: Święta Rodzina, strażak z wieży mariackiej, anioły, halabardnicy. Pracowałem nad nią 1500 godzin – mówi szopkarz. Jurorzy docenili misterność tego dzieła, przyznając mu I nagrodę w kategorii szopek małych. Urodzony w 1940 r. M. Moszew ma najdłuższy staż konkursowy. Zaczął w 1961 r. Robił szopki dla wszystkich kategorii konkursowych: duże, średnie, małe i miniaturowe. Pierwsze nagrody zdobywał kilkadziesiąt razy. Jego wielkim osiągnięciem była ruchoma szopka wykonana w 1990 r. przy pomocy dwóch innych szopkarzy na prezentację w stolicy Francji. Miała 3 m wysokości i 15 m szerokości. Było w niej 140 lalek w kostiumach Elżbiety Setkowicz, które poruszały się, odgrywając 11-minutowy spektakl przedstawiający krakowskie tradycje. Podkład słowno-muzyczny nagrała do słów Agnieszki Osieckiej i muzyki Zygmunta Koniecznego Anna Szałapak, pieśniarka kabaretu Piwnica pod Baranami, a zarazem etnograf, kustosz MHMK i wielka znawczyni szopek krakowskich. – Postaram się dotrwać do kolejnego jubileuszu, gdy konkurs będzie organizowany po raz setny. Będę miał wówczas zaledwie 102 lata – deklarował żartobliwie M. Moszew w trakcie wręczania nagród jubileuszowego konkursu szopek w Międzynarodowym Centrum Kultury.

Barwne niczym gorset

Szopki istnieją od kilkuset lat. Te krakowskie szczyt powodzenia osiągnęły w drugiej połowie XIX w. Krakowscy murarze zimą nie mieli pracy, wykonywali więc na sprzedaż niewielkie szopki, których architektura nawiązywała do budowli Starego Miasta. Z większymi szopkami chodzili po najbliższej okolicy, dając jasełkowe przedstawienia. Na Krowodrzy znana była z tego rodzina Ezenekierów, rozsławiona przez Stanisława i Karola. Na Zwierzyńcu zaś z czasem prym zaczęli wieść Malikowie. Robią swoje szopki do dziś. Od początku uczestniczą też w konkursie. Zdobyli w nim liczne nagrody. – Szopki na konkurs robili, oprócz mnie, m.in. dziadek Walenty, ojciec Włodzimierz, brat Jan wraz z bratową Anną oraz ich 6 córek: Weronika, Cecylia, Justyna, Rozalia, Teresa i Julia – wylicza Stanisław Malik, biorący udział w konkursie od 1978 r. W tym roku startował wraz ze swoim synem Andrzejem. Nie zabrakło także bratowej Anny i jej córki Rozalii. Anna Malikowa wykonała figurki do szopki córki. Nawiązują do jubileuszu 70-lecia krakowskiego konkursu szopkarskiego. – Są tu i „Biały anioł” z Piwnicy pod Baranami, czyli kustosz Anna Szałapak, i znany etnograf Roman Reinfuss, i dyrektorzy Muzeum Historycznego – Jerzy Dobrzycki (pomysłodawca konkursu) oraz Michał Niezabitowski, i wreszcie Walenty Malik, dziadek mojego męża, będący zapalonym szopkarzem – opowiada A. Malikowa. Materiały, z których buduje się szopki, są od lat takie same: drewno, tektura, błyszczący, wielokolorowy staniol. Jak powiadają szopkarze, ich dzieła muszą być wielobarwne, niczym gorset Krakowianki. Robota wymaga wielkiej cierpliwości. Maciej Moszew, pracując kiedyś nad wyzłoceniem kopuły jednej ze swoich szopek, musiał nakleić 6 tysięcy malutkich kwadracików ze złocistego staniolu! Ale łuski na kopule wyglądały dokładnie tak, jak te na kaplicy Zygmuntowskiej na Wawelu. Stanisław Malik swoje szopki klei z kolei na kuchennym stole.

– I dlatego moja cierpliwa żona Grażyna znajduje potem paski staniolu w garnku z zupą – śmieje się szopkarz. Są, oczywiście, zmiany. Kiedyś wnętrza szopek oświetlano świeczkami, teraz żaróweczkami. Kiedyś figurki w szopce rzadko się obracały. Teraz, dzięki przemyślnym silniczkom elektrycznym, Krakowiacy i aniołowie otaczający Świętą Rodzinę są w ciągłym ruchu. – Wszystkie szopki zwyczajowo mają wieże – najczęściej wzorowane na wieży wyższej kościoła Mariackiego zwieńczonej koroną (nierzadko w jej oknie widoczny jest trębacz odgrywający hejnał) lub na wieżach katedry na Wawelu czy wieży ratuszowej – informuje kustosz Małgorzata Niechaj z MHMK. Rzadziej pojawiają się fragmenty innych zabytków krakowskich: kościołów, teatrów, pałaców mieszczańskich, kamienic czy też licznych w Krakowie pomników wielkich Polaków. W każdej szopce krakowskiej można znaleźć elementy patriotyczne: Orła Białego i biało-czerwone flagi, umieszczane najczęściej na wieżach. Często pojawia się również herb Krakowa – dodaje.

Delikatesy i pieniądze

Szopkarze są ludźmi rozmaitych profesji – architektami, inżynierami, tokarzami, mechanikami, urzędnikami. Różne drogi prowadziły ich do konkursu. Roman Woźniak swoją pierwszą szopkę zrobił, gdy był aresztantem w więzieniu przy ul. Montelupich. Jak się okazało, była to doskonała metoda resocjalizacji. – Prócz Malików znane są również szopkarskie rodziny Dudzików, Głuchów, Gillertów – mówi Jarosław P. Kazubowski, historyk sztuki, restaurator na Starym Mieście. Niektórzy znani szopkarze już nie żyją i pozostały jedynie ich dzieła (Walenty i Włodzimierz Malikowie, Stanisław Paczyński, Bronisław Pięcik). S. Paczyński, ślusarz z zawodu, uczył się szopkarskich tajemnic po wojnie od murarzy ze Zwierzyńca. Wpierw kazali mu przynieść kwaterkę gorzałki, a dopiero potem zdradzali tajniki rzemiosła. Doszedł do takiej wprawy, że wielokrotnie nagradzano go w konkursie szopek, a muzealnicy zlecili mu także konserwację słynnej szopki Michała Ezenekiera. Najstarszym, wciąż czynnym uczestnikiem konkursu szopek jest Marian Dłużniewski (rocznik 1929). W konkursie bierze udział z przerwami od 1965 r. – Zdobyłem kilka pierwszych nagród. Musiałem jednak na nie czekać 20 lat – mówi szopkarz, który jest krakusem z wyboru, gdyż pochodzi z Mazur. – Do robienia szopek zachęciłem też córkę. Zrobiła ją także na tegoroczny konkurs. Niestety, podłączono źle kabelki elektryczne i w rezultacie szopka nie została zgłoszona na czas – mówi zmartwiony. On sam został i w tym roku uhonorowany pierwszą nagrodą. Zwycięzca pierwszego konkursu szopek Stanisław Polak otrzymał w nagrodę 80 ówczesnych solidnych złotych. Poza tym przed wojną nagradzano rozmaitymi artykułami delikatesowymi. Teraz nagrody są przede wszystkim pieniężne. – Do tego wiele z wyróżnionych szopek jest potem kupowanych przez muzea i kolekcjonerów prywatnych na całym świecie – mówi dyrektor Niezabitowski.• Wszystkie szopki zgłoszone na tegoroczny konkurs jubileuszowy można oglądać do 24 lutego 2013 r. w salach wystaw czasowych Pałacu Krzysztofory (Rynek Główny 35).

Szczegóły na: www.mhk.pl.