Nie otwieraj okna

Miłosz Kluba

|

Gość Krakowski 04/2013

publikacja 24.01.2013 00:00

W zimie ciężko oddycha się nie tylko w grodzie Kraka. Normy stężenia tzw. pyłu zawieszonego bywają w Małopolsce przekroczone nawet ośmiokrotnie.

Stacja monitoringu powietrza przy al. Krasińskiego wykazuje duże stężenie tlenków azotu – głównego zanieczyszczenia komunikacyjnego Stacja monitoringu powietrza przy al. Krasińskiego wykazuje duże stężenie tlenków azotu – głównego zanieczyszczenia komunikacyjnego
Miłosz Kluba

Jednym z haseł antysmogowego protestu, który odbył się 10 stycznia było: „Kraków: ósmy smród świata”. Coraz więcej mieszkańców nie tylko dostrzega problem zanieczyszczonego powietrza, ale domaga się zdecydowanych działań władz miasta. „Dość” mówi też Unia Europejska. – Musimy sobie uświadomić, że skończył się czas tolerancji dla brudnego powietrza – podkreśla Ryszard Listwan, zastępca Wojewódzkiego Inspektora Ochrony Środowiska i dodaje: – Jeśli samorząd się tym nie zajmie, to mieszkańcy pójdą do trybunałów unijnych. A wtedy kary finansowe mogą być bardzo dotkliwe.

Toksyczny pył

Wojewódzki Inspektorat Ochrony Środowiska monitoruje obecność w powietrzu kilkunastu różnych zanieczyszczeń. Największy problem jest z tzw. pyłem zawieszonym, czyli drobinkami węgla, które przedostają się do atmosfery z domowych pieców. To jego normy przekraczane są najczęściej i najbardziej. Jak podkreśla Ryszard Listwan, najgroźniejsza jest najdrobniejsza frakcja pyłu, w komunikatach oznaczana jako PM 2.5. – To są tak drobne elementy, że przez układ oddechowy przedostają się do układu krążenia – mówi specjalista z WIOŚ. Na ich powierzchni gromadzą się szkodliwe substancje, takie jak benzo(a)piren, który jest tysiąc razy bardziej toksyczny niż sam pył. Normy przekracza również – zwłaszcza w Krakowie – stężenie tlenków azotu, będących zanieczyszczeniem komunikacyjnym. W ostatnich latach w powietrzu coraz mniej jest natomiast dwutlenku siarki: głównego zanieczyszczenia przemysłowego. Nie ma też problemu z ołowiem i innymi metalami. Taki skład krakowskiego powietrza sprawia, że specjaliści nie mają wątpliwość: za jego fatalną jakość odpowiedzialne są przede wszystkim domowe piece na węgiel (dodatkowo sytuację pogarsza palenie w nich odpadami) oraz samochody. Pył zawieszony stanowi bowiem prawie 60 proc. zanieczyszczeń, a gazy komunikacyjne – niespełna 40 proc. Pozostałe substancje to zaledwie 2–8 proc.

Nie tylko Kraków

Do utrzymywania się brudnego powietrza nad Krakowem przyczynia się zarówno duża populacja, ogromna ilość samochodów poruszających się także po centrum miasta, jak i jego położenie w kotlinie. Na dodatek miejsca, w których powinien być zapewniony przepływ powietrza, zostały w dużej mierze zabudowane. Okazuje się jednak, że Kraków w statystykach wypada najgorzej przede wszystkim dlatego, że wysoki poziom zanieczyszczeń utrzymuje się tu przez cały rok. Tymczasem w zimie w innych częściach regionu wcale nie jest lepiej. W rejonach górskich ilość pyłu zawieszonego w powietrzu jest podobna, ale – co gorsza – jest to pył znacznie bardziej toksyczny. Normy obecności benzo(a)pirenu na powierzchni jego cząsteczek są przekraczane dziesięcio-, a nawet piętnastokrotnie, podczas gry w Krakowie „tylko” siedmiokrotnie. – Jak w takiej sytuacji można mówić o rozwoju turystyki górskiej czy sportów zimowych? – pyta retorycznie Ryszard Listwan. – Nie ma wątpliwości, że zła jakość powietrza przekłada się na rozwój zwłaszcza tych miejscowości, które chcą być atrakcyjne turystycznie – uważa. W mediach pojawiły się obliczenia, według których przez rok oddychania w Krakowie do organizmu trafia taka ilość benzo(a)pirenu, jak po wypaleniu 2,5 tys. papierosów. Londyńczyk „wypala” ich w ten sposób tylko 25. Z tym przelicznikiem nie zgadza się Ryszard Listwan: – To nie jest aż tak szkodliwe jak palenie papierosów – wyjaśnia, ale zaznacza, że może to być niebezpieczne dla osób chorych oraz mających skłonności astmatyczne. Dodaje, że w Krakowie nie mamy do czynienia z klasycznym smogiem, którego obecność może doprowadzić nawet do śmierci. Chodzi o sytuację, w której zanieczyszczenia kumulują się z powodu całkowitego braku ruchu powietrza. W Krakowie zdarzyło się to ostatnio w styczniu i lutym 2006 roku.

Walka na wielu frontach

Miasto przeznaczyło w tegorocznym budżecie prawie 3 mln zł na dotacje dla mieszkańców, którzy chcą wymienić piece węglowe na zasilane innymi paliwami. Z dotacji można sfinansować całkowity koszt wymiany instalacji grzewczej. Padła również propozycja, by zakazać używania takich pieców. Na razie nie wiadomo jednak, jak wprowadzić takie prawo, ani jak pomóc tym, których nie będzie stać na opłacenie rachunków za gaz. Ryszard Listwan podkreśla, że walka z zanieczyszczeniem powietrza musi mieć znacznie szerszy zakres. Mówi m.in. o budowie parkingów w systemie park’n’ride oraz uzupełnienie obwodnicy miasta, co ograniczyłoby ruch samochodowy w jego centrum. Powinny też powstać spalarnie śmieci, które w znacznej mierze są doskonałym paliwem. – To nie tylko ułatwiłoby gospodarkę odpadami, ale pozwoliłoby też obniżyć ceny energii – mówi zastępca dyrektora WIOŚ. Przyznaje jednak, że ten proces będzie trwał latami, a na razie każdy powinien zadbać także o powietrze w swoim domu: nie palić odpadów, jeśli to możliwe – korzystać z kotłowni, nie umieszczać piecyków w mieszkaniu, zamontować filtry oczyszczające i nawilżające powietrze, a także śledzić poziom zanieczyszczeń na stronie WIOŚ (krakow.pios.gov.pl). – Nie ma sensu otwierać okna, gdy normy są kilkukrotnie przekroczone – mówi R. Listwan.