Ręce Boga

Gość Krakowski 44/2013

publikacja 31.10.2013 00:00

– Po raz pierwszy płakałem z wewnętrznej potrzeby – wspominał podczas czwartego rejsu ewangelizacyjnego po Wiśle o. Krzysztof Czerwionka CR.

Podczas rejsu o. Krzysztof Czerwionka dzielił się zarówno wiedzą, jak i osobistym świadectwem Podczas rejsu o. Krzysztof Czerwionka dzielił się zarówno wiedzą, jak i osobistym świadectwem
Miłosz Kluba /GN

Uczestnicy kolejnego z cyklu rejsów ewangelizacyjnych, organizowanych przez Pallotyńską Wspólnotę Ewangelizacyjną, mówili m.in. o doświadczeniu miłości Boga. O. Krzysztof Czerwionka, członek Zespołu ds. Nowej Ewangelizacji przy Konferencji Episkopatu Polski, a jednocześnie „kapitan” październikowego rejsu, odwoływał się m.in. do Ewangelii przypadającej na ten dzień, w której Jezus mówi do uczniów, że „przyszedł ogień rzucić na ziemię”.

– To znaczy – ogień miłości, ogień, który dotyka – mówił o. Czerwionka. – On chce, byśmy płonęli cali – wyjaśniał, dodając, że chodzi o „takie wypełnienie Bogiem, które sprawia, że żyjesz inaczej”. Kapłan opowiadał też o momencie, w którym on sam przestał być „zimny”. – Był jeden wieczór, w którym zrozumiałem, że Bóg mnie kocha, że Bóg jest żywy. Tamtego wieczoru powiedziałem sobie: „Nie mogę wyjść z kościoła razem z kolegami, nie mogę utracić tego doświadczenia Boga” – wspominał czasy szkoły zawodowej. – Powiedziałem: „Boże, zrób coś ze mną. Mam 17 lat. Zrób coś ze mną!”. Po raz pierwszy płakałem z wewnętrznej potrzeby, z jakiegoś przynaglenia. Czułem się kochany i to było coś niesamowitego – mówił. Także Radek ze Wspólnoty Chrystusa Zmartwychwstałego „Galilea”, który swoim świadectwem dzielił się z uczestnikami rejsu, opowiadał o przełomowym momencie w relacji z Bogiem. – Miałem obraz Boga, który zawsze wyciąga nade mną rękę albo do groźby, albo żeby mnie ukarać. A wtedy zobaczyłem Boga, który ma pełne ręce miłości, który wyciąga nade mną swoją rękę, ale do błogosławieństwa! I to odmieniło moje życie – mówił, przypominając pierwsze rekolekcje, które przeżywał z „Galileą”. – To doświadczenie Bożej miłości niesie mnie do dzisiejszego dnia. Po zakończeniu świadectwa każdy z uczestników rejsu mógł podejść do ustawionego na pokładzie barki krzyża i osobiście zawierzyć się Bogu. – Zapraszam ciebie, byś powiedział Jezusowi: „Jezu, chcę płonąć, chcę by ogień twojej miłości był we mnie, chcę by ten ogień mną kierował” – zachęcał o. Krzysztof.

Spotkania na „Aquariusie”

Odbywające się od lipca (pierwszym „kapitanem” był bp Grzegorz Ryś) rejsy ewangelizacyjne na okres jesienno-zimowy nieco zmieniły swoją formułę. Będą się odbywać w bardziej stacjonarnej formie, na zacumowanej na stałe w okolicy mostu Dębnickiego barce „Aquarius” (mieści ona nieco więcej osób niż ta wykorzystywana w sezonie letnim oraz – co najważniejsze – jest ogrzewana). Spotkania będą się również wcześniej zaczynać – już o godz. 18., a nie o 20. Zapisy na rejsy, tak, jak do tej pory, będą się odbywały na stronie internetowej: nowohuckie.pl. Aktualne informacje zamieszczamy także na: krakow.gosc.pl.