Olaf dziękuje uśmiechem

|

Gość Krakowski 20/2015

publikacja 14.05.2015 00:00

Olaf ma 5,5 roku i jest uroczym chłopcem. Ma ciemnoblond włosy i zielone oczy. Czaruje uśmiechem. Czeka na kogoś, kto go pokocha.

 Olaf to chłopiec, który wie, czego chce od życia, a najbardziej potrzebuje miłości Olaf to chłopiec, który wie, czego chce od życia, a najbardziej potrzebuje miłości
Monika Łącka /Foto Gość

Gdy się urodził, lekarze nie dawali mu większych szans. Trochę czasu spędził w szpitalu, gdzie zdiagnozowane zostało czterokończynowe porażenie dziecięce oraz kilka innych schorzeń (ostatnio potwierdzona została także epilepsja). Nie mówi, ale świetnie wszystko rozumie. Porozumiewa się za pomocą wzroku i gestów. Po wyjściu ze szpitala Olaf trafił do krakowskiego Domu Małego Dziecka, gdzie mieszka do dziś.

Każdego dnia udowadnia, że życie kocha bardzo mocno. Nie tylko nie poddaje się niepełnosprawności, ale małymi krokami, poprzez żmudną rehabilitację, stara się ją pokonywać. Z pomocą opiekunów próbuje chodzić i jeździć na małym rowerze. Ma też jedno marzenie – chciałby znaleźć dom, taki już na stałe, i rodziców, którzy zaakceptują go takim, jaki jest.

– Olaf wymaga całodobowej opieki i terapii, którą trzeba kontynuować. Każdego dnia pracuje z nim kilku specjalistów, m.in. rehabilitant, logopeda, oligofrenopedagog. Chłopiec chodzi też do przedszkola specjalnego, prowadzonego przez Związek Polskich Kawalerów Maltańskich, gdzie przez pół dnia ma zapewnioną świetną opiekę – opowiada Elżbieta Kaczor, dyrektor Domu Małego Dziecka im. Jana Brzechwy w Krakowie. – Dla Olafa szukamy więc rodziny – zastępczej (specjalistycznej lub terapeutycznej) albo adopcyjnej, która nie tylko będzie pewna, że sobie poradzi z jego schorzeniami.

Poszukiwania rodziny dla Olafa to sprawa pilna, bo w Domu Małego Dziecka zasada jest prosta – po ukończeniu 6. roku życia dziecko powinno zmienić placówkę, a najlepiej wcześniej trafić do adopcji. – I to na ogół nam się udaje, także w przypadku dzieci chorych i niepełnosprawnych. Wierzymy więc, że i Olafem zainteresuje się ktoś, komu będziemy mogli zaufać. Rodziców na pewno nie zostawimy samych – zapewnia Joanna Borek, psycholog opiekująca się chłopcem. – W przedszkolu często słyszymy, że na tle innych dzieci Olaf jest najbardziej pogodny i radosny. To dlatego, że u nas zawsze dostaje dużo pozytywnych emocji. Nie stawiamy mu poprzeczki zbyt wysoko, ale cieszymy się z każdych jego sukcesów. Rodzice niepełnosprawnych dzieci czasem mają z tym problem – zauważa Bogumiła Strama, wychowawczyni Olafa w DMD.

Gdyby nie udało się znaleźć dla chłopca domu, będzie on musiał zamieszkać w domu pomocy społecznej. To jednak ostateczność. – Czułby się tam bardzo samotny i opuszczony. Zdrowe dzieci są dla niego motywacją do wysiłku – chce chodzić jak one. Gdyby w DPS był wśród dzieci chorych, mógłby nastąpić regres, a wtedy jego i nasz wysiłek poszedłby na marne – przekonuje Barbara, wolontariuszka, która Olafowi daje całe serce, jeżdżąc z nim nawet na turnusy rehabilitacyjne.