Redaktor wydania

Miłosz Kluba

|

Gość Krakowski 29/2015

publikacja 16.07.2015 00:00

Piesza pielgrzymka do Częstochowy nie jest dla każdego. Piękne jest w niej jednak to, że zmienia nie tylko życie pątników.

Świadectwo wędrujących do Pani Jasnogórskiej dociera do ludzi goszczących pielgrzymów na noclegach, mijających ich na drodze, spotykających na porannej Mszy św. w parafialnym kościele. A na tym nie koniec. – Poczułem w środku jakiś dziwny spokój, miłość Kogoś, kogo nie znam. Łzy napłynęły mi do oczu – tak moment swojego „duchowego zmartwychwstania” wspomina Krzysztof. 10 lat temu pojechał na Jasną Górę. Miał tylko odebrać stamtąd Katarzynę, która właśnie kończyła pielgrzymkę. Ich historię i świadectwo przedstawiamy na s. VIII.