Nie twórzmy enklaw bogactwa

Magdalena Dobrzyniak

|

Gość Krakowski 45/2018

dodane 08.11.2018 00:00

Na Małym Rynku w Krakowie znów stanie Namiot Spotkań. W wymowny sposób przypomni, że każdy z nas nosi w sobie jakieś ubóstwo, samotność i tęsknotę.

Tutaj nikt nikogo nie odrzuca, ale daje swoją obecność. Tutaj nikt nikogo nie odrzuca, ale daje swoją obecność.
Paulina Smoroń

Michał właśnie wyszedł z zakładu karnego. Nie miał gdzie się podziać, całe dnie spędzał na ulicy. Próbował szukać pomocy. Nie udawało się. – Dzięki temu, że przyszedłem tutaj, do Namiotu Spotkań, dostałem ulotki, siostry się jeszcze pomodliły ze mną i na następny dzień załatwiłem sobie, gdzie można się wykąpać, gdzie można dostać ciuchy, wszystko. A dzisiaj byłem w następnym miejscu, załatwiłem sobie bilet, jutro między godz. 8 a 10 mam go sobie odebrać, jadę do siebie, do domu – opowiada.

Trzeba się komuś wygadać
Jest jednym z tysięcy ubogich i bezdomnych, którzy rok temu zajrzeli do Namiotu Spotkań, ustawionego na Małym Rynku z myślą o potrzebujących. Jak wielu, znalazł tu wsparcie i przyjazną obecność ludzi gotowych do pomocy. To najważniejszy owoc ubiegłorocznych obchodów Światowego Dnia Ubogich – odmiana życia w sytuacji, która wydawała się bez wyjścia, gdy brakuje już nadziei i sił na przeżycie kolejnego dnia.

Trudno zliczyć, ile gorących posiłków wówczas wydano, ile osób skorzystało z pomocy prawnika czy lekarza, a ile po prostu po raz pierwszy od wielu dni mogło porozmawiać z kimś, kto nie ocenia, nie odrzuca, daje to, co najcenniejsze – obecność i zainteresowanie. Michałowi pomogły modlitwa sióstr i rozmowa z wolontariuszem, bo – jak mówi – nie chodzi tylko o to, żeby się przebrać i wykąpać. – To, co się ma w środku, trzeba wypowiedzieć. Bo jak się tego nie wypowie, trzyma się w sobie, to jednak się kumuluje. A jak się komuś wszystko powie, to jest lżej na sercu – uważa.

Namacalnym dowodem, że warto było zorganizować Światowy Dzień Ubogich, są ludzkie historie. Ktoś znalazł mieszkanie, ktoś inny zmobilizował się, by przestać pić. – Pani, która gotowała posiłki w czasie ŚDU, zatrudniła kilka osób w swojej restauracji, dając im tym samym szansę na odbicie się od dna – wspomina Julia Bromberek, rzecznik ŚDU. Ale rewolucje dotyczą także organizatorów i wolontariuszy. Są tacy, którzy zmienili pracę na bardziej prospołeczną, ukierunkowaną na pomoc drugiemu człowiekowi.


Miejsca starczy dla wszystkich
W tym roku Światowy Dzień Ubogich przypada w niedzielę 18 listopada i będzie obchodzony pod hasłem zaczerpniętym z Psalmu 37: „Oto biedak zawołał, a Pan go wysłuchał”. „Pan wysłuchuje wszystkich poniżonych, pozbawionych godności, którzy pomimo tego, co ich spotkało, mają siłę do zwrócenia wzroku ku górze, aby otrzymać światło i pocieszenie” – przekonuje papież Franciszek w orędziu z okazji tego wydarzenia.

Jak zapewnia J. Bromberek, na Małym Rynku znów stanie Namiot Spotkań, większy niż rok temu. Będą w nim pełnili dyżury pracownicy socjalni i prawnicy. W Dziele Pomocy św. Ojca Pio przy ul. Smoleńsk znów będzie można się wykąpać, skorzystać z usługi fryzjera, a nawet wizażystki. I znów, jak rok temu, lekarze specjaliści udzielą pomocy cierpiącym na wiele różnych schorzeń bezdomnym i ubogim.

Z myślą o nich wiele się będzie działo: warsztaty szycia i filozoficzne, zajęcia fotograficzne, które w zeszłym roku cieszyły się ogromną popularnością, a ich owocem jest planowana wystawa w Muzeum Narodowym. Artyści i ludzie kultury ponownie będą dzielić się swoim czasem i talentem, by świętowanie uczynić jeszcze piękniejszym.

W tym roku do obchodów Światowego Dnia Ubogich dołącza gmina żydowska – będzie można m.in. skosztować specjałów ich kuchni. Nowe są również brygady wolontariuszy. Wyjdą oni na Planty w poszukiwaniu tych, którzy nie wiedzą, że jest dla nich miejsce na Małym Rynku. Podzielą się ciepłym posiłkiem i zaproszą do Namiotu Spotkań. Do tej pory zgłosiło się ponad 60 wolontariuszy, ale każdy, kto poczuje, że chce włączyć się w to dzieło, zostanie przywitany z otwartymi ramionami.

Światowy Dzień Ubogich ma potężne zaplecze duchowe. To modlitewne Jerycho, sztafeta, do której dołączają wciąż nowe wspólnoty. To także możliwość odnowy i nawrócenia w postaci rekolekcji dla ubogich, które wygłosi ks. Jacek Krzemień ze wspólnoty Chleb Życia s. Małgorzaty Chmielewskiej. To wreszcie szansa na sakrament pojednania i Msza wieńcząca obchody ŚDU, której w bazylice Mariackiej przewodniczyć będzie abp Marek Jędraszewski.

Metropolita krakowski w liście skierowanym z tej okazji do wiernych archidiecezji napisał: „Odwracając wzrok od ubogich i potrzebujących, zapominamy, że każdy z nas jest ubogim, bo każdy jest grzesznikiem i dłużnikiem Bożego miłosierdzia (...). Ludzkość znajduje się w takim momencie dziejów, że odczuwamy już wprost przynaglenie do przekazywania prawdy o miłosierdziu Bożym słowem i czynem, a nie do mnożenia kolejnych form podziału, walki, tworzenia enklaw bogactwa i egoistycznego snobizmu”.