Pogrzeb znawcy biografii św. Jadwigi

Monika Łącka, bg

dodane 09.11.2018 16:41

W nowej Alei Zasłużonych cmentarza Rakowickiego pochowano dziś prof. Jerzego Wyrozumskiego (1930-2018), wybitnego historyka średniowiecza. Złożenie prochów do grobu poprzedziła Msza św. w Kolegiacie Akademickiej św. Anny.

Pogrzeb znawcy biografii św. Jadwigi Mszy św przewodniczył kard. Stanisław Dziwisz, a koncelebrowali ją m.in. abp Grzegorz Ryś i ks. infułat Bronisław Fidelus Monika Łącka /Foto Gość

Przewodniczył jej kard. Stanisław Dziwisz, a kazanie wygłosił abp Grzegorz Ryś, metropolita łódzki, historyk średniowiecza, uczeń zmarłego profesora.

Zauważył on m.in., że życie, wiarę, myślenie i pracę naukową profesora wyznaczało słowo Boże, a słowem, które przychodzi od Pana w dniu jego pogrzebu, i które było dla niego szczególnie ważne jest świątynia.

- Pierwszą świątynią, niezwykle dla profesora ważną, była wawelska katedra - intrygowała go i dużo o niej pisał, zwłaszcza w kontekście czasów średniowiecza, których był znawcą. Rozumiał też, że świątynią jest każdy człowiek, dlatego lubił pisać o ludziach, a wyjątkową dla niego postacią była św. Jadwiga Królowa - wiele zrobił dla jej kanonizacji. Był w nim także szacunek dla tajemnicy spotkania Boga z człowiekiem. Czuł, że człowiek jest świątynią i nosi w sobie Boga - mówił abp Ryś.

Świątynią dla profesora była także nauka.

- Wiedział, że każda prawda pochodzi od Ducha Świętego i że przemienia ona swoją mocą, Świątynią był w końcu on sam - profesor Jerzy. Wszystkich uderzała jego pokora i prostota. On całym życiem pokazywał, że to, o co mu w życiu chodzi, jest znaczenie większe niż on sam. Tylko najwięksi tak potrafią, że w sposób absolutnie wiarygodny wskazują, że jest Ktoś większy od nich. Jezus Chrystus. To On przenosi nas na drugą stronę, gdzie żadne dobro się nie marnuje, ale trwa w Bogu - podkreślał metropolita łódzki.

Po Mszy św. profesora wspominali ci, którzy go dobrze znali i przez wiele lat z nim współpracowali.

- Odszedł od nas doktor honoris causa wielu uczelni, człowiek o złożonej wrażliwości, ogromnej empatii, wielu talentach, wiedzy i pracowitości, skromny i dobry. Wpisał się do grona najwybitniejszy medwiewistów, swoją zawodową drogę przemierzając historycznymi szlakami Uniwersytetu Jagiellońskiego, Krakowa i Polski - mówił rektor UJ prof. Wojciech Nowak.

Jak również zauważył, profesor był rozpoznawalną osobowością. Stał się symbolem, a nawet bez mała ikoną UJ: niewysoki, drobny, nieco przygarbiony, o charakterystycznym chodzie, cieszył się nieprzemijającym szacunkiem całego środowiska akademickiego, a studenci po prostu go kochali. Nikt bowiem tak, jak on, nie opowiadał historii... o historii. Potrafił również wpajać wiedzę i zaszczepiać pasję do nauki.

Co ważne, zapisał się on chlubnie na kratach uczelni, gdy będąc dziekanem Wydziału Filozoficzno-Historycznego i prorektorem UJ, dzielnie stawał w obronie pracowników i studentów prześladowanych za aktywność opozycyjną. - Do historii przeszło umieszczone na łamach prasy zdjęcie, na którym w 1988 roku, przed budynkiem Collegium Novum, rozmawia z uzbrojonymi dowódcami ZOMO, chcącymi wkroczyć na teren Uniwersytetu, aby zdławić studencki strajk. Podpis pod tą fotografią stanowi znakomity komentarz zarówno sytuacji, jak i osoby profesora Wyrozumskiego - to dewiza Uniwersytetu Jagiellońskiego: "Plus ratio quam vis" - "Więcej znaczy rozum niż siła' - zaznaczył prof. Nowak.

Prof. Andrzej Białas, prezes Polskiej Akademii Umiejętności, podkreślał z kolei, że odszedł człowiek, który wyprowadził PAU z niemocy, w którą wpędził ją system totalitarny. Potem zaś przez 30 lat był jej prezesem. Mówił on także o profesorze, jako o człowieku wielkim i cichym, skrajnie uczciwym, który był gorącym patriotą, wzorem obywatela, ofiarnym społecznikiem i filarem w badaniach nad krakowską tradycją. - W ciemnych latach stanu wojennego potrafił stawić czoło przemocy, a potem bronić demokracji - mówił prof. Białas. 

Prof. Jacek Purchla, prezes Towarzystwa Miłośników Historii i Zabytków Krakowa, przekonywał natomiast, że zasługi profesora dla polskiej nauki są trudne do przecenienia i dotyczy to także wypełnianej przez niego z wielkim oddaniem przez 35 lat funkcji prezesa towarzystwa.

Zasługi zmarłego doceniał również Uniwersytet Jana Kochanowskiego w Kielcach, który przyznał mu tytuł doktora honoris causa. Pierwotnie uroczystość wręczenia odznaczenia miała odbyć się w czerwcu, jednak ze względu na problemy zdrowotne profesora, termin został przesunięty na 7 listopada. Profesor bardzo cieszył się na tę chwilę, choć mówił, że dla Kielc nie zrobił wiele. Niestety, nie doczekał odebrania wyróżnienia. Doktorat hc symbolicznie przekazał mu więc dziś - składając dokument przy urnie - prof. Wojciech Iwańczak z Wydziału Humanistycznego UJK.

Druga część uroczystości odbyła się na cmentarzu Rakowickim, gdzie profesor spoczął w nowej Alei Zasłużonych. 

Wśród żegnających go tam byli - prócz rodziny - także przedstawiciele instytucji, z którymi był związany: UJ, PAU, której był sekretarzem generalnym, i Towarzystwa Miłośników Historii i Zabytków Krakowa, któremu prezesował. Przyszli go pożegnać m.in. profesorowie: Andrzej Chwalba, Andrzej Mączyński. Zdzisław Noga, Krzysztof Ożóg, Jacek Purchla, Andrzej Romanowski, Krzysztof Zamorski, Jerzy Zdrada.

Prof. Krzysztof Ożóg, uczeń prof. Wyrozumskiego, przypomniał jego zasługi dla kanonizacji św. Królowej Jadwigi. - Przez prawie 40 lat miałem możność najpierw studiować pod jego kierunkiem, a potem współpracować na rozmaitych polach nauki. Uczył nas, w jaki sposób patrzeć na historię i w jaki sposób ją badać. Odegrał dużą rolę w przygotowaniu dokumentacji historycznej poświęconej królowej Jadwidze Andegaweńskiej; był wybitnym znawcą jej biografii. Zorganizował na początku lat 90. ub. wieku zespół historyków, którzy badali wszystkie najważniejsze elementy biografii Jadwigi, co było przydatne w procesie, który doprowadził do jej kanonizacji. Brałem udział w pracach tego zespołu i zawiozłem część ich wyników do Rzymu - przypomniał uczony. Za zasługi w przeprowadzeniu kanonizacji św. królowej Jadwigi prof. Wyrozumski został odznaczony krzyżem komandorskim papieskiego Orderu św. Sylwestra.

Duże wrażenie wywierał swą osobowością także na tych historyków, którzy nie zajmowali się średniowieczem. - Był osobą jakby z innej epoki, która reprezentowała te wartości, które dzisiaj są traktowane często jako nieistotne. Wszystko, czego się podejmował, traktował z wielką powagą i solidnością. Miał też ginącą już dziś cechę - bezinteresowną życzliwość - wspomniał prof. Andrzej Chwalba, historyk z UJ.

Czytaj także:

Zmarł prof. Jerzy Wyrozumski