Wójtowanie to służba

Jan Głąbiński

|

Gość Krakowski 47/2018

dodane 22.11.2018 00:00

Ostatnie wybory samorządowe przyniosły na Podhalu i Orawie ciekawe rozstrzygnięcia. Wyborcy postawili niejednokrotnie na młode twarze. Nowym wójtem gminy Lipnica Wielka został 27-letni Mateusz Lichosyt, animator Grup Apostolskich Archidiecezji Krakowskiej.

– Chcę być cały czas blisko ludzi – przekonuje lipnicki włodarz. – Chcę być cały czas blisko ludzi – przekonuje lipnicki włodarz.
Archiwum prywatne

Dla młodego samorządowca ważne są wartości. – Krzyż animatorski, który otrzymałem w 2009 roku, był dla mnie drogowskazem w czasie, kiedy wchodziłem w pełnoletność. Śmierć przyjaciela – śp. Grzegorza Wesołowskiego – skłoniła mnie do wyjazdów na rekolekcje i kurs animatorski. Przede wszystkim wiedziałem, że znajdę oparcie w Jezusie w tym trudnym okresie dorastania i wyborów. Rekolekcje, na których byłem animatorem, zawsze polegały na jak największej ilości rozmów – w grupie i indywidualnych – mówi Mateusz Lichosyt. – Wartości, których nauczyłem się w Ruchu Apostolstwa Młodych, można z sukcesem wpleść w politykę. Polityka może być inna niż ta pokazywana w mediach. Trzeba się tylko trzymać zasad, a wtedy sukces będzie na wyciągnięcie ręki – dodaje samorządowiec.

Nowy wójt Lipnicy Wielkiej najbardziej zaangażowany w działalność Grup Apostolskich był podczas studiów w Krakowie, ale cały czas jest na bieżąco ze wszystkimi wydarzeniami, ponieważ w GA ma swoją „wtyczkę”, czyli brata Piotra. Mateusz do niedawna współorganizował także Forum Młodych w Krakowie mimo tego, że przebywał już na Orawie.

Młody wójt nie ma większego doświadczenia pracy w samorządzie, ale nie stanowi to dla niego problemu. – Moja dotychczasowa praca zawodowa związana z bankiem wymagała pełnego profesjonalizmu i dyskrecji. Wójt nie ma obowiązku być znawcą każdego tematu i zagadnienia. Ma być liderem pracowników, mentorem, przede wszystkim musi być blisko ludzi, służyć i szukać wspólnego rozwiązania – podkreśla M. Lichosyt.

– Jako wójtowi zależy mi na zgodzie i na kulturze. Jestem przekonany, że jeżeli osiągniemy te dwie rzeczy, będziemy mogli prężnie działać. Będziemy wspólnotą i to przyniesie efekty. Chciałbym, by polityka „codzienna” była inna. Udowodnimy, że może być merytoryczna i społeczna, bo przecież wójtowanie to nie zawód, wójtowanie to służba – podkreśla młody samorządowiec.

Nowy wójt Lipnicy Wielkiej nie boi się tego, że zostanie mu od razu przypięta łatka „kościółkowego” włodarza. – Uważam, że postawa osoby wierzącej i demonstrującej swoją wiarę jest potrzebna. Służba, jaką będę pełnił dla mieszkańców, sama w sobie będzie ewangelizacją. Chcę ją zbudować na empatii, pomocy i kontakcie z mieszkańcami – zapewnia M. Lichosyt. Dodaje także, że dzięki rodzicom poznał najważniejsze wartości w życiu, jakimi są: miłość, pomoc, wdzięczność, pokora. – To rodzice pokazali mi, jak mam się zwracać do ludzi, jak mam się modlić, jak mam dziękować, prosić i przepraszać. Wiara w Boga zawsze jest dla mnie chlubą, nigdy nie ukrywam, że praktykuję swoją wiarę. Wiem, że Pan Bóg jest blisko, doświadczyłem już wiele razy Jego łask i pomocy – opowiada samorządowiec.

Rekolekcje Grup Apostolskich czy wyjazdy na Światowe Dni Młodzieży pomogły Mateuszowi znaleźć właściwą drogę w życiu, a przede wszystkim poznał on wtedy ludzi, którzy myślą podobnie do niego. Razem stworzyli prężnie działającą grupę, która zajmuje się organizacją różnych przedsięwzięć, m.in. Memoriału Grzegorza Wesołowskiego (zmarłego członka GA).

– Chylę czoła przed wielkim zapałem Mateusza i wszystkich jego kolegów. W organizację zawodów, które odbywają się na bardzo wysokim poziomie, wkładają całe swoje serce – mówi dr Maria Lambrecht, która podczas memoriałów czuwa nad właściwym przebiegiem akcji krwiodawstwa. Kobieta od kilku lat towarzyszy zawodom.

Memoriał był jednak dopiero początkiem projektów, które zaczęli realizować młodzi Orawianie. Niewątpliwie największa inicjatywa, jaką udało im się stworzyć, to Orawski Festiwal Artystyczny. Na swoim koncie mają także turnieje sportowe dla rożnych grup społecznych, akcje charytatywne, zbiórki krwi. – W związku z tym, że jesteśmy młodzi, mamy dużo energii do działania. Jesteśmy w pełni zaangażowani w projekty i zawsze realizujemy je do końca. Nasze głowy są pełne pomysłów i nowych rozwiązań. Przede wszystkim jednak chcemy być cały czas blisko ludzi. To jest dla nas priorytet – także dla mnie jako wójta – zaznacza Mateusz Lichosyt, mąż Sylwii i ojciec półtorarocznej Kamilki. Wójt znajduje też czas na śpiew w chórze kościelnym prowadzonym przez Edwarda Siepaka.