U św. Józefa jak w domu

Magdalena Dobrzyniak

|

Gość Krakowski 48/2018

publikacja 29.11.2018 00:00

Położone na prawym brzegu Wisły Podgórze nie jest zwyczajną dzielnicą. W czasach zaboru austriackiego nosiła ona miano Wolnego Królewskiego Miasta Podgórza.

Za czasów ks. Antoniego Bednarza odnowiono m.in. starą dzwonnicę na skale. Za czasów ks. Antoniego Bednarza odnowiono m.in. starą dzwonnicę na skale.
Grzegorz Kozakiewicz

Tajemnice odnalezionych szaf

Świadomość, że mają wreszcie miejsce, w którym mogą się wspólnie spotykać, uskrzydliła mieszkańców Podgórza. Okres międzywojenny to czas ogromnej aktywności społeczno-religijnej zarówno duszpasterzy, jak i parafian. – To było wówczas niezwykłe miejsce. Działało wiele cechów, fundacji i stowarzyszeń. Z pewnością jest to historia, którą warto zbadać – twierdzi ks. Antoni Bednarz, obecny proboszcz parafii św. Józefa. Gospodarzem był w tamtych czasach ks. Józef Niemczyński. – Całe życie Podgórza skupiało się wtedy przy kościele – dodaje Andrzej Głuc, który dotarł do nieznanych wcześniej dokumentów poświadczających działalność parafii. W zakurzonych szafach znalazły się zaproszenia dla ks. Niemczyńskiego na spotkanie z prezydentem Ignacym Mościckim i karty wstępu na imprezy organizowane przez różne środowiska. Proboszcz odwiedzał ubogich, o czym świadczy choćby informacja o poświęceniu schroniska dla bezdomnych mężczyzn im. Brata Alberta. Archiwalia przetrwały nietknięte przez 70 lat. Dlaczego? Wyjaśnienie tkwi w ich najciekawszej części. To dokumenty poświadczające przejście wielu rodzin z judaizmu na katolicyzm. W czasie okupacji hitlerowskiej proboszcz fałszował metryki dla Żydów, by ich ocalić. Później, jeszcze w czasie wojny, wszystkie dokumenty ukrył między starymi protokołami przedślubnymi. Przez lata nikt się nimi nie interesował.

Parafia inna niż wszystkie

Po wojnie nastał dla Podgórza trudny czas. Mieszkańcy borykali się z biedą i brakiem perspektyw. W latach 70. XX w. rozpoczęły się przeprowadzki. Podgórzanie osiedlali się na krakowskich Azorach, w Nowej Hucie czy Bieżanowie. – Za czasów ks. Franciszka Kołacza, poprzednika obecnego proboszcza, odbywały się tu Msze za ojczyznę, spotkania modlitewne, koncerty, konferencje i spektakle – przypomina Adam Sasinowski, który opracował poczet proboszczów Podgórza. Spotkaniom tym służył wyremontowany w 1980 roku Kamieniołom, czyli zabytkowe piwnice pod budynkiem plebanii. Podziemia zostały nazwane tak od tytułu poematu Karola Wojtyły, bo św. Jan Paweł II jest źródłem nieustannych inspiracji dla odbywających się tutaj spotkań. Na Podgórzu nastąpiło też to samo zjawisko, które dotknęło wcześniej centrum miasta i Kazimierz. – To wysiedlenia ludzi z kamienic. Wiele z nich ma nowych właścicieli, stąd z powodu podniesionych czynszów dawni mieszkańcy się wyprowadzili – mówi ks. Bednarz. Obecnie Stare Podgórze jest bardzo wyludnione. Rdzenni podgórzanie, którzy pozostali w miejscu, gdzie upłynęło im całe życie, są natomiast mocno związani z parafią. Są bardzo ważną cząstką wspólnoty, zawsze obecni na nabożeństwach, aktywnie włączający się w życie parafii. – Mieszkają tu też studenci i pracownicy różnych firm, którzy wynajmują mieszkania – mówi kapłan, dodając, że to duże wyzwanie duszpasterskie. W krajobrazie Podgórza pojawiają się również nowe osiedla, bo sprowadziły się tu młode małżeństwa. – Wiele z nich to wspaniałe chrześcijańskie rodziny. Widzimy wielki wzrost udziału rodzin z dziećmi w niedzielnej Mszy św. dla dzieci o 10.30. Dużo młodych osób, studenci i absolwenci, przychodzi na wieczorne Msze – opowiada gospodarz parafii. Istotnym zadaniem jest dotarcie do nich i zaproszenie do udziału w życiu wspólnoty. O odmłodzeniu Kościoła na Podgórzu świadczy rekordowa w tym roku liczba chrztów – ponad 160. – Chrzcimy też dzieci tych małżonków, którzy nie należą do parafii, ale wybrali sobie nasz kościół na miejsce ślubu i potem wracają, by tutaj ochrzcić potomstwo – przyznaje duchowny. Malowniczo położony kościół św. Józefa, zwany perłą neogotyku, jest bowiem jednym z najczęściej wybieranych przez młode pary miejsc na ślub.

Oaza w środku miasta

Dziś Podgórze jest modną dzielnicą, chętnie odwiedzaną przez krakowian i turystów. Są urzeczeni pięknem kościoła i zaskoczeni przestrzenią, która oferuje ciszę i wypoczynek w sercu ruchliwego miasta. Niedawno powstał tu Taras Świętej Rodziny połączony z Ogrodem Rzeźb. Znajduje się tu również plac zabaw dla dzieci, który cieszy się wielką popularnością. Taras pomyślany jest jako miejsce spotkań rodzinnych, grup, wspólnot parafialnych. W urokliwym ogródku przy Kamieniołomie latem organizowane są plenerowe koncerty kameralne uczniów i absolwentów pobliskiej szkoły muzycznej, a w samym kościele – liczne koncerty uznanych artystów z kraju i zagranicy, chórów i zespołów kameralnych. Sprzyjają im akustyka i piękna przestrzeń odnowionej świątyni. Położony przy gwarnym rynku podgórskim, w pobliżu ruchliwych ulic, kościół św. Józefa kryje też niespodziankę dla osób poszukujących wyciszenia. Na tyłach świątyni odkrywają niezwykły widok, który tworzą skały, stare drzewa i młode, niedawno nasadzone rośliny oraz sąsiedztwo parku Bednarskiego. W tej scenerii powstała galeria rzeźb jednego z najwybitniejszych polskich twórców, prof. Wincentego Kućmy. – Składa się ona z dwóch części. Pierwsza z nich to Golgota Podgórska, czyli stacje Drogi Krzyżowej, którą rozpoczyna rzeźba Jezusa w Ogrojcu, a kończy figura Chrystusa Zmartwychwstałego. Druga część to rzeźby w ogrodzie i na elewacji kościoła, w ogródku przy Kamieniołomie. W sumie jest ich 34 – opowiada ksiądz Bednarz. Jak mówi, są one owocem pracy człowieka religijnego, pracowitego i pokornego. To sprawia, że odwiedzający to miejsce zanurzają się w atmosferze sacrum.

Nie tylko parafianie

W Podgórzu da się zaobserwować trend, który ksiądz Bednarz nazywa nową rzeczywistością duszpasterską. Jeśli w parafii dzieje się coś ciekawego, przyjeżdżają ludzie z różnych stron miasta. Tak jest z Mszami odprawianymi przez ks. Jacka Stryczka, w których uczestniczy 40 proc. wiernych spoza parafii. Tak jest również z działającymi tu wspólnotami, powstałymi z myślą o formacji młodych i dorosłych. Jedną z nich jest Macierzanka, czyli grupa matek z małymi dziećmi. Mężczyźni św. Józefa to z kolei grupa adresowana do panów, którzy zobowiązują się do stałej formacji, ale nade wszystko do tego, by Jezus był u nich pierwszym we wszystkich dziedzinach życia. Przy parafii działa też, zainicjowana przez ks. J. Stryczka, Wspólnota Indywidualności Otwartych. Warto dodać, że to tutaj narodziła się Ekstremalna Droga Krzyżowa. Te inicjatywy, często niekonwencjonalne, powodują, że kościół przyciąga ludzi poszukujących swojego miejsca i staje się dla nich domem.