Opłatki od sióstr felicjanek

md /PAP

publikacja 20.12.2018 10:56

Siostry felicjanki w Krakowie od 150 lat pieką opłatki i komunikanty. Trafiały one nawet na wigilijny stół Jana Pawła II w Watykanie.

Jest symbolem pojednania i radości Bożego Narodzenia Jest symbolem pojednania i radości Bożego Narodzenia
Joanna Adamik /Biuro Prasowe AK

W klasztornej pracowni siostry felicjanki produkują opłatki co najmniej od lat 70. XIX w., czyli prawie od początku istnienia, bo zgromadzenie ss. felicjanek zostało w Polsce założone w poł. XIX w. Z tego czasu pochodzi pierwsza archiwalna wzmianka o tej tradycji. Na opłatkach z XIX w. widniał napis: "Felicjanki".

Jak wyjaśnia przełożona prowincjalna sióstr felicjanek w Krakowie s. Alina, tajemnica przepisu na idealny opłatek tkwi w jego składnikach. - Niczego nie dodajemy. Pieczemy tylko z najlepszej jakości mąki i wody - mówi. Dodaje też, że proces przygotowania opłatka jest długotrwały. Ważne, aby wszystko wymieszać w odpowiednich proporcjach. Właściwe składniki i proces przygotowania gwarantują, że opłatek będzie "piękny, lśniący i najlepszej jakości". Po wypieku opłatki muszą odpowiedni czas leżakować. Na końcu są wycinane w odpowiednich kształtach.

Siostra Alina zwraca uwagę, że za sprawą elektrycznych maszyn proces wyrobu opłatków jest szybszy niż kiedyś. - W XIX i na pocz. XX w. używałyśmy małych form, w kształcie żelazka, które wkładałyśmy do nagrzanego pieca - opisuje zakonnica.

W XXI w. siostry do wypieku używają specjalnych elektrycznych maszyn. Na rozżarzony blat wylewają ciasto, dociskają górną płytą, na której są różne wzory opłatków i po odpowiednim czasie podnoszą pokrywę. Z maszyny wychodzą opłatki przedstawiające m.in. Świętą Rodzinę w stajence betlejemskiej, Dzieciątko, Trzech Króli i szopkę.

Opłatki sióstr felicjanek wyróżnia wytrzymałość. Nie kruszą się tak łatwo, jak to bywa z opłatkami świeckich producentów.

W najlepszych czasach opłatki świąteczne z Krakowa gościły na wigilijnym stole Jana Pawła II w Watykanie. Później bywało, że górale z Podhala zawozili je Benedyktowi XVI. Kiedy na rynku pojawiły się firmy wypiekające opłatki, zapotrzebowanie na felicjański wyrób zmalało.

Dziś w pracowni można spotkać siostry emerytki, które przygotowują specjały przede wszystkim dla podtrzymania tradycji. Dostęp do pomieszczenia jest strzeżony, siostry sporadycznie udostępniają jego zakamarki osobom z zewnątrz. W pracowni są maszyny do wypieku i stanowiska pracy dla sióstr. Felicjanki przygotowują komunikanty głównie na potrzeby Eucharystii w ich kościele oraz dla niektórych parafii.

Siostra Alina przyznaje, że przed świętami Bożego Narodzenia pracy przybywa. - Kultem naszej założycielki był Najświętszy Sakrament. Jej pragnieniem było, abyśmy wypiekały chleb do stołu eucharystycznego. Spełniamy jej życzenie - mówi.

Zgromadzenie Sióstr Świętego Feliksa z Kantalicjo Trzeciego Zakonu Regularnego Świętego Franciszka Serafickiego założyła Zofia Kamila Truszkowska w 1855 r. w Warszawie. Siostry wraz ze swoimi podopiecznymi często modliły się w kościele ojców kapucynów przed ołtarzem św. Feliksa z Kantalicjo, dlatego też nazwano je "felicjankami". Marię Angelę (takie imiona siostra przybrała) Truszkowską beatyfikował Jan Paweł II w 1993 roku.

Prowincja krakowska Niepokalanego Serca Maryi działa od 1861 roku.