Baldachim się ostał

Bogdan Gancarz

|

Gość Krakowski 3/2019

publikacja 17.01.2019 00:00

Wydawałoby się, że sprawa pochówku marszałka Józefa Piłsudskiego i losów jego trumien (bo z czasem się zmieniały) w podziemiach katedry wawelskiej jest już na tyle dobrze opisana, że niewiele można dodać. Jest jednak inaczej.

Wiadomo było i o zmianie usytuowania kilku kolejnych trumien marszałka, i o związanym z tym tzw. konflikcie wawelskim z 1937 r., i o sarkofagu projektu Jana Szczepkowskiego, gdy nakryciu trumny przeszkodził wybuch wojny, wreszcie o powojennej walce o godne odnowienie krypty pod Wieżą Srebrnych Dzwonów, podczas której z piłsudczykiem mjr. Józefem Herzogiem współpracował owocnie narodowiec Marian Szacoń.

Tymczasem okazało się, że krakowianin Paweł Kajzar, doktorant ks. prof. Jacka Urbana, w swojej bogato ilustrowanej fotografiami i rysunkami pracy doktorskiej o wawelskim mauzoleum Piłsudskiego, która ukazała się niedawno drukiem, dotarł do informacji brzmiących iście sensacyjnie. Wawelskim upamiętnieniem Marszałka zajął się przede wszystkim powstały w czerwcu 1935 r. Naczelny Komitet Uczczenia Pamięci Józefa Piłsudskiego. Mauzoleum miało powstać w podziemiach katedry. Ze względu na wielkość oraz symboliczną ważność sarkofagów ze szczątkami wodzów: króla Jana III Sobieskiego, Tadeusza Kościuszki i ks. Józefa Poniatowskiego brano pod uwagę przede wszystkim kryptę św. Leonarda, gdzie 18 maja złożono szczątki Marszałka. Sprzeciwił się temu jednak abp Adam Stefan Sapieha. Zależało mu na w miarę szybkim rozstrzygnięciu lokalizacji ostatecznego miejsca pochówku, gdyż wielkie tłumy przybywające do katedry, by zobaczyć trumnę Piłsudskiego, dezorganizowały nabożeństwa. „W jego opinii przedłużający się stan, w którym katedra wawelska była »przedsionkiem krypty marszałka«, był nie do zaakceptowania” – napisał P. Kajzar.

Nową lokalizację znaleziono w krypcie pod Wieżą Srebrnych Dzwonów. Projekt aranżacji krypty, a także znajdującego się nad zejściem do niej baldachimu oraz prowadzenie całości prac zlecono architektowi Adolfowi Szyszko-Bohuszowi. W rezultacie powstał m.in. istniejący do dziś metalowy baldachim z łacińskim napisem: „Corpora dormiunt vigilant animae” (Ciała śpią, dusze czuwają) na krawędzi dachu, osadzonego na nefrytowych kolumnach z rozebranego prawosławnego soboru na warszawskim pl. Saskim oraz zamykająca kryptę ozdobna krata z wizerunkami Orła i Pogoni, a także herbu Piłsudskich – Kościesza.

Niewiele jednak brakowało, by elementy te zostały zdemontowane! W 1937 r. Komitet Uczczenia Pamięci uznał, że zarówno forma baldachimu, jak i kraty są elementami nieuzgodnionymi wcześniej, i nakazał je usunąć. Na szczęście do tego nie doszło i tak już zostało. Wybuch wojny przeszkodził zarówno przełożeniu szczątków Marszałka do nowych trumien, jak i nakryciu ich kamiennym sarkofagiem zaprojektowanym przez Jana Szczepkowskiego. Nowa srebrna trumna zaginęła w czasie II wojny światowej, zagarnięta przez wojska sowieckie. Gipsowy model pokrywy sarkofagu Szczepkowskiego natomiast się zachował i w ubiegłym roku próbowano wrócić do pomysłu jego pełnej realizacji. Pewnie jednak do tego nie dojdzie, bo sarkofag zbytnio przytłoczyłby przestrzeń niewielkiej krypty. Paweł Kajzar, „Mauzoleum marszałka Józefa Piłsudskiego na Wawelu w latach 1935–1989”, Kraków 2018, Biblioteka Kapitulna na Wawelu, ss. 368.