O relacjach z "tatą i Tatą"

jz

dodane 12.05.2019 12:07

Taki był temat piątego spotkania dla kobiet "Co ona ma?", które 11 maja odbyło się w krakowskiej kolegiacie św. Anny.

O relacjach z "tatą i Tatą" Organizatorem spotkań, na które oprócz modlitwy i konferencji składają się też atrakcje takie jak sesje zdjęciowe, jest Fundacja "Dobry Dom" im. Bartłomieja Rusina, którą tworzą dawni i obecni członkowie DA św. Anny Justyna Zygmunt

Spotkanie rozpoczęło i zakończyło się chwilą dla Pana Boga - Mszą św. oraz adoracją Najświętszego Sakramentu. Prelekcje wygłosili zaś m.in. zaangażowani w ruch pro-life Magdalena Guziak-Nowak i Marcin Nowak, artystka Urszula Rychlińska i siostry dominikanki z Broniszewic.

Państwo Nowakowie, szczęśliwi rodzice czwórki córek: Karoliny, Klary, Róży i Stefanii Marii, podzielili się doświadczeniami spod własnego dachu.

- Bycie córką to nie jest jakiś status społeczno-kulturowy, jedna z wielu ról, które mamy do spełnienia. Jest to taka najgłębsza kobieca tożsamość, na której później budujemy inne relacje: przyjaźnie, relacje między rodzeństwem czy wreszcie z mężczyzną naszego życia, którego wybieramy sobie na męża - mówiła Magda Guziak-Nowak.

Z kolei Marcin Nowak podkreślał, że kluczową sprawą w dbaniu o relacje z córkami jest poświęcany im czas, słuchanie i poważne traktowanie ich potrzeb.

- Dostępność moja i Madzi sprawia, że one wiedzą, że zawsze mogą do nas przyjść z problemami, prośbami, mogą się przytulić - zapewniał M. Nowak. Przyznał, że dla niego najpiękniejszym czasem spędzonym z dziećmi jest modlitwa wieczorna i czytanie bajek.

- Chciałbym, żeby dziewczyny miały zbudowaną osobistą relację z Bogiem. Nie żeby Go znały z opowiadań czy teoretycznie, ale żeby potrafiły porozmawiać z Nim jak z ojcem, przytulić się do niego duchowo i mieć w Nim oparcie -  wyznał Marcin Nowak.

S. Eliza i s. Tymka, które także gościły na spotkaniu "Co ona ma?", prowadzą Dom Pomocy Społecznej dla Dzieci i Młodzieży w Broniszewicach. Opiekują się 56 chłopcami w różnym wieku, o różnym stopniu niepełnosprawności fizycznej i psychicznej.

- Kiedy trafiłam do dzieci, przestałam mieć jakiekolwiek kryzysy związane z obecnością Boga. Nagle odczułam, że jest On obecny w drugim człowieku. Bóg w tym małym, niepełnosprawnym dziecku patrzy na mnie, uśmiecha się do mnie, mogę go dotknąć, usłyszeć od niego "kocham cię", i powiedzieć mu to samo, mogę go przytulić - opowiadała z uśmiechem s. Eliza.

- Myślę, że odpowiedzią na wszelkie kryzysy jest to, byśmy nie oddzielali miłości do Boga od miłości do człowieka - dodała na koniec dominikanka.

Jak przyznała Klaudia, która w spotkaniu dla kobiet u św. Anny wzięła udział już po raz drugi, temat "Mężczyzna mojego życia? O relacji z tatą i... Tatą" dla wielu osób jest ciężki, nie zawsze wypowiedziany.

- Myślę, że niektóre z nas przyszły po to, by spojrzeć na swoją relację z ojcem w trochę inny sposób. W moim przypadku tak jest - wyjaśnia.