PIP nie stwierdziła nieprawidłowości w umowach zwolnionych pracownic kurii

mk /PAP

dodane 05.11.2019 15:48

Państwowa Inspekcja Pracy oceniła, że umowy cywilno-prawne ze zwolnionymi pracownicami biura prasowego "odpowiadały zadaniom powierzonym tym osobom".

PIP nie stwierdziła nieprawidłowości w umowach zwolnionych pracownic kurii Pałac arcybiskupów krakowskich przy ul. Franciszkańskiej - siedziba krakowskiej kurii. Miłosz Kluba /Foto Gość

Jak poinformowała Anna Majerek, rzeczniczka PIP w Krakowie, inspektorzy pracy w trakcie kontroli badali, czy zatrudnienie kobiet w biurze prasowym kurii na umowy cywilno-prawne nie wykazywało znamion stosunku pracy. Zaznaczyła, że stanowisko PIP nie pozbawia zwolnionych pracownic możliwości zwrócenia się do sądu pracy z pozwem o ustalenie istnienia stosunku pracy.

Jak dodała Anna Majerek, stwierdzono jedynie uchybienia dotyczące ewidencjonowania godzin pracy. Inspektorzy PIP skierowali także pismo prewencyjne do kurii odnoszące się do komunikatu zamieszczonego na stronie archidiecezji.

Chodzi o oświadczenie, które ukazało się po zwolnieniu pracownic biura prasowego. Napisano w nim m.in., że kuria zadecydowała o zakończeniu współpracy z koordynatorką biura Joanną Adamik i jej dwiema najbliższymi współpracowniczkami, które są niezamężne, a "dwie pozostałe osoby, które w życiu prywatnym jako matki tworzą wraz ze swymi mężami katolickie rodziny, nadal pozostają pracownikami biura prasowego archidiecezji krakowskiej". Później komunikat został zmieniony.

- Zamieszczanie takiej informacji na stronie internetowej, wskazującej, że przyczyną rozwiązania umowy jest sfera prywatna, jest nietrafne. Zdaniem kontrolujących podawanie takich informacji w przestrzeni publicznej może prowadzić do naruszenia praw tych osób i ich dóbr osobistych. Może też być podstawą do wystąpienia na drogę sądową - twierdzi rzecznika PIP.

Sprawę wyjaśniał także kanclerz krakowskiej kurii ks. Tomasz Szopa. W piśmie do rzecznika praw obywatelskich zaznaczył on m.in., że "decyzja o zwolnieniu trzech spośród pięciu osób tworzących Biuro Prasowe opierała się wyłącznie na przesłankach merytorycznych i w absolutnie żaden sposób nie była związana z sytuacją osobistą czy stanem cywilnym tych osób".