Weekend Cudów

Miłosz Kluba

|

Gość Krakowski 50/2019

publikacja 12.12.2019 00:00

W ciągu dwóch dni Szlachetna Paczka dotarła do 14,5 tys. rodzin.

Wolontariusze co roku docierają do potrzebujących, sprawdzają, komu jaka pomoc jest potrzebna, a na ostatniej prostej czuwają, by każdy otrzymał swoje prezenty. Wolontariusze co roku docierają do potrzebujących, sprawdzają, komu jaka pomoc jest potrzebna, a na ostatniej prostej czuwają, by każdy otrzymał swoje prezenty.
Miłosz Kluba /FOTO GOŚĆ

Między stosami prezentów krzątają się wolontariusze w czerwonych koszulkach z napisem: „Lubię ludzi”. Wnoszą i wynoszą kolejne pudła, zawijają w świąteczny papier te, które zapomniał zapakować darczyńca. Każda „paczka” to osobny stos, liczący kilka, kilkanaście, a czasem kilkadziesiąt pudeł i pudełek. Tylko z tego jednego magazynu – w krakowskim I LO – pomoc i prezenty w ramach Szlachetnej Paczki trafią do 60 rodzin. W samym Krakowie takich magazynów jest kilkanaście, w całej Polsce – ponad 630. – To cudowne uczucie – mówi Anna Wilczyńska, prezes Stowarzyszenia „Wiosna”, które organizuje Szlachetną Paczkę, podkreślając, że 6 grudnia licznik rodzin na stronie akcji pokazał 0. To oznacza, że każda z rodzin znalazła swojego darczyńcę.

Wolontariusze

Jak mówi A. Wilczyńska, Weekend Cudów – w tym roku 7 i 8 grudnia – to ogromna operacja logistyczna. – W jednym czasie musimy połączyć bardzo wiele osób – wyjaśnia. Do każdego magazynu przyjeżdżają darczyńcy. Wcześniej wolontariusze ustalają, kiedy mogą się ich spodziewać, żebyśmy nie mieli przestojów i żeby paczki sprawnie trafiały do rodzin – tłumaczy. W zeszłym roku osób zaangażowanych w Szlachetną Paczkę – licząc wolontariuszy, darczyńców – było ponad 600 tysięcy.

Prezes „Wiosny” zwraca uwagę właśnie na pracę wolontariuszy. To oni dotarli do potrzebujących rodzin, rozmawiali z nimi, sprawdzili, komu jaka pomoc jest potrzebna. W Weekend Cudów wolontariusze dbają, by prezenty dotarły na miejsce. Nawet jeśli ktoś inny zawodzi. Zdarzały się sytuacje, że darczyńca rozmyślał się w ostatniej chwili. Wolontariusze między sobą organizowali pomoc tak, by czekająca na świąteczne prezenty rodzina rzeczywiście je otrzymała. – Jestem dumna z tych ludzi – mówi A. Wilczyńska. – Trudno opisać to uczucie – mówi o Weekendzie Cudów Kuba, wolontariusz, pierwszy rok w Szlachetnej Paczce. – Z jednej strony człowiek jest bardzo zmęczony, bo to był bardzo intensywny czas, intensywny tydzień, teraz intensywny weekend. Z drugiej – gdy już się jest u tych rodzin i patrzy, jak oni rozpakowują te prezenty, jak się cieszą, jak spełniają się ich do tej pory nieosiągalne marzenia, to wynagradza wszystko – zapewnia.

Rodziny

Co znajduje się w paczkach? Wszystko zależy od bardzo konkretnych potrzeb tych, do których prezenty mają dotrzeć. Kuba przypomina historie osób, za które był w tym roku odpowiedzialny. Jedna z nich to 80-letnia samotna pani, która mieszka na trzecim piętrze w kamienicy bez windy, porusza się za pomocą balkonika, od 18 lat nie wychodziła na zewnątrz. Na dodatek jej mieszkanie jest tak wysokie, że nie może dosięgnąć bojlera, by go włączyć. – Ogrzewa się palnikami z kuchenki. W jej paczce znalazł się grzejnik, który będzie mogła podłączyć obok łóżka i będzie miała ciepło. Dostała też środki czystości, nie będzie musiała nikogo wysyłać po zakupy – opowiada Kuba.

Wolontariusze Szlachetnej Paczki słyszą tysiące takich historii. M.in. na ich podstawie, ale także w oparciu o dane liczbowe, Stowarzyszenie „Wiosna” co roku opracowuje „Raport o biedzie”. W jego tegorocznym wydaniu można przeczytać, że w 2018 r. ponad 2 mln Polaków żyło w skrajnym ubóstwie, co oznacza, że na przeżycie miało nie więcej niż 19 zł dziennie. Liczba ta wzrosła o ponad 400 tys. w porównaniu z rokiem ubiegłym. W ciągu ostatnich dwóch lat o ponad 60 tys. wzrosła liczba seniorów żyjących w ubóstwie. W co czwartej rodzinie otrzymującej pomoc w ramach Szlachetnej Paczki średni dochód wynosił mniej niż 8 zł na dzień. „Najbardziej przydałaby mi się maść przeciwbólowa, ale jest droga, szkoda mi na nią pieniędzy. I herbata na nerki. A z czego bym się ucieszyła? Jakbym już nie była głodna” – to kolejna historia, z którą zetknęli się wolontariusze.

Jak przekonują autorzy raportu, wzrasta także zasięg ubóstwa relatywnego. Do tej kategorii zalicza się osoby, których poziom wydatków nie przekracza połowy średniej liczonej dla ogółu społeczeństwa. Takich ludzi jest w Polsce 14 proc., co oznacza, że w Polsce żyje około 5 mln osób relatywnie biednych. „Wbrew obiegowym sądom liczba dzieci żyjących w skrajnym ubóstwie rośnie (z 325 tys. w roku 2017 do 417 tys. rok później)” – czytamy w raporcie. „W 2018 r. w skrajnym ubóstwie żyło w Polsce prawie pół miliona dzieci. Niektórzy nie muszą popełniać błędów, by popaść w biedę. Czasami wystarczy znaleźć się w nieodpowiednim miejscu i nieodpowiednim czasie – już w chwili urodzenia” – podkreślają jego autorzy.

Darczyńcy

Wysiłek wolontariuszy to nie wszystko. Nie byłoby świątecznych paczek, gdyby nie darczyńcy, którzy fundują i kupują prezenty. Coraz częściej to nie pojedyncze osoby, ale całe rodziny, grupy przyjaciół czy znajomych z pracy. – To trochę zabawa w św. Mikołaja, tyle tylko, że w prawdziwym świecie. Możemy mieć realny wpływ na czyjeś życie, jeśli tylko jesteśmy w stanie poświęcić trochę czasu – mówi Jakub Wiercioch, który do magazynu w I LO dostarczył jedną z paczek, przygotowaną na Wydziale Inżynierii Mechanicznej i Robotyki AGH. Zaangażowali się w nią samorząd studencki oraz uczelniane projekty, takie jak AGH Racing, Solar Boat czy E-Moto. Zbiórkę wsparli pracownicy wydziału i ich rodziny. Był także kiermasz ciast, z którego zysk również został przeznaczony na paczki dla dwóch rodzin. Znalazły się w nich m.in. łóżko, biurko, szafa, artykuły szkolne, środki czystości i jedzenie.

Wolontariuszka Natalia opowiada jeszcze historię „paczki międzypokoleniowej”. – W tym roku jednymi z darczyńców byli bardzo młodzi ludzie – nastolatkowie, najmłodszy mógł mieć jakieś 8 lat – opowiada. Okazało się, że jakiś czas temu Szlachetną Paczkę postanowił przygotować ich dziadek (dziś już nie żyje). Pomogły mu w tym jego dorosłe dzieci. Przygotowywanie paczki stało się rodzinną tradycją, a w tym roku to właśnie najmłodsi wybrali rodzinę, której pomogą. To oni pakowali prezenty, przywieźli je do magazynu. – Chyba najcenniejsze było to, co powiedział najmłodszy z nich – że warto pomagać, bo każdy może w przyszłości potrzebować wsparcia – mówi Natalia.

Anna Wilczyńska przypomina natomiast, że dwa dni Weekendu Cudów to nie koniec Szlachetnej Paczki. – Wolontariusze później odwiedzają rodziny, spotykają się z nimi, dalej badają ich sytuację i próbują znaleźć rozwiązanie, żeby ta rodzina mogła trwale wyjść z biedy – zapewnia A. Wilczyńska. Chodzi m.in. o pomoc medyczną czy prawną, w której niesieniu pomagają specjaliści (na to też potrzebne są pieniądze od darczyńców). – Dzięki temu możemy czytać takie historie, że ktoś w jednym roku potrzebował Szlachetnej Paczki, a w kolejnym sam może taką paczkę przygotować – mówi prezes „Wiosny”.•