Łasuchują z Dzieciątkiem

Magdalena Dobrzyniak

|

Gość Krakowski 51-52/2019

publikacja 19.12.2019 00:00

Najstarsi górale mówią, że Jezus urodził się pod Giewontem. Nie ma co do tego wątpliwości – w tamtejszym Karmelu Dziecię otoczone jest czułą miłością, a Jego przyjście na świat staje się źródłem niepohamowanej radości w cichym zazwyczaj klasztorze.

▲	Św. Teresa tworzyła pastorałki i kantyczki, które siostry wyśpiewują dziś Niemowlęciu. ▲ Św. Teresa tworzyła pastorałki i kantyczki, które siostry wyśpiewują dziś Niemowlęciu.
Archiwum sióstr karmelitanek bosych w Zakopanem

Siostry przygotowują Jezusowi miejsce tak, jak w każdym polskim domu. Robią porządki, krzątają się w kuchni, ozdabiają refektarz.

Ważniejsze jednak jest to, czego nie widać. – Dla św. Teresy z Ávili człowieczeństwo Jezusa było drogą do zjednoczenia z Bogiem – wyjaśnia imienniczka świętej, mistrzyni nowicjatu w zakopiańskim klasztorze Niepokalanego Serca Maryi i św. Józefa. Dlatego mistyczka z pietyzmem przygotowywała figurki Świętej Rodziny i dbała o to, by każdy Karmel miał swoją szopkę.

Tajemnica Wszechmocnego, który wybiera ubóstwo i bezradność, by nikt nie czuł się wykluczony i każdy mógł Go przyjąć, była dla niej źródłem nieustannego zdumienia i radości. Od pokoleń współsiostry wielkiej świętej są tak samo zapatrzone w Maleńkiego i podobnie jak ona witają Go na świecie z miłością.

Wieczór radości

Świętowanie za kratą karmelitańskiej klauzury w Zakopanem rozpoczyna się w wigilijne popołudnie, kiedy mieszkanki domu zbierają się, by wyśpiewać po łacinie „Martyrologium o narodzeniu Pańskim”. Płomienie świec oświetlają twarze mniszek, które chóralnym śpiewem przypominają historię zbawienia i ogłaszają radosną wieść: Christus natum est! Narodził się Jezus w Betlejem!

Po pierwszych nieszporach siostry gromadzą się na rekreacji. Rozbrzmiewa pierwsza kolęda, a przeorysza składa wszystkim życzenia, po których mniszki dzielą się opłatkiem. – Dla mnie ten moment jest szczególnie ważny, bo Jezus, który się rodzi, to Światło przychodzące na świat. A my, życząc sobie czegoś dobrego i pięknego, rozświetlamy świat. Życząc dobra, błogosławimy. A błogosławieństwo człowieka nie jest daleko od błogosławieństwa Boga, bo tam, gdzie człowiek błogosławi, błogosławi sam Bóg – mówi s. Teresa.

Po życzeniach nadchodzi czas wigilii. Ze śpiewem kolędy siostry przechodzą do świątecznie przystrojonego refektarza. Posiłek jest skromny i bardzo prosty. – Nie kładziemy akcentu na potrawy. Są oczywiście uszka, jest barszcz, ryba, kutia – wymienia matka Joanna Paula, ale zastrzega, że wyjątkowy klimat tworzą rozmowy przy stole. Zwykle bowiem w klasztornym refektarzu panuje cisza. – W Wigilię robimy wyjątek, jest to przecież wieczór radości! – podkreśla przeorysza.

Siostry dzielą się tą radością także z tymi, którzy nie mają dokąd pójść. Zapraszają do rozmównicy samotnych i choć klauzura nie pozwala na to, by ludzie ci zasiedli z nimi przy jednym stole, starają się ugościć ich i obdarzyć życzliwością.

Wigilijny taniec

Po krótkim odpoczynku mniszki gromadzą się w miejscu, gdzie adorują adorują Dzieciątko i witają Je na świecie, jak pasterze zwołani przez aniołów. Potem matka bierze figurkę na ręce i w procesji przenosi do żłóbka w chórze zakonnym, gdzie rozpoczyna się godzina czytań. Do kaplicy schodzą się już mieszkańcy Zakopanego, wsłuchani w zakonny śpiew, który unosi się nad nimi, choć nie widzą chórzystek. Szczyt tej niezwykłej nocy – Pasterka – ma dla sióstr dodatkowe znaczenie. Ogarniają wtedy modlitwami swoich bliskich, pozostawionych po drugiej stronie kraty. Są też blisko tych, o których nikt nie pamięta. Po Pasterce długo rozbrzmiewają kolędy, aż do czasu, gdy siostry wybiorą się... na śniadanie do Dzieciątka i łasuchują z Nim w środku nocy. – Jak tu spać, gdy radość rozpiera? Pan się narodził i nie można tej radości powstrzymać, nie da się jej zamknąć dla siebie – twierdzą karmelitanki.

Rano budzą je dzwonki, delikatnie, po anielsku. Siostry znowu zbierają się razem, by cieszyć się z narodzenia Pana. W ciągu dnia czytają życzenia od najbliższych, przyjaciół, innych wspólnot karmelitańskich i... kolędują do upadłego. Święta Teresa tworzyła pastorałki i kantyczki i bardzo chciała przez to sprawić przyjemność Dzieciątku. – My też układamy pastorałki. Mamy swój zeszyt, w którym zapisujemy karmelitańskie kantyczki i kolędy, które śpiewamy Jezusowi – opowiada matka Joanna Paula. – Kończymy, idąc w procesji z Dzieciątkiem do refektarza i tam otrzymujemy od Niego uroczyste błogosławieństwo – dodaje s. Agata, tzw. siostra kołowa, którą spotykamy na furcie.

W Niedzielę Świętej Rodziny Dzieciątko chowa się przed wspólnotą. – A my Go szukamy. Ta siostra, która odnajdzie Jezusa, może wypowiedzieć życzenie – zdradza s. Agata. Przestrzeń, gdzie Dzieciątko się chowa, jest ograniczona klauzurą. – Karmelitańska przestrzeń dotyczy również wypowiadanych życzeń – dodaje z humorem matka Joanna Paula. Radość świętowania wyraża się też pląsami z Dzieciątkiem. – Święty Jan od Krzyża wziął kiedyś małego Jezusa w ramiona i zaczął z Nim tańczyć, by Go ukołysać. Siostry czasem powtarzają ten gest, pląsają z figurką, bo chcą sprawić radość Dzieciątku – opowiada s. Teresa.

Kolędy i pastorałki wybrzmiewają do późna. Siostry akompaniują sobie wszystkimi możliwymi instrumentami. – Mamy flet, dzwonki, trójkąty, gitarę, grzechotki, organki, cymbałki – wymieniają po kolei. Jest głośno, radośnie, serdecznie i rodzinnie.