Ludzie chętnie tu wracają

Julia Liśkiewicz

|

Gość Krakowski 41/2020

publikacja 08.10.2020 00:00

Od dwóch lat w Krakowie działają sklepy charytatywne FILiES. 1 października został otwarty trzeci oddział przy ul. Kalwaryjskiej 28.

Obecnie w trzech krakowskich punktach na stałe pracuje 11 osób. Obecnie w trzech krakowskich punktach na stałe pracuje 11 osób.
Archiwum Fundacji Inicjatyw Lokalnych i Ekonomii Społecznej

Pomysłodawcą przedsięwzięcia jest Kamil Michalik z Fundacji Inicjatyw Lokalnych i Ekonomii Społecznej, który – zainspirowany angielskimi sklepami charytatywnymi (ang. charity shop) – w 2018 r. postanowił otworzyć taki w Krakowie, przy ul. Wielopole. Zaczął dostrzegać, że osoby z ośrodków szkolno-wychowawczych mają spore problemy z odnalezieniem się na rynku pracy, przez co pozostają bezrobotne, a jedyną formą utrzymania są dla nich zasiłki. Co więcej, pracodawcy często obawiają się zatrudniać osoby niepełnosprawne, ponieważ uważają, że tacy pracownicy nie poradzą sobie z codziennymi zawodowymi obowiązkami.

Czują się ważni

Sklepy charytatywne są nie tylko przyjaznym miejscem pracy, ale również dają możliwość rehabilitacji zawodowej osobom niepełnosprawnym. Warto zaznaczyć, że krakowskie charity shops są pierwszymi, w których zatrudniane są osoby z różnego rodzaju niepełnosprawnościami. Obecnie w trzech placówkach na stałe pracuje 11 osób. – Zatrudniamy podopiecznych ośrodków szkolno-wychowawczych i warsztatów terapii zajęciowej oraz osoby indywidualnie poszukujące pracy. Każdy pracownik otrzymuje u nas umowę o pracę, a etat jest indywidualnie dostosowywany do jego możliwości. Dzięki zaangażowaniu darczyńców, klientów i sponsorów możemy realizować naszą misję pomocy osobom niepełnosprawnym i zagrożonym wykluczeniem społecznym, dzięki czemu dajemy im szansę na „normalność” w codziennym życiu i samodzielne funkcjonowanie – tłumaczy Małgorzata Kwiecień z Fundacji Inicjatyw Lokalnych i Ekonomii Społecznej.

Z wykształcenia jest psychologiem, a na co dzień pracuje w fundacji i pomaga osobom niepełnosprawnym, dając im wsparcie w życiu prywatnym i zawodowym. Jak przyznaje, pracownicy sklepów charytatywnych czują, że są ważni, a ich obecność w FILiES staje się dla nich niejako misją, dzięki której mają świadomość, że są zauważani przez społeczeństwo. – Jakiś czas temu, przez ponad rok, pracowała u nas Kasia. Dzięki zarobionym w sklepie pieniądzom udało jej się wyremontować własny pokój. Praca, zawodowe obowiązki i codzienne wyzwania, które stawiamy, przywracają osobom niepełnosprawnym poczucie własnej wartości i sprawiają, że czują się naprawdę potrzebne. Najtrudniejsze, ale zarazem najważniejsze dla tych ludzi jest wyjście z domu – dodaje M. Kwiecień.

Dobro powraca

W krakowskiej sieci sklepów charytatywnych można kupić wszelkiego rodzaju artykuły kuchenne, elektroniczne, dekoracyjne, jak również kosmetyki, obrazy czy nawet odzież. Wszystkie rzeczy, które tam trafiają, pochodzą od darczyńców. Do fundacji docierają paczki głównie z Krakowa, ale również z całej Polski. Kilkakrotnie zdarzyło się, że otrzymano przesyłki z zagranicy. Nigdy nie są to rzeczy zniszczone czy zaniedbane, zawsze są to dary w dobrym stanie. Odbiór inicjatywy wśród społeczeństwa jest bardzo pozytywny. Ludzie często chwalą pracę osób niepełnosprawnych, chętnie wracają do sklepu, a darczyńcy, którzy przysyłają paczki do fundacji, zaznaczają, że robią to dlatego, ponieważ darzą fundację zaufaniem. Niektórzy robią też małe niespodzianki.

– W ubiegłym roku, kiedy chcieliśmy zorganizować spotkanie wigilijne dla naszych pracowników, odezwał się do nas właściciel baru Mazaya Falafel w Krakowie, który zaproponował nam zorganizowanie wigilii u siebie. Pracownicy baru przygotowali dla nas bardzo dobre jedzenie i spotkaliśmy się u nich w lokalu, a wszystko to zrobili dla nas zupełnie za darmo – wspomina M. Kwiecień. Warto również dodać, że pracownicy podejmujący pracę w sklepach charytatywnych przeważnie są osobami bardzo zamkniętymi w sobie, obawiającymi się codziennych spotkań z drugim człowiekiem.

Ponad rok temu na staż trafiła tu Marta, która od jakiegoś czasu jest już koordynatorką wszystkich pracowników sklepów charytatywnych. – Jestem ogromnie szczęśliwa, że każdego dnia mogę spotykać się z ludźmi. Na początku nie wyobrażałam sobie, że będę potrafiła tak się otworzyć na innych. Marzyłam, by móc pracować zawodowo i żyć tak „normalnie”, jak inni. Dzięki pracy w sklepie spełniłam swoje największe marzenie – mówi Marta.