Zachód na 500 proc.

Jan Głąbiński

|

Gość Krakowski 37/2022

publikacja 15.09.2022 00:00

Jest chyba największym nieformalnym polskim ambasadorem w kraju Napoleona. Do 1989 r. organizował akcje pomocy dla mieszkańców Podhala, a po upadku komuny zaczął przyjeżdżać nad Wisłę z grupami Francuzów.

W minione wakacje pan Henryk znowu gościł pod Tatrami. W minione wakacje pan Henryk znowu gościł pod Tatrami.
Jan Głąbiński /Foto Gość

Henryk Ratajczak to Francuz z polskimi korzeniami. Świetnie mówi po polsku, bo rodzice posłali go do przedszkola z językiem polskim, a potem uczył się go też na różnych kursach. – Urodziłem się w maju 1947 r. w Les Gautherets, w polskiej rodzinie górniczej. Rodzice byli wielkimi patriotami. Pierwszy raz byłem w Polsce, gdy miałem 12 lat, w roku 1959. Było to niesamowite dla mnie wydarzenie, także ze strony logistycznej – przyznaje H. Ratajczak, który niedawno gościł w Nowym Targu.

Dziękujemy, że z nami jesteś

To dla nas sygnał, że cenisz rzetelne dziennikarstwo jakościowe. Czytaj, oglądaj i słuchaj nas bez ograniczeń.

W subskrypcji otrzymujesz

  • Nieograniczony dostęp do:
    • wszystkich wydań on-line tygodnika „Gość Niedzielny”
    • wszystkich wydań on-line on-line magazynu „Gość Extra”
    • wszystkich wydań on-line magazynu „Historia Kościoła”
    • wszystkich wydań on-line miesięcznika „Mały Gość Niedzielny”
    • wszystkich płatnych treści publikowanych w portalu gosc.pl.
  • brak reklam na stronach;
  • Niespodzianki od redakcji.
Masz subskrypcję?
Kup wydanie papierowe lub najnowsze e-wydanie.