Nowy numer 20/2018 Archiwum

Poezja na murze

Przechodnie zadzierają głowy na początku ul. Piłsudskiego, aby przeczytać na ceglanym murze kamienicy wersy poezji Adama Ziemianina.

– Ideał sięgnął nie bruku, jak u Norwida, ale ściany – śmieje się Krzysztof Nurkowski, nauczyciel z Czarnocina w Świętokrzyskiem, niegdysiejszy student UJ i bywalec baru „Barcelona”. Bo to nad miejscem, gdzie niegdyś stał ów słynny bar, namalowano równie słynny opiewający go wiersz: „Obudziłem się nagle w »Barcelonie«/ Pan Jasio nerwowo/ Roznosił piwo/ Jak zwykle/ Nie wydając reszty/ Galaretka wieprzowa/ Trzęsła się ze strachu/ Gdy przy drugim stoliku/ Usiadł donosiciel/ Wojtek Bellon/ Wciąż chciał/ Wyjechać z »Barcelony«/ W góry/ Lecz coś go trzymało/ Potem przyszedł/ Andrzej z Musiałem i Jurkiem Gizellą/ Uśmiechali się stypendialnie/ Wtedy jeszcze mieliśmy/ Paszporty do młodości/ Takie radosne”.

Na murze drugiej kamienicy umieszczono z kolei reprodukcję fotografii przedstawiającej widok niegdysiejszej „Barcelony” z 1914 r. Pomysłodawcą i autorem tej sentymentalnej akcji artystycznej jest młody artysta o pseudonimie „Bartolomeo Koczenasz”. Bar „Barcelona” wrył się w pamięć dawnych studentów krakowskich. Był nie tylko miejscem posiłków, lecz także spotkań towarzyskich i artystycznych. Tu recytowano poezję, śpiewano pieśni. – A teraz... nec locus ubi Troia (Nie ma śladu, gdzie była Troja) – dodaje melancholijnie Krzysztof Nurkowski. Bar zamknięto wiele lat temu, a budynek, gdzie był, niedawno zburzono. Ma tu powstać jakaś banalna budowlana plomba.

« 1 »
oceń artykuł

Zobacz także

Zapisane na później

Pobieranie listy

Rekalma