• facebook
  • rss
  • Liczy się czynsz

    Jan Głąbiński

    |

    Gość Krakowski 34/2012

    dodane 23.08.2012 00:00

    Procenty na Podhalu. Odczytanie listu biskupów w sprawie miesiąca trzeźwości zbiegło się w Czarnym Dunajcu z otwarciem w starej szkole, która bezpośrednio sąsiaduje z kościołem... nowego punktu sprzedaży alkoholu.


    Takie decyzje władz gminy z ambony skrytykował ksiądz proboszcz Krzysztof Kocot, dziekan dekanatu Czarny Dunajec.
Sklep, w którym jest stoisko z alkoholem, znajduje się około 20 metrów od tabernakulum. Ks. Krzysztof Kocot wiele razy zwracał uwagę na to wójtowi gminy Józefowi Babiczowi. Duchowny nie chciał dopuścić do sytuacji, że świątynia będzie niemal ze wszystkich stron otoczona punktami, w których sprzedaje się alkohol.

    Mimo rozmów duchowny nic nie wskórał. Dostał jedynie pismo z gminy, że wszystko dzieje się zgodnie z prawem.
– Kiedy odczytywałem wiernym list episkopatu na temat miesiąca trzeźwości, pozwoliłem sobie na publiczne skrytykowanie takiego stanu rzeczy, zwłaszcza że biskupi apelują również do samorządów, aby postawić tamę zalewaniu Polski miejscami sprzedaży alkoholu. Uważają, że niedopuszczalne jest, by jeden taki punkt przypadał na mniej niż 200 mieszkańców i nie możemy milczeć, gdy masowo liberalizuje się prawo dotyczące m.in. odległości od szkół, świątyń – mówi ks. K. Kocot.
Podkreśla, że będzie obstawał przy tym, co napisali biskupi w trosce o trzeźwość narodu. Po publicznym upomnieniu władz gminy do duchownego przychodzili liczni wierni i przyznawali mu rację. – Ja nie chcę wchodzić w żaden konflikt z władzami gminy ani z właścicielem sklepu. Mam jedynie określone zdanie na ten temat – zapewnia ks. Kocot.
Kontrowersje wokół nowego punktu sprzedaży alkoholu związane są także z miejscem, gdzie on powstał. To budynek starej szkoły. – Nie doceniono sentymentu wielu pokoleń mieszkańców do tego obiektu, w którym uczniowie zdobywali wiedzę. Postawiono po raz kolejny na komercję – mówi z naciskiem ks. proboszcz.
Bogusława Bobrowska, emerytowany dyrektor szkoły, nie wie, czyim dobrem kierowali się urzędnicy, wyznaczając kolejny punkt sprzedaży alkoholu. – Nigdy nie przypuszczałam, że może dojść do takiej sytuacji, że w miejscu, gdzie edukowaliśmy uczniów o szkodliwości alkoholu, uzależnieniu od niego, nagle biurko nauczycielskie zostanie zamienione na półki z wysokoprocentowymi napojami – oburza się.
Radny Tadeusz Czepiel zaznacza, że proponował inne rozwiązanie. W budynku starej szkoły mogło powstać Centrum Kultury Urzędu Gminy Czarny Dunajec. Niestety, ten pomysł nie spotkał się z przychylnością władz i pozostałych radnych. – To była przemyślana sprawa. Wskazywaliśmy nawet z kolegami radnymi, skąd wziąć pieniądze na takie przedsięwzięcie – zapewnia T. Czepiel.
A co o całej sprawie mówią gminne władze? Dla wójta Józefa Babicza chyba najważniejszą sprawą jest czynsz, jaki płaci dzierżawca. W wypowiedzi dla „Tygodnika Podhalańskiego” mówi, że dzierżawca płaci co miesiąc gminie
7 tys. zł już od marca tego roku, kiedy jeszcze nie funkcjonował sklep, a zaczęła się dzierżawa. – Początkowo miało być 3 tys., ale zwróciłem uwagę, że to zbyt mało – zaznacza radny T. Czepiel.
W informacji przysłanej do redakcji GN sekretarz gminy Michał Jarończyk informuje, że alkohol w starej szkole będzie sprzedawany od 12 lipca br. do 30 czerwca 2020 r., ponieważ do tego czasu obowiązuje pozwolenie na jego sprzedaż. Dodaje, że przetarg na wynajem starej szkoły wygrała firma z Jabłonki, która była jednym z trzech oferentów.
– Trudno mieć pretensje do właściciela firmy, który staje do przetargu i wygrywa, a potem otwiera biznes, a przy tym remontuje szkołę. Jednak można było zastrzec, żeby nie był to kolejny punkt z alkoholem – podkreśla T. Czepiel. Zaznacza, że radni głosują, a wcześniej dyskutują nad projektami uchwał, przygotowanymi przez pracowników gminy.
Z uchwały Rady Gminy Czarny Dunajec wynika, że na jej terenie można wydać maksymalnie 80 zezwoleń na otwarcie punktu sprzedaży napojów alkoholowych zawierających powyżej 4,5 proc. alkoholu oraz 20 na otwarcie miejsc przeznaczonych na stacjonarne spożywanie alkoholu. Jak podaje sekretarz gminy, obecnie wydanych jest 59 tych pierwszych i 16 drugich.
Kilka lat temu ks. prał. Franciszek Juchas, emerytowany proboszcz z Poronina, podniósł publicznie podobny problem. W sklepie naprzeciw kościoła miał być sprzedawany alkohol. Duchowny interweniował w tej sprawie w gminie. Sprawę udało się załatwić. Filia sklepu ze sprzedażą alkoholu powstała w innym miejscu.
Wójt decyduje
Wicewójt Poronina Andrzej Buńda mówi, że sprawę usytuowania miejsc sprzedaży i podawania napojów alkoholowych reguluje uchwała Rady Gminy.
– Takie uchwały samorządy wydają na podstawie Ustawy o wychowaniu w trzeźwości i przeciwdziałaniu alkoholizmowi. Ustawodawca wiele konkretnych ustaleń zostawił w kompetencjach samorządu – zaznacza wicewójt Poronina.
Jaka jest droga do uzyskania pozwolenia na sprzedaż alkoholu?

    «« | « | 1 | 2 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół