• facebook
  • rss
  • Kolej na kolej

    Piotr Legutko

    |

    Gość Krakowski 41/2012

    dodane 11.10.2012 00:00

    Ministerstwo Transportu przestało już wierzyć, że zakopiankę uda się zbudować do samego Zakopanego. Nie jest już zainteresowane nawet pracami projektowymi. Co prawda lokalni politycy zapewniają nas, że przekonają, kogo trzeba (z góralami włącznie) i za kilka lat autostradą pomkniemy „do samiuśkich Tater”.

    Ale trudno im wierzyć, patrząc na ogólną katastrofę drogową. Bankrutujące firmy, przerwane prace, nadciągający kryzys finansowy... Wszystko to sprawia, że do łask zaczyna wracać kolej. Okazuje się, że znów odżył legendarny już (bo wymyślony jeszcze przed wojną) pomysł szybkiego połączenia kolejowego od Podłęża pod Krakowem do Piekiełka (leżącego na trasie Chabówka–Nowy Sącz). Skróciłby on znacznie podróż z Krakowa do Zakopanego oraz do Krynicy. A staje się realny, bowiem w nowym budżecie unijnym stawia się nie na autostrady, lecz na szyny. I w 2014 r. mamy dostać potrzebne 5 miliardów na szybką kolej w góry. Mamy, bo trasa miałaby znaczenie międzynarodowe – usprawniałaby połączenie Gdańska z południem Europy przez kolejowe przejście graniczne w Muszynie. A to poważna sprawa. Niech więc ci, co dawno kreskę na kolei położyli, odszczekają. Jest tylko pytanie, czy rząd, który dał popis nieudolności przy budowie autostrad, będzie w stanie na czas i na pewno położyć kolejowe szyny?

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół