• facebook
  • rss
  • Żeby strażnik mógł

    Piotr Legutko

    |

    Gość Krakowski 45/2012

    dodane 08.11.2012 00:00

    Kraków chce policji municypalnej. Straż miejska nie spełnia oczekiwań, bo złe jest prawo, które określa jej uprawnienia.

    Strażnik miejski nie cieszy się wielkim szacunkiem. Powszechne są narzekania, że cała energię skupia na karaniu źle parkujących kierowców, zamiast dbać o bezpieczeństwo mieszkańców. Ale mało kto wie, że nawet gdyby chciał to robić, to mu... nie wolno. Jeśli strażnik widzi chuligana rozbijającego szyby, może go jedynie doprowadzić na posterunek policyjny.

    Podobną procedurę musi zastosować także wobec złodzieja, który właśnie wyrwał starszej pani torebkę. Nawet wystawiając mandat za złe parkowanie, strażnik nie może jednocześnie karać za brak prawa jazdy. Do wszystkich tych czynności potrzebny jest policjant.

    Skończyć z marnotrawstwem

    Ustawa o strażach gminnych ma 15 lat. Już pod koniec minionego wieku wydawała się aktem zachowawczym, ale dziś przeszkadza, zamiast pomagać. Jest wręcz źródłem marnowania energii ludzi i publicznych pieniędzy. Strażnicy miejscy nie mogą prowadzić postępowania w trybie przyspieszonym, nie mają dostępu do odpowiednich baz danych, które umożliwiłyby im podczas legitymowania weryfikację danej osoby, np. pod kątem jej poszukiwania przez policję. Są bezbronni wobec drobnych przestępców, a przecież właśnie nimi powinni się głównie zajmować. W skali kraju strażnicy podejmują prawie trzy miliony interwencji rocznie. – Czy nie warto pokusić się o lepsze wykorzystanie tego potencjału? Stać nas na takie marnotrawstwo? – pyta Janusz Wiaterek, komendant Krakowskiej Straży Miejskiej. I dodaje: – Odpowiedzią, a zarazem receptą na te problemy jest projekt pod nazwą „Policja municypalna”. Jego idea zrodziła się właśnie w Krakowie, gdzie też została zaprezentowana na październikowej konferencji poświęconej skutecznemu zarządzaniu systemem miejskiej przestrzeni publicznej.

    Tu przestępczość, tam wykroczenia

    Dylemat: strażnik czy policjant nie jest nowy. Zawsze budził kontrowersje. Jedni mówili, by nie zawracać głowy zmianami, bo jeśli miasta chcą podnieść swój poziom bezpieczeństwa, niech po prostu zwiększą liczbę patroli, płacąc państwowym funkcjonariuszom z samorządowej kasy. A wprowadzanie municypalnej policji tylko wywoła chaos i nakładanie się kompetencji. Zwolennicy zmian argumentują, że mieszkańcy i tak nie wiedzą, co mają zgłaszać straży, a co policji. – Stąd nasza propozycja, aby dokonać czytelniejszego podziału – przekonuje komendant Wiaterek. W przedstawionej przez niego koncepcji policja państwowa działa w obszarze przestępczości, policja municypalna – w sferze wykroczeń. – Dajmy policjantom municypalnym możliwość skutecznej reakcji na wszelkie zdarzenia dziejące się w przestrzeni publicznej – zachęca komendant. Nowe rozwiązania nie są sprzeczne z Ustawą o samorządzie gminnym. Przeciwnie, wśród jego zadań własnych wymienia się w niej „zapewnienie porządku publicznego i bezpieczeństwa obywateli”. – Ale żeby móc wypełnić to zadanie, trzeba mieć odpowiednie narzędzia – mówił do zebranych w krakowskim magistracie J. Wiaterek.

    «« | « | 1 | 2 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół