• facebook
  • rss
  • Po pierwsze – zaszkodzić

    Miłosz Kluba

    |

    Gość Krakowski 07/2013

    dodane 14.02.2013 00:00

    Dom Jana Pawła II. Prace w muzeum w Wadowicach trwają, a jego otwarcie jest planowane na drugą połowę 2013 roku. Jakby na przekór publikacji „Newsweeka”.

    Były dyrektor wadowickiego Muzeum Dom Papieski Jana Pawła II to przestępca, a sama instytucja znajduje się obecnie pod lupą Centralnego Biura Antykorupcyjnego i prokuratury. To tezy artykułu, który 4 lutego ukazał się w tygodniku „Newsweek Polska”. Autor, co prawda, w jednym z ostatnich akapitów zaznaczył, że „w Domu Papieża oficjalnie nic się nie stało”, tekst nie pozostawia jednak wątpliwości – ks. Paweł Danek występuje w nim jako „ksiądz D.”, a na zdjęciu jego oczy zasłania czarny pasek.


    Sprawa nie dotyczy korupcji


    Za tygodnikiem Tomasza Lisa poszła w Polskę wieść, że wobec byłego dyrektora toczy się postępowanie karne. Tyle tylko, że – jak zapewnia Jerzy Utrata, prokurator rejonowy – nikt z „Newsweeka” nie dzwonił do prokuratury w Wadowicach, która to miała „interesować się” muzeum oraz przesłuchiwać świadków. – Prowadzimy czynności sprawdzające – mówi prokurator Utrata. Prywatne zawiadomienie o popełnieniu przestępstwa, dotyczące byłego dyrektora muzeum, wpłynęło najpierw do CBA. Biuro uznało jednak, że sprawa nie dotyczy korupcji. Dokumenty finalnie trafiły do Prokuratury Rejonowej w Wadowicach. Tutaj zarzuty wymienione w zawiadomieniu otrzymały nową kwalifikację. – Nie było tam jednak przykładów działań, które jednoznacznie wskazywałyby właśnie na korupcję – tłumaczy prokurator rejonowy.
Prokuratura sprawdza zatem, czy w muzeum doszło do niegospodarności. Konkretnie – czeka na wyniki kontroli prowadzonej przez Urząd Marszałkowski, któremu podlega muzeum. – Zwróciliśmy się do Urzędu Marszałkowskiego z zapytaniem, czy były tam prowadzone jakieś kontrole, oraz z prośbą o przesłanie ich wyników – mówi Jerzy Utrata. Urząd w odpowiedzi poinformował o doraźnej kontroli przeprowadzonej we wrześniu 2012 roku, która nie wykazała nieprawidłowości o charakterze przestępczym oraz o kompleksowej kontroli zaplanowanej na początek roku 2013. Piotr Odorczuk, rzecznik prasowy urzędu, potwierdza, że trwa ona od 4 stycznia, była zaplanowana wcześniej i nie ma związku z przesłanym zawiadomieniem.


    Jakie źródło, 
takie informacje


    – Najgorsze, że to uderza w cały zespół, który ciężko pracuje w muzeum, oraz wielu ludzi dobrej woli – mówi ks. Paweł Danek, komentując tekst „Tajemnice domu Ojca Świętego”. Zapowiada, że najpierw zażąda sprostowania, a jeśli to nie nastąpi, sprawa wyląduje w sądzie. Wymienia też kolejne nieprawdziwe informacje zamieszczone w tygodniku.
„Dziwne przetargi”, o których pisze „Newsweek”, w rzeczywistości odbyły się zgodnie z przewidzianą prawem procedurą. – Podobnie z przetargiem na organizację wystawy w bazylice św. Piotra, którą trzeba było przygotować w 1,5 miesiąca – mówi ks. Danek. – Wykonawcę wybraliśmy w trybie specjalnym, ale również wszystko było zgodne z Ustawą o zamówieniach publicznych, która takie przypadki przewiduje – dodaje. Nie jest też żadną tajemnicą, że zwycięskimi firmami były FB Kasperczyk i Kłaput Project. – Nie było potrzeby ukrywania ich pod określeniami „firma pana K.” czy „firma X”.
Ks. Paweł Danek stwierdza też, że nie było – również sugerowanych przez „Newsweek” – żadnych tajemniczych czy niezgodnych z prawem przepływów finansowych między muzeum a Wydawnictwem „Anima Media” ani Biurem Podróży „Aver-
tour”. Muzeum dwukrotnie kupiło od „Avertouru” bilety na wyjazd służbowy, a od „Anima Media” – kalendarze papieskie. Przeprowadzona we wrześniu kontrola, której tygodnik zarzuca, że „nie bada finansów, nie sprawdza przetargów” nie była jedyna. – W ciągu 2011 i 2012 roku muzeum było sprawdzane czterokrotnie przez: Urząd Skarbowy w Wadowicach (dwa razy), Urząd Marszałkowski oraz wskazanego przez Urząd Marszałkowski biegłego rewidenta. Nie dopatrzono się żadnych nieprawidłowości – zapewnia ks. Paweł. Dodaje, że odbył się także audyt zamówiony w zewnętrznej firmie, a muzeum na bieżąco zdawało sprawę ze swojej działalności równolegle w Ministerstwie Kultury i Dziedzictwa Narodowego oraz w Urzędzie Marszałkowskim.
Podejrzenia mediów wzbudziła także sprawa kalendarzy, które Wydawnictwo „Anima Media” wydało wspólnie z muzeum. Wykorzystano w nich unikatowe zdjęcia Ojca Świętego, do których prawa posiada to wydawnictwo. Znaczącej części nakładu, ok. 20 tys. sztuk, nie udało się sprzedać w kioskach i na poczcie, dlatego w połowie roku muzeum odkupiło je od wydawnictwa, płacąc 0,85 zł za sztukę (w kioskach kosztowały one 29,90 zł). Miały one być dołączane jako prezent do biletów wstępu. „Dziennik Polski” dzień po publikacji „Newsweeka” napisał, że w ten sposób muzeum „dopłaciło do interesu 19 tys. zł”, ponieważ kalendarze były na rok 2011, a w budynku trwał wtedy remont. Tyle tylko że przez cały czas czynna jest wystawa zastępcza, którą rocznie odwiedza ok. 200 tys. osób. – Wzrost sprzedaży biletów w miesiącach, w których dołączone były do nich kalendarze, był tak duży, że muzeum w żaden sposób nie straciło na wykupieniu ich od „Anima Media” – zapewnia były dyrektor Muzeum Dom Rodzinny Jana Pawła II.
Tekst w „Newsweeku” opiera się przede wszystkim na wypowiedziach Piotra Waszka. Sam autor charakteryzuje swojego informatora w jednym z ostatnich akapitów: „Być może odgrywa się za to, że muzeum nie kupiło od niego płyt z filmami o papieżu? Albo, że szef »Awertouru« wyrzucił go z firmy? Bóg raczy wiedzieć”.


    «« | « | 1 | 2 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół