• facebook
  • rss
  • Czekanie w ciemnym korytarzu

    dodane 09.05.2013 00:00

    O pojednaniu, agresji i nadziei z ks. Henrykiem Surmą CM, kapelanem Cracovii, rozmawia Piotr Legutko.

    Piotr Legutko: Co Księdzu mówi data 4 kwietnia 2005?

    Ks. Henryk Surma: Cały czas mam w pamięci stadion Cracovii, na którym tego właśnie dnia 25 tysięcy kibiców różnych – na co dzień skłóconych – klubów wspólnie śpiewało zmarłemu papieżowi jego ulubioną „Barkę”. Wtedy patrzyłem z niedowierzaniem, jak obudziły się sumienia, a w sercach zapanowało dobro.

    Które potem przeminęło jak sen...

    To, co się wtedy wydarzyło, jest faktem historycznym, a nie snem. Ewenementem w świecie piłkarskim, nie tylko w Polsce. Tamto zgromadzenie przylgnęło do Krakowa i wciąż pozostaje nie tylko tematem wspomnień, ale punktem odniesienia. Zrodziło ideę pielgrzymek kibiców do sanktuarium Bożego Miłosierdzia, i tej idei musimy strzec jak źrenicy oka. Wszyscy, bez wyjątku.

    Mimo tego, co na co dzień oglądamy? Mimo kibicowskiej agresji i wzajemnej nienawiści?

    Agresja rodzi agresję, dlatego nie spotykamy się na stadionie, lecz w sanktuarium. Mam świadomość, że wciąż jesteśmy dopiero na początku drogi. Dziewięć lat temu, gdy kibice Wisły i Cracovii wspólnie przyszli do mnie z propozycją, że chcą zmienić swoje życie po śmierci Jana Pawła II, że postanowili wzajemnie sobie przebaczyć i zacząć się szanować, uprzedzałem ich, czy nie stawiają sobie zbyt ambitnych celów. Ale i nie zniechęcałem. Uważałem, że powinni zrobić ten pierwszy krok. Aby było można zawsze go przypominać.

    Ksiądz jest blisko kibiców. Czy widać jakieś oznaki zmiany w ich zachowaniu? Jakieś źródła nadziei?

    Nadzieję widzę w rosnącej rzeszy młodych ludzi, którzy przychodzą na stadion nie po to, by wszczynać awantury, przeklinać i obrażać, ale by kibicować swojej ukochanej drużynie. Oczywiście, nie jestem naiwny i dostrzegam zło. Ale wiem też, że człowiek nie jest maszyną, którą od razu można przestawić na żądany program. Niekiedy na światło duchowe, konieczne do przemiany, trzeba bardzo długo czekać w ciemnym korytarzu. Po to światło udamy się 14 maja do Łagiewnik, prosząc: „Panie, przymnóż nam wiary!”. W Roku Wiary hasło naszej pielgrzymki nie mogło brzmieć inaczej.

    Co Ksiądz odpowiada tym, którzy pojednanie sprzed lat, ale także coroczne pielgrzymki zbywają kpiną, mówiąc, że to farsa i pokazówka?

    Nie zgadzam się z takimi komentarzami. Uważam je za krzywdzące, a co najmniej pochopne. To, co się wtedy wydarzyło, wciąż trwa. Praca nad wyeliminowaniem agresji i nienawiści jest prowadzona i nie można jej wyśmiewać. Powtórzę, że jest to proces, który wymaga czasu. W jednych sercach postępuje szybciej, w innych wolniej. Łysym i barczystym przed trzydziestką nie przychodzi on łatwo.

    Kogo Ksiądz kapelan ma w tej pracy więcej – sojuszników czy przeciwników?

    Naszej pracy nie można wyjmować z całego kontekstu wychowawczego. Młody człowiek jest w domu formowany przez rodziców, potem nauczycieli, wychowawców, także przez szeroko rozumiane media. Tylko nasza wspólna praca może przynieść konkretne owoce, a z tym nie jest łatwo. Wystarczy, by ktoś zaczął promować wśród młodzieży wartości chrześcijańskie, życie według Dekalogu, od razu jest posądzany o ograniczanie wolności. Taki jest przekaz „postępowych” mediów. Młodzi są zewsząd bombardowani przez pseudowartości, ośmiesza się prawdziwe autorytety i próbuje wymazać Boga z przestrzeni publicznej. Szkoda, że tak mało komentatorów – narzekających na poziom kibicowania, na agresję i bandytyzm – dostrzega bezpośredni związek i docieka, skąd się one biorą.

    Rzeczywiście, stadiony nie są eksterytorialne, stanowią część środowiska wychowawczego. A wojny kibiców toczą się już na terenie szkół i na osiedlach. To wyzwanie dla nas wszystkich.

    Trzeba obniżyć poziom agresji i dbać o moralny ład wszędzie, nie tylko wśród młodych ludzi ubranych w klubowe szaliki. Przypomina mi się w tym kontekście pytanie Pana Jezusa: „Czy chcesz być oczyszczony?”. Od odpowiedzi zależy wszystko. Ludzie muszą chcieć się nawrócić. Dobra wola i własny wysiłek to podstawa.

    O co będziecie się modlić w trakcie tegorocznej pielgrzymki?

    Będziemy prosić o to, by pojawiła się wśród kibiców bezpośrednia relacja z Bogiem. Stąd takie, a nie inne hasło. Bez tej relacji z Bogiem w sercu człowieka rodzi się pustka wewnętrzna. Próbuje on ją wypełnić przeróżnymi namiastkami. Zagłaskać lub zakrzyczeć, usprawiedliwiając brak odnowy i przemiany: „Nie muszę się wysilać, będę żył według własnego pomysłu, Bóg nie jest mi do niczego potrzebny”. Będziemy się w Łagiewnikach modlić, my wszyscy, nie tylko kibice, byśmy pozwolili tę pustkę wypełnić Chrystusowi, który zmartwychwstał dla naszego zbawienia i naszego szczęścia.•

    VI Pielgrzymka Sportowców i Kibiców Małopolski

    Sanktuarium Miłosierdzia Bożego w Łagiewnikach 14 maja, godz. 19 – uroczysta Msza św. koncelebrowana (przewodniczy ks. wikariusz generalny infułat Bronisław Fidelus, słowo Boże wygłosi ks. Jarosław Chlebda – PKS Jadwiga, zagra orkiestra z parafii Sobolów w diecezji tarnowskiej). Zapraszają księża kapelani wraz z prezesami i działaczami klubów.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół